Tego się nie robi matce – recenzja książki Chantal Akerman „Matka się śmieje” – Nowe Horyzonty

Tego się nie robi matce – recenzja książki Chantal Akerman „Matka się śmieje” – Nowe Horyzonty

Gdy ogłoszono, że z okazji retrospektywy Chantal Akerman na 21. edycji festiwalu Nowe Horyzonty zostanie wydana książka, mojej radości nie było końca. Nie zmąciło jej nawet małe zaskoczenie, że nie jest to żadna pozycja filmoznawcza na temat jej twórczości, ani nawet „Autoportrait en cinéaste” (Autoportret filmowca) z 2004 roku, ale napisana niedługo przed śmiercią autobiograficzna „Matka się śmieje”.

Jednym z punktów programu Nowych Horyzontów był solowy koncert wiolonczelistki Soni Wieder-Atherton, która przez ponad 30 lat była życiową partnerką Chantal. Wykonane na żywo oryginalne kompozycje oraz utwory muzyki klasycznej użyte w filmach reżyserki przeplatały się z nagraniami głosu zmarłej artystki. Wśród nagrań takich jak niepokojąco nerwowe nucenie radosnej melodyjki wyjęte z debiutanckiej krótkometrażówki Wylatuj w powietrze miasto moje (1968) znalazł się też fragment, w którym Akerman czyta wyimek ze swojej pierwszej autobiograficznej książki Une famille à Bruxelles (Rodzina w Brukseli) z 1998 roku. Ten ochrypły głos, deklamujący szybko i beznamiętnie, słyszałem nieustannie podczas lektury książki Matka się śmieje.

Jest ona bowiem napisana niemal jak transkrypt jakiejś ustnej opowieści. Bez dbałości o konstrukcję, wycyzelowany język, a nawet interpunkcję. Krótkie, niemal urywane zdania, różnego rodzaju powtórzenia, a nawet nieporadności językowe musiały być niezłym wyzwaniem dla tłumaczki, Agaty Kozak, ale są nim również dla czytelniczek i czytelników. Ta intencjonalnie niedbała forma przyjęta przez autorkę tworzy jednak wrażenie wyjątkowej intymności i szczerości tych zapisków, co znakomicie współgra z ich treścią. 

Akerman snuje tu bowiem niezwykle osobistą opowieść. Skupia się najpierw na swojej bliskiej relacji ze starą, schorowaną matką. Dzięki temu publikacja ta jest znakomitym dopełnieniem ostatniego filmu reżyserki, dokumentalnego No Home Movie (2015), który był nie tylko pożegnaniem z odchodzącą Natalią Akerman, ale – jak się okazało wkrótce po ukończeniu dokumentu – z własnym życiem. 

No Home Movie, reż. Chantal Akerman

W tych intymnych zapiskach Akerman niespodziewanie wprowadza inny wątek. Obok opowieści o relacji z matką pojawia się bowiem wstrząsająca relacja z przemocowego związku z młodszą, chorobliwie zazdrosną partnerką. Podczas czytania o zupełnie niewyobrażalnych sytuacjach agresji i domowej przemocy od razu przypomina się inny film belgijskiej reżyserki – Uwięziona z 2000 roku. Chociaż został on zainspirowany piątym tomem cyklu powieściowego Marcela Prousta, trudno nie odnieść go do sytuacji, w jakiej znalazła się sama Chantal. 

Nie jest to jedyny obraz, jaki zostaje oświetlony przez rozważania autorki Spotkań Anny. Książka jest bogato ilustrowana nie tylko fotografiami z archiwum rodzinnego Akermanów, ale i kadrami zaczerpniętymi z dzieł reżyserki (zwłaszcza mało znanego serialu telewizyjnego Maniac Shadows), które zostają wręcz włączone w tok tego „niby-pamiętnika” i stają się integralną częścią jego narracji.

Jest to zresztą narracja znakomicie korespondująca z twórczością filmową autorki. Prowadzona na własnych zasadach, mocno oparta o osobiste doświadczenia i podejmująca charakterystyczne dla Akerman tematy, włącznie z traumą Szoah, która naznacza i matkę, i córkę. Bo – jak pisze wprost – „wszystko potrafi o tym przypominać nawet słowa lub rzeczy które mogą sugerować coś innego” (s. 84). Po czym następuje o tyle bolesna, że zupełnie zaskakująca wyliczanka takich słów. Świadectwo traumy, bólu i strachu. Strachu, na który „nie ma [żadnego] sposobu, żeby go powstrzymać” (s. 137).

Matka się śmieje to książka, którą można czytać jako zapis ulotnych chwil, mający pomóc, by pamiętać. W pewnym momencie Chantal opisuje swój wyjazd do siostry do Meksyku, gdzie obie zastanawiają się nad stanem ich matki, która zmieniła się nie do poznania. „Nie potrafimy sobie przypomnieć. Nie pamiętamy już dobrych chwil. Nie pamiętamy tego jaka nasza matka była przedtem” (s. 97). Ogląda więc fotografie, grzebie w pamięci i pisze. Pisze o młodości Natalii, o jej małżeństwie, o wspólnym życiu rodzinnym. Nie skupia się jednak tylko na tych dobrych chwilach. Nie pomija również trudnych i bolesnych. Próbuje przetrawić wszystko. Bo – jak rzuca mimochodem opisując swoje odczucia, reakcje i zachowania – „próbowałam tylko przygotować się na śmierć mojej matki” (s. 110). I świadectwem tego jest ta książka.

Zadanemu w tym kontekście bolesnemu pytaniu „Czy znałam swoją matkę?” odpowiada i drugie: „Czy matka mnie znała”? Czy jest to w ogóle możliwe, skoro ja sama siebie nie znam? Akerman, która była przede wszystkim reżyserką filmową, rzadko pisze tutaj o swojej filmowej twórczości, ale zdarzają się i takie momenty – i to właśnie w tym kontekście pada najbardziej wyraźna deklaracja o nieznajomości siebie samej: „Ktoś mi jednak powiedział kiedy kręcisz filmy wkładasz w nie całą siebie. Nie wiedziałam tego bo nie znałam siebie, a już na pewno nie znałam swojej strony wszystko albo nic. A po skończeniu filmu było tak jakbym nie zrobiła nic poza mgłą. Potrzebowałam wytwarzać mgłę. Naprawdę tego potrzebowałam (…). Lubiłam robić filmy jednak kiedy inni ludzie mówili o mnie używając mojego imienia i nazwiska wiedziałam że mówią o osobie która w ich przekonaniu wytworzyła coś więcej niż mgłę, coś w rodzaju dzieła sztuki. Nie chciałam im zaprzeczać. Co to to nie. Nie chciałam im mówić że to tylko mgła więc nic nie mówiłam” (s. 87).

Wytwórczyni mgły tym razem posłużyła się słowami wydrukowanymi na papierze. Pisze o swoich lękach i emocjach, o samotności, depresji, uzależnieniu od leków, niskim poczuciu własnej wartości itd. Przez cały czas przytacza jednak dowody na to, że da się żyć bez względu na wszystko – czego żywym świadectwem była jej matka, ocalała z Zagłady. „Ostatecznie ze złamanym ramieniem da się żyć. Jeść, spać. Nawet ze złamanym sercem, ze zdeformowanymi rękami, ze wszystkim da się żyć” (s. 89). Trudno nie wyczuć jednak za tymi słowami jakiejś rozpaczy, a być może i gorzkiej ironii. Pisze bowiem dalej: „Jak dotąd przeżyłam wszystko a często chciałam popełnić samobójstwo. Ale mówiłam sobie nie mogę tego zrobić matce. Później kiedy jej już nie będzie” (s. 153).

Natalia Akerman zmarła w wieku 86 lat w 2014 roku. Rok później, jej córka Chantal „zrobiła to” i poszła w jej ślady, przeżywszy 65 lat. Pozostała mgła.

Paweł Tesznar (Snoopy)
Paweł Tesznar

Matka się śmieje

Tytuł oryginalny: Ma mère rit

Autorka: Chantal Akerman

Tłumaczenie: Agata Kozak

Wydawnictwo: W podwórku, Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

Data wydania polskiego: 12/08/2021

Liczba stron: 192

Ocena: 4/5