Stan sezonu nagród przed Złotymi Globami + przewidywania

Stan sezonu nagród przed Złotymi Globami + przewidywania

Już dziś rozdanie Złotych Globów. Nagrody przyznawane od 76 lat przez Hollywoodzkie Stowarzysznie Prasy Zagranicznej (HFPA). Globy można szanować za to, że są wierne swoim gustom, albo pogardzać za marność tych gustów (m.in. miłość do Bohemian Rhapsody przed rokiem). Trzeba jednak przyznać, że w tym roku będą miały dużo większe znaczenie niż zazwyczaj.

Wynika to z kalendarza, Amerykańska Akademia Filmowa w ramach swojej nieustającej walki o zwiększenie zainteresowania Oscarami zdecydowała się przesunąć ich rozdanie z ostatniej niedzieli lutego (czyli przed rokiem 24.02) na drugą, czyli 9.02. To skrócenie sezonu o dwa tygodnie ma niebagatelne znaczenie, możliwość głosowania na nominacje dla członków Akademii została uruchomiona wczoraj, to jest PRZED ogłoszeniem większości tak zwanych „prekursorów”, czyli nominacji i nagród przyznawanych przez różnego rodzaju gildie, najważniejsze gremia krytyków (Nowy Jork, Los Angeles i Boston) i dziennikarzy (Globy, w mniejszym stopniu Satelity i Critics’ Choice), a także dwie najważniejsze mniejszości w Akademii, brytyjską (nagrody BAFTA) oraz australijską (nagrody AACTA).

Tegoroczne rozdanie Złotych Globów odbędzie się 5 stycznia, Akademia głosuje do północy 7 stycznia, co oznacza, że wiele osób może czekać na Globy z podjęciem ostatniej decyzji, kogo umieścić na swoich kartach. Jako że nominacje Gildii Reżyserów, Producentów oraz Scenarzystów, a także nagród Brytyjskiej Akademii Filmowej zostaną ogłoszone właśnie 7 stycznia, to tak naprawdę nie będzie czasu zmienić narracji, którą narzucą Globy. A pamiętajmy, że te mogą i lubią wpływać na przebieg wyścigu; dość powiedzieć, że tuż przed ogłoszeniem wyników Złotych Globów przed rokiem wiele osób wciąż wierzyło w wielki triumf oscarowy Narodzin gwiazdy, a Lady Gaga była zdecydowaną faworytką do Oscara. Siła Globów wynika z ich medialności: żadna inna nagroda prekursorka nie jest tak masowo oglądana w telewizji i komentowana.

Glenn Close odbiera Złotego Globa dla najlepszej aktorki w Dramacie - kończą się Oscarowe szanse Lady Gagi a cały wyścig zmienia swój bieg

Globy ze względu na swoją specyfikę (małe zamknięte gremium dobrze znających się prywatnie głosujących) mogą dużo świadomiej wpływać na swoje nagrody, niż wielkie akademie. W ich przypadku znaczenie mają też przecieki co do indywidualnych sympatii i antypatii. W tym roku wiemy o miłości do Dwóch papieży i Jokera, zachwycie nad Pewnego razu w Hollywood, chłodnym uznaniu dla kunsztu Irlandczyka oraz powszechnej w tym roku fascynacji Parasite.

Z pojedynczych wypowiedzi możemy się także dowiedzieć o bardzo dużej kampanii marketingowej wokół Tarona Egertona i Cynthii Erivo. Ci brytyjscy aktorzy w tym momencie są poza najsilniejszą piątką walczących o Oscara i na ostatnich metrach chcieliby to zmienić. Film Erivo, Harriet, opowiada o amerykańskiej bohaterce narodowej Harriet Tubman, legendarnej abolicjonistce, która dowodziła własnym oddziałem podczas wojny secesyjnej wstawiając się wielką odwagą i bohaterstwem. Niestety, poza świetną narracją mało za nią przemawia: recenzje film ma raczej marne, krytycy tej roli nie docenili, a wszędzie poza USA sama Harriet, a co za tym idzie nieudany film o niej, nikogo nie obchodzi; w Europie do dystrybucji dostał się tylko w Wielkiej Brytanii, gdzie mimo udziału krajanki w głównej roli okazał się gigantyczną porażką finansową. Erivo w silnie obsadzonej kategorii najlepszej aktorki w dramacie nie ma raczej szans na pokonanie triumwiratu Zellweger-Johansson-Theron, ale jej silna kampania może wpłynąć na głosujących.

Sytuacja Egertona wygląda zgoła inaczej, podczas gdy Erivo była wczesnym faworytem typerów i osłabła, dopiero gdy okazało się, jak nieudany jest jej film, odtwórca roli Eltona Johna jeszcze przed miesiącem praktycznie nie był wymieniany wśród osób, które mają szanse na oscarową nominację. Jednak bardzo silna kampania, w którą angażuje się osobiście brytyjski muzyk, połączona z kolejnymi nominacjami od Gildii dla Rocketmana pozwala wierzyć w takie rozstrzygnięcie. Szczególnie że konkurencja między aktorami w komediach nie jest zbyt silna. Chociaż to Leonardo DiCaprio jest największym nazwiskiem oraz zagrał w najsilniejszym filmie, a także na tę chwilę wydaje się mieć największe szanse na oscarową nominację, to trudno nazwać go faworytem wyścigu o wygraną na Globach. Powodów tego faktu jest kilka: po pierwsze rola DiCaprio, chociaż rewelacyjna, raczej nie wzbudza ekscytacji krytyków i branży, poza tym Leonardo jest de facto emerytem, od odebrania Złotego Globu i Oscara za Zjawę nie zagrał w ŻADNYM filmie, nie angażuje się także praktycznie wcale w promocję, zwyczajnie nie zależy mu na tej statuetce. Te wszystkie fakty sprawiają, że zwycięstwo rozstrzygną między sobą Eddie Murphy (Nazywam się Dolemite) oraz właśnie Taron Egerton. Pierwszy ma za sobą promocję Netflixa oraz wysoki status i sławę, a także kreatywną promocję (nagrodowe szanse swoje wzmacniał między innymi strategicznym występem w Saturday Night Live). Ja jednak stawiam na przebojowego Anglika, któremu w promocji pomaga sam Elton John i który staje na głowie, by wywalczyć dla siebie nominację do Oscara kosztem starych wyjadaczy – DiCaprio, DeNiro i Bale’a. O tym, że jest na dobrej drodze, świadczy nominacja od SAG.

Czy zarówno Taron Egerton jak i Elton John statuetkami rozpoczną swój marsz to Oscarom? Tego się spodziewamy!

Niemal pewni możemy być rozstrzygnięć tylko w czterech kategoriach. Jak już wspominałem, Pewnego razu w Hollywood zostanie najlepszą komedią, a Brad Pitt najlepszym aktorem drugoplanowym. Poza tym Parasite nie ma poważnej konkurencji wśród filmów nieanglojęzycznych, a „(I’m Gonna) Love Me Again” z Rocketmana wśród piosenek (Globu prawie nigdy nie wygrywają utwory z animacji, mają oni jednak słabość do dużych nazwisk; w związku z brakiem obecności na oscarowej liście skróconej utworu z Kotów jest wątpliwe, czy dostał on jakąkolwiek globową promocję).

Względnie jasna sytuacja jest wśród aktorek komediowych, zdecydowaną faworytką pozostaje Awkwafina za rolę w Kłamstewku (i musi dostać tę statuetkę, by pozostać w walce o nominację do Oscara), jednak na drodze może jej stanąć Ana de Armas. Miłość całego świata do Na noże jest faktem, a dodatkowo kubańska aktorka znajduje się na autostradzie ku gwiazdorstwu i Globy mogą chcieć się pokazać jako pierwsi, którzy ją nagrodzili. Na drugim planie kobiecym rywalizują ze sobą Laura Dern (Historia małżeńska) i Jennifer Lopez (Ślicznotki). Którakolwiek z nich wygra Glob, będzie to wspaniały początek biegu, który prawdopodobnie zakończy się Oscarem. Podobnie rzeczy się mają na pierwszym planie męskim dramatycznym, tam jeszcze w piątek praktycznie pewniakiem był Joaquin Phoenix za rolę Arthura Flecka w Jokerze, jednak wszystko zmieniły nagrody międzynarodowe Australijskiej Akademii Filmowej. Pomimo prawie całkowitego pominięcia Historii małżeńskiej wśród nominacji (nominowano jedynie odtwórców głównych ról, pomijając zarówno rolę Laury Dern jak i scenariusz, reżyserię i film) Adam Driver zakończył wieczór ze statuetką dla najlepszego aktora. Jest to o tyle znaczące, że AACTA International mają nadzwyczajną zgodność z Oscarami, są również pierwszymi nagrodami przemysłu filmowego w sezonie. Od początku przyznawania ich w 2011 roku jedynie dwukrotnie triumfował inny aktor niż na Oscarach, byli to późniejszy zdobywca nagrody BAFTA Chiwetel Ejiofor za Zniewolonego oraz zwycięzca Złotego Globu Michael Keaton za Birdmana. Czyżby zatem Driver został zbyt wcześnie skreślony? Globy wydają się kluczowe w jego kampanii, chociaż faworytem pozostaje Phoenix.

Przewidywania:

Najlepszy dramat:

Wygra: Joker
Może zaskoczyć: Dwóch papieży
Powinien wygrać: Irlandczyk

 

Najlepsza komedia lub musical:

Wygra: Pewnego razu w Hollywood 
Może zaskoczyć: Rocketman
Powinno wygrać: Pewnego razu w Hollywood  

 

Najlepszy aktor w dramacie:

Wygra: Joaquin Phoenix za Jokera
Może wygrać: Adam Driver za Historię małżeńską lub Antonio Banderas za Ból i blask
Powinien wygrać: Adam Driver za Historię małżeńską

 

Najlepszy aktor w komedii lub musicalu:

Wygra: Taron Egerton za Rocketmana
Może wygrać: Eddie Murphy za Nazywam się Dolemite
Powinien wygrać: Leonardo DiCaprio za Pewnego razu w Hollywood

 

Najlepsza aktorka w dramacie:

Wygra: Scarlett Johansson za Historię małżeńską
Może wygrać: Renée Zellweger za Judy i Saoirse Ronan Małe kobietki
Powinna wygrać: Scarlett Johansson za Historię małżeńską

 

Najlepsza aktorka w komedii lub musicalu:

Wygra: Awkwafina za Kłamstewko
Może wygrać: Ana de Armas za Na noże
Powinna wygrać: Ana de Armas za Na noże

 

Najlepszy aktor drugoplanowy:

Wygra: Brad Pitt za Pewnego razu w Hollywood
Może wygrać: Joe Pesci za Irlandczyka
Powinien wygrać: Joe Pesci za Irlandczyka

 

Najlepsza aktorka drugoplanowa:

Wygra: Laura Dern za Historię małżeńską
Może wygrać: Jennifer Lopez za Ślicznotki
Powinna wygrać: Jennifer Lopez za Ślicznotki

 

Najlepsza reżyseria:

Wygra: Bong Joon-ho za Parasite
Może wygrać: Quentin Tarantino za Pewnego razu w Hollywood
Powinien wygrać: Sam Mendes za 1917

 

Najlepszy scenariusz:

Wygra: Dwóch papieży
Może wygrać: Parasite (i wszystko inne)
Powinna wygrać: Historia małżeńska

 

Najlepsza muzyka:

Wygra: Joker
Może wygrać: Historia małżeńska
Powinno wygrać: 1917

 

Najlepszy film animowany:

Wygra: Toy Story 4
Może wygrać: Jak wytresować smoka 3
Powinno wygrać: Toy Story 4

 

Najlepszy film zagraniczny:

Wygra: Parasite

Powinno wygrać: Parasite

 

Najlepsza piosenka:

Wygra: „(I’m Gonna) Love Me Again” z filmu Rocketman
Może wygrać: „Spirit” z filmu Król Lew
Powinno wygrać: „(I’m Gonna) Love Me Again” z filmu Rocketman

Czy niespodziewana wygrana na gali AACTA otworzy Adamowi Driverowi drogę ku pierwszemu w karierze Oscarowi?

AACTA odwróciły do góry nogami także walkę wśród aktorek dramatycznych. Do tej pory miał to być pojedynek Renée Zellweger ze Scarlett Johansson. Pierwsza wciela się w legendę kina Judy Garland w skrojonym pod nagrody biopicu, druga jest faworytką krytyki i prawdopodobnie najbardziej niedocenioną przez Akademię żyjącą aktorką hollywoodzką (nigdy nie była nawet nominowana). Każda z nich miała jednak słabość. Judy została przyjęta dość chłodno zarówno przez krytyków, jak i widzów, i raczej nie liczy się w walce o żadnego Oscara poza tym jednym; Zellweger ma również już złotego rycerza za Wzgórze nadziei oraz trzy Złote Globy i raczej nikt nie uważa, że potrzebuje więcej nagród. Za Scarlett z kolei ciągną się jej kontrowersyjne wypowiedzi, m.in. głośne popieranie Woody’ego Allena i deprecjonowanie ruchu #MeToo. Wobec tych słabości swoją szansę miała mieć Charlize Theron, lecz jej rola w Gorącym temacie, mimo bonusu za transformację, nie wzbudza ekscytacji, a film nie odniósł sukcesu (słaby box-office i recenzje). Wczoraj do tego równania dołączyła Saoirse Ronan, pokonując wszystkie swoje rywalki w Australii. Małe kobietki słabo weszły w sezon ze względu specyficzną strategię kampanijną i późną premierę, zawiodły także w większości nagród Gildii, między innymi zostały całkowicie pominięte przez Gildię Aktorów Ekranowych SAG. Ronan jednak jest bardzo dużym nazwiskiem, mimo młodego wieku była już czterokrotnie nominowana do Oscara, a przed dwoma laty odebrała Złotego Globa za główną rolę w Lady Bird, czyli poprzednim projekcie reżyserki Małych kobietek Grety Gerwig. Dodatkowo AACTA ma wyjątkową zgodność z Oscarami, podczas ośmiu dotychczasowych edycji tej nagrody tylko dwukrotnie odbierała ją aktorka, która potem nie triumfowała u Akademików – za każdym razem były to jednak Australijki (Cate Blanchett za Carol oraz Margot Robbie za Ja, Tonya). AACTA wsławiło się również zapoczątkowaniem kilku nieoczywistych trendów zakończonych potem Oscarem, takich jak nagradzanie Jeana Dujardina za Artystę, bardzo duże uznanie dla Poradnika pozytywnego myślenia czy nagradzanie Olivii Colman za rolę w Faworycie przez przemysł. Czy zatem Globy potwierdzą niespodziewany obrót spraw wśród aktorek?

Tak wygląda zmartwychwstanie. Saoirse Ronan dziękuję Australijczykom za wyróżenienie (i zapewnienie jej piątej oscarowej nominacji)

Największy chaos panuje jednak w tych najważniejszych kategoriach – najlepszy dramat, najlepsza reżyseria i najlepszy scenariusz. Zgodnie z dzisiejszymi głosami z wewnątrz HFPA Parasite ma czekać jutro bardzo dobry wieczór ukoronowany triumfem w więcej niż tylko filmie nieanglojęzycznym. Odpowiedź na pytanie: „Co wygra Parasite?” jest kluczowa, jeśli chodzi o typowanie wyników tegorocznych Globów. Koreański film mógłby absolutnie rozkochać w sobie akademików i skończyć wieczór z kompletem zwycięstw (to znaczy ze statuetkami i za scenariusz, i reżyserię), takie rozwiązanie wydaje mi się jednak mało prawdopodobne, ponieważ Globy lubią dzielić łupy, a poza tym mówi się o miłości HFPA do Jokera, Dwóch papieży oraz Pewnego razu w Hollywood. Quentin Tarantino nigdy nie triumfował tu w kategorii reżyserskiej, a teraz jest idealny moment, by go nagrodzić, taki werdykt zapewne zmuszałby twórców do odebrania statuetki za scenariusz, jednak nigdy nieanglojęzyczny film nie dostąpił tego wyróżnienia od tego gremia. Odebrałoby to też możliwość nagrodzenia Dwóch papieży (bo raczej nie ma większych szans na wyróżnienie ich w najlepszym dramacie, chociaż – kto wie?). Mało prawdopodobna wydaje się wygrana w reżyserii kogoś spoza dwójki Tarantino-Bong, Martin Scorsese już tu triumfował, a dziennikarze podobno nie przepadają za jego Irlandczykiem, Joker wydaje się bardziej naturalnym kandydatem do zwycięstwa wśród dramatów, bo Todd Philips nie jest tak dużym ani uznanym nazwiskiem, a 1917 Sama Mendesa raczej nie zdobywa dużego rozgłosu.

Wśród dramatów, jak już wspomniałem powyżej, faworytem wydaje się Joker w momencie, kiedy Phoenix może przegrać swoją kategorię, najlepszy dramat pozostaje jedynym miejscem, gdzie można by go zaprosić na scenę i pokazać swoją miłość do filmu i kreacji. Jeśli nie historii Arthura Flecka, to zwycięstwo przypadnie w udziale zapewne albo kandydatowi słynącemu głównie z widowiskowości, czyli 1917 (tak jak przed laty wygrały Avatar czy Zjawa), albo uznanemu faworytowi Oscara, czyli Irlandczykowi (tak jak wcześniej Zniewolony czy Moonlight wygrywały swoje jedyne statuetki w głównej kategorii). Czarnym koniem może się okazać Dwóch papieży, skoro Joker nie ma szans na Oscara dla najlepszego filmu, podobnie jak Historia małżeńska i 1917, a Irlandczyka nie lubią, to mogą zdecydować się na wybór podyktowany sercem i postawić na Dwóch papieży.Ten właśnie film wydaje się w tym momencie faworytem wśród scenariuszy, jednak jeśli Bong nie wygra kategorii reżyserskiej, to zapewne zwycięstwo przypadnie tu Parasite. Inny werdykt wydaje się mało prawdopodobny, ale jednocześnie to chyba jedyna kategoria, w której nie jesteśmy w stanie wykluczyć żadnego z pięciu kandydatów.