wff

Filmy wyświetlane na WFF 2017 z sekcji Konkurs 1-2

Znajdźcie tę głupią sukę i wrzućcie ją do rzeki

Znajdźcie tę głupią sukę i wrzućcie ją do rzeki (2017)

Reżyseria: Ben Brand
Gatunek: dramat
Kraj: Holandia
Ocena: 3,5/5
Star_rating_3.5_of_5

Czego spodziewać się po filmie o tak osobliwym tytule? Pierwsze skojarzenie sugeruje tanie kino eksploatacji, jednak to błędny trop. Kryje się pod nim świeży i wnikliwy dramat społeczny portretujący pokolenie młodzieży wychowanej w sieci. Historia inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami z 2010 roku, kiedy to na YouTube opublikowano wideo, w którym widzimy nastolatkę wrzucającą do rzeki żywe szczeniaczki. Debiutujący reżyser Ben Brand przygląda się swoim bohaterom i szuka żródła ich bezrefleksyjnego zachowania. Co przy tym ważne, nie moralizuje, nie ocenia, nie przyszywa łatek. Czasem w nazbyt oczywisty sposób, za pomocą sztampowych chwytów sugeruje przyczyny, ale można to wybaczyć. Pragnienie by zaistnieć, zostać dostrzeżonym przez internautów, przysłania zdrowy rozsądek i każe młodym ludziom robić rzecy moralnie wątpliwe. Z drugiej strony mówi, że młodzież napędzana nienawiścią nie jest zdolna do obiektywnej oceny sytuacji i jedyną reakcją jest agresja, którą ze świata wirtualnego przenoszona jest także do realnego. Wnioski nie nastrajają optymistycznie, ale przy narastającej społecznej znieczulicy warto podejmować takie tematy w kinie. Film wyróżnia też przekonująca gra młodych aktorów i całkiem przyzwoita realizacja.

Grzegorz Narożny
Grzegorz Narożny
Kłamstewko

Kłamstewko (2017)

Reżyseria: Tomás Alzamora
Gatunek: czarna komedia
Kraj: Chile
Ocena: 3,5/5
Star_rating_3.5_of_5

Oglądając "Kłamstewko" mamy wrażenie déjà vu. Nieraz już spotkaliśmy się z historią, gdzie grupa współpracowników, a przy okazji nieudaczników zmaga się z zadaniem nie do wykonania. Jak utrzymać interes - sprzedawać reklamy w gazecie w wymierającym mieście? Czy można to uzyskać uczciwą pracą, czy trzeba posunąć się do manipulacji? Postacie miotają się, ale mając na względzie beznadziejność sytuacji zbaczają na drogę oszustwa. Nie ma nowych wiadomości, to może trzeba je samemu stworzyć? Ich postępki są w gruncie rzeczy niewinne i usprawiedliwione tym, że nikt nie ucierpi. W końcu przychodzi jednak moment otrzeźwienia. Dobrze zarysowane postacie, nieprzypadkowe osadzenie historii w małej mieścinie, fabuła bardziej złożona niż na pierwszy rzut oka się wydaje (kryjąca głębszy przekaz) to atuty tej produkcji. O nieprzypadkowości rozgrywających się wydarzeń świadczy chociażby fakt, że historia oparta na faktach wzbogacona jest o fragmenty prawdziwych reportaży. Kolejne wrażenie autentyczności daje ścieżka dźwiękową okraszona klasycznymi piosenkami latynoskimi. Tomása Alzamorę zainspirowała historia przyjaciela, który pracował w lokalnej gazecie w jego rodzinnym mieście, gdzie miało miejsce podobne zdarzenie: nie było wystarczająco treści do news'ów, więc ten zaczął je wymyślać. Opowieść zbija co raz z tropu i zmusza do ciągłej weryfikacji co jest prawdą, a co nie. Film zgrabnie łączy komentarz społeczny (klarowna krytyka prominentnej warstwy) z rozrywką (czarna komedia).

Anna Strupiechowska
Anna Strupiechowska
Uwodziciel

Uwodziciel (2017)

reżyseria: Milad Alami
Gatunek: dramat
Kraj: Dania
Ocena: 3,5/5
Star_rating_3.5_of_5

Kameralny film o odkupieniu za grzechy. Osławione duńskie hygge przyciąga jak magnes. Od dwóch lat swoich sił próbuje w Kopenhadze młody Irańczyk Esmail (Ardalan Esmaili). Z kraju nie wygnała go wojna ani polityka, a chęć poprawy sytuacji majątkowej. Śniady, przystojny Pers idzie na skróty, aby zdobyć prawo pobytu musi ożenić się z Dunką. Przed laty Milad Alami sam odbył podobną podróż jak jego bohater, choć niekoniecznie imał się takich sposobów. Może dlatego ma sporo empatii dla Esmaila, który poprzez swoje próby coraz bardziej wymazuję swoją tożsamość, ale zyskuje też szansę na odkupienie. W jego życiu pojawia się niespodziewanie osiadła od dawna w Danii piękna rodaczka. Sarah (Soho Rezanejad) nie tylko pochodzi z zamożnej rodziny (popatrzcie tylko na rękodzieło, meble, dywany jakie zdobią jej dom), skończyła prawo i wydaje się nieobojętna na jego zaloty. Czy poprzez związek z dziewczyną wróci na łono irańskiej diaspory jednocześnie zyskując szansę pozostania w Europie? Czy jego wątpliwości mają jakiś związek z niedomkniętą przeszłością? Debiut Alamiego wydaje się niemal spełniony, choć kilka zapętleń scenariusza mniej wyraźnie pomogłoby na klarowności przekazu. Szczególnie wątek Larsa wydaje się wpleciony w fabułę na siłę.

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk

Straszna kobieta (2017)

reżyseria: Christian Tafdrup
Gatunek: dramat
Kraj: Dania
Ocena: 3,5/5
Star_rating_3.5_of_5

Bracia Christian i Max Tafdrupowie (reżyser i scenarzysta), jak przyznali na sesji Q&A, nie mieli łatwych przejść z płcią piękną. Być może dlatego dziewczyna ich głównego bohatera, Marie (z werwą grana przez Amandę Collin) wydaje się na pierwszy rzut kobietą-modliszką, a sam przekaz filmu silnie mizoginiczny. Nic bardziej mylnego, najwięcej dostaje się bowiem Rasmusowi, który ucieleśnia wyświechtaną opinię, że w dzisiejszych czasach mężczyźni zostają mentalnie wykastrowani przez silne samice. Krzywe zwierciadło w jakim przeglądają się postaci "Strasznej kobiety" nie pozwala odnaleźć równowagi i poszukać wspólnej drogi. Facet zgodzi się na ustępstwa w dojrzałym związku albo w imię maczyzmu pozostanie wiecznym chłopcem (koledzy, piwko, sport). Reżyser ucieka przez zarzutami feministek, że piękna dziewczyna owijająca sobie wokół palca protagonistę to wiedźma z piekła rodem. Pokazuje ją jako pewną siebie, inteligentną, choć nieco zaborczą intrygantkę. To ona rozdaje karty, a Rasmus mimo, że zdaje sobie sprawy, że wpadł w toksyczny związek, nie prosi o nową talię ani nie poddaje gry.

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk
Zabić Jezusa

Zabić Jezusa (2017)

reżyseria: Laura Mora Ortega
Gatunek: dramat
Kraj: Kolumbia
Ocena: 3,5/5
Star_rating_3.5_of_5

Debiut Ortegi zanim trafił do Warszawy został dostrzeżony na festiwalu w San Sebastian. Kolumbijskie Medellín - miasto, którego ulice przejęły kartele narkotykowe i gdzie ginie ponad 700 osób rocznie. Podobny los spotyka ojca Pauli, szanowanego doktora nauk politycznych. Mężczyzna na oczach córki zostaje w biały dzień na środku ruchliwej ulicy postrzelony przez nieznanego sprawcę. Zrozpaczona dziewczyna nie wie kto i dlaczego strzelał. Lokalną policję mało obchodzi kolejne śledztwo i tak mają na głowie multum podobnych przestępstw. Studentka zatem rzuca wszystko i uruchamia własne dochodzenie. Znalezienie mordercy w 4-milionowej aglomeracji wydaje się jednak trudniejsze niż szukanie igły w stogu siana. Młoda reżyserka umiejętnie podsyca uwagę, nie interesuje ją sama intryga, ale portery psychologiczne bohaterów. Sama historia została luźno oparta na własnych przeżyciach Ortegi, która straciła ojca w podobnych okolicznościach. Dzięki wędrówce Pauli w głąb miejskiej dżungli buduje obraz społeczeństwa, które żyje w ciągłym strachu przed falami przemocy. Elementem wartym podkreślenia są udane zdjęcia. Kamera z ręki przeciska się przez uliczny tłum, złapie feerię neonowych barw, które rozświetlają ciemne zaułki, a w finale majestatycznie obejmie miasto aż po widnokrąg.

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk
Człowiek z magicznym pudełkiem

Człowiek z magicznym pudełkiem (2017)

reżyseria: Bodo Kox
Gatunek: sci-fi, romans
Kraj: Polska
Ocena: 3/5
Star_rating_3_of_5

Science-fiction to w polskim kinie zdecydowanie towar deficytowy. Bodo Kox, który zjadł zęby na filmach offowych, postanowił zmienić ten stan rzeczy. W swoim drugim pełnym metrażu podąża jednak wydeptanymi już ścieżkami. Osadza akcję w dystopijnej Warszawie roku 2030. Czerpie przy tym z twórczości nestora polskiej fantastyki – Piotra Szulkina, dorzuca tech-noirowe tropy i wprost cytuje evergreeny takie jak "Podziemny krąg". Wszystko opatrzone stylowymi zdjęciami i przepiękną muzyką. Okazuje się, że cały ten kostium to tylko fundament pod nieszablonowy wątek romantyczny i to on z czasem wysuwa się tu na pierwszy plan. Owszem momentami można zarzucić Koxowi przestrzelony humor, czy mało subtelne aluzje do polityki, ale pierwsze co rzuca się w oczy to miłość. Nie tylko tej rodzącej się między bohaterami, będącej panaceum na wszelkie problemy, ale też tej wyrażającej tęsknotę do czasów, które minęły, kiedy uczucia były szczere, muzyka płynęła prosto z duszy, a w kinie królowali cynicy o gołębich sercach. Archetyp ten zostaje zostaje zobrazowany bardzo przewrotnie, gdyż to kobieta staje się tu Humphreyem Bogartem w spódnicy.

Grzegorz Narożny
Grzegorz Narożny
Przedświt

Przedświt (2017)

reżyseria: Gentian Koçi
Gatunek: dramat
Kraj: Albania
Ocena: 3/5
Star_rating_3_of_5

Albańska kinematografia jest jedną z najbardziej niepoznanych w Europie, ich tegoroczny oscarowy kandydat – „Przedświt” nie jest aż tak udanym obrazem, choć na pewno nie przynosi wstydu. Produkcja opowiada o Lecie, jeszcze nie starej, ale już niemłodej kobiecie z dzieckiem w świecie gdzie nie ma dla niej przyszłości ani teraźniejszości. Tematyką i przyjętymi rozwiązaniami film sprawia wrażanie swoistej odpowiedzi na bułgarskie „Bez Boga” osadzonej w świecie Asghara Farhadiego. Nasza bohaterka, aby przeżyć, zajmuje się opieką nad starszą zniedołężniałą kobietą, której dzieci od lat mieszkają we Francji. Kolejne dylematy i decyzje, jakie podejmuje Leta, nie zawsze, niestety, są w pełni logiczne, a fabule zdarzają się niespójności i dziwne przeskoki. Mimo to film ogląda się bardzo dobrze, nie popada w pretensjonalny naturalizm jak wspominane wcześniej "Bez Boga", sprawnie wykorzystuje też miejsce akcji, ani nie wstydząc się swojego kraju, ani nie wyrzucając go na siłę na pierwszy plan. Seans "Przedświtu" niewątpliwie nie będzie czasem zmarnowanym, ale jednocześnie bez bólu można się obyć bez tego filmu.

Marcin Prymas
Marcin Prymas
Chateau

Chateau (2017)

reżyseria: Modi Barry, Cédric Ido
Gatunek: dramat
Kraj: Francja
Ocena: 3/5
Star_rating_3_of_5

Rzecz dzieje się w środowisku imigrantów w Paryżu. Reżyserzy ograniczają miejsce akcji do okolic stacji metra Chateau d'Eau. Wyjścia z podziemi okupują dwie zwaśnione bandy Afrykańczyków. Nie są to bynajmniej bandy złodziei czy dilerów, ale naganiaczy. Zwabiają oni klientów do pobliskich salonów urody. Jednej z band przewodzi Charles (Jacky Ido, na pewno pamiętacie jego rolę z "Bękartów wojny" kinooperatora i przyjaciela Shosanny), który wyróżnia się z tłumu elegancją i ogładą. Podobnie jak jego koleżanka Sonia stara się zmienić swój los i otworzyć własny biznes. Ona planuje wejście w intratny handel pasemkami, on marzy o własnym salonie fryzjerskim. Piękne, że marzenia nakręcają tych ludzi do działania, są trampoliną do sukcesu. Twórcom udaje się całkiem sprawnie przedstawić mikrokosmos zależności łączących poszczególne mniejszości, a dzięki postaci kurdyjskiego poety-fryzjera wprowadzają do całości nieco melancholii. To przykład filmu, który pewnie szybko wypadnie mi z głowy, ale oglądało się całkiem przyjemnie, a po drodze kilka razy się uśmiechnąłem (scena z Hindusami!).

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk

Medea (2017)

reżyseria: Alexandra Salazar
Gatunek: dramat
Kraj: Kostaryka, Argentyna, Chile
Ocena: 2,5/5
Star_rating_2.5_of_5

Schyłkowi milenialsi, pokolenie Z to jest bardzo wdzięczny temat dla kina. Jesteśmy samotni, zagubieni, niestabilni i kontrowersyjni. Każdy temat jednak potrzebuje twórcy, który umie go wykorzystać i odpowiednio niuansować. Tego zabrakło niestety twórcom "Medei" wyświetlanej w konkursie 1-2 tegorocznego festiwalu. Główna bohaterka, dwudziestoparoletnia pogubiona studentka, od kilku miesięcy jest w starannie ukrywanej przed światem ciąży i ten stan rzeczy zdecydowanie jej nie odpowiada. Poza dość kuriozalnie pokazanymi próbami sprowokowania poronienia bohaterka szuka miłości i akceptacji czy to w ramionach przyjaciela-geja czy tajemniczego Javiera. Nietypowy kraj akcji i pół komediowe podejście są ciekawe, ale niestety produkcja nie ma wiele do zaoferowania. Przedstawiona opowieść jest bardzo przewidywalna, brakuje tu również zrozumienia dla postaci, świetnie zagranej przez Lilianę Biamonte.

Marcin Prymas
Marcin Prymas
Julia jest

Julia jest (2017)

reżyseria: Elena Martín
Gatunek: dramat
Kraj: Hiszpania
Ocena: 2,5/5
Star_rating_2.5_of_5

Júlię poznajemy na krótko przez jej wyjazdem z Barcelony do Berlina. Studentka w ramach Erasmusa ma spędzić pół roku w stolicy Niemiec. W kraju zostawia rodzinę, chłopaka, język, przyzwyczajenia. Introwertyczna natura dziewczyny a może raczej obcość kulturowa sprawiają, że czuje się jak nieproszony gość. Na studiach nie zawiera żadnych znajomości, jednocześnie powoli oddala się od pozostawionych w Katalonii bliskich. Wydaje się zaniedbana i zmęczona. Jednak Berlin szykuje dla niej kilka niespodzianek, oto na jej drodze stają ludzie, którzy podobnie jak ona kochają architekturę. Pojawia się też przystojniak, który pozwala zupełnie zapomnieć o długoletnim związku z Jordim. Reżyserka przygląda się z lubością kolejnym imprezom, pijatykom i scenom seksu. Przy okazji trzeba przyznać, że nie popada w przesadę - po prostu młodzież się bawi, nie ma tu dewiacji, patologii. Jednak Júlia pod wpływem otoczenia przechodzi metamorfozę, rzuca się wir zdarzeń nie próbując nawet przewidzieć konsekwencji. Elena Martín nie musi specjalnie wstydzić się swojego fabularnego debiutu, choć wnioski, do których ostatecznie dochodzi nie są zbyt odkrywcze. Podobnych historii było już na pęczki.

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk
Nasiona przemocy

Nasiona przemocy (2017)

reżyseria: Taegue Lim
Gatunek: dramat
Kraj: Korea Południowa
Ocena: 1/5
Star_rating_1_of_5

Koreańskie kino należy do moich ulubionych, więc miałem spore oczekiwania wobec debiutu Taegue Lima. Trzeba przyznać, że rzuca się on z motyką na słońce, bo w temacie "agresja rodzi agresję" powiedziano już naprawdę sporo. Joo-yong jak każdy Koreańczyk odbywa obowiązkową służbę wojskową. W armii nie ma jednak lekko, starsi koledzy i przełożeni znęcają się fizycznie i psychicznie nad zwykłymi szeregowcami. Dostając taki przykład młody żołnierz stosuje agresję wobec słabszych jednostek, ale stara się walczyć z chorym układem próbując donieść dowództwu o wykroczeniach. Jakby tragedii nie wystarczyło siostra chłopaka jest notorycznie obijana przez swojego męża, więc i z tym problemem nerwicowany młodzieniec musi dać sobie radę. Przeciągnięte sceny wyglądają jakby Cassavetes kręcił "Samowolkę" Falka, ale akurat wyskoczył na lunch i pracę przejął niezbyt zdolny asystent. Reżyser wybrał format 4:3 oraz kamerę z ręki, miało to zapewne oddawać napięcie w jakim znajduje się główny bohater, ale niestety tylko irytują i upodabniają jego dzieło do amatorskich nagrań.

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk
Catalina

Catalina (2017)

reżyseria: Denijal Hasanovic
Gatunek: dramat
Kraj: Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Polska
Ocena: 0,5/5
Star_rating_0.5_of_5

“Catalina” Denijala Hasanovica powstawała w bólach i niestety czuć to na ekranie. Tytułowa bohaterka (Andrea Otalvaro) to kolumbijska studentka prawa, która mieć szansę na dalszą naukę w Paryżu zamierza napisać pracę o ludobójstwie w byłej Jugosławii. W Sarajewie okazuje się, że nie dostała pozwolenia na dostęp do archiwów Międzynarodowego Trybunału Karnego (może warto byłoby załatwić tak kluczową kwestię przed wyjazdem?). Od tego momentu film staje się kuriozalny zamiast obiecanego śledztwa dostajemy coś na kształt komedii romantycznej rozgrywanej między nowo poznaną przez Catalinę, Nadą (Lana Baric) i polskim naukowcem Markiem (Andrzej Chyra - druga w tym roku - po tragicznym “Szronie” Bartasa - rola gdzie wbrew intencjom wydaje się karykaturalny). Z lekkością godną Iñárritu scenarzysta obdarza także tych dwoje tragiczną przeszłością. Dzieją się w ogóle niezwykłe rzeczy, bo niby śledzimy losy biednej Kolumbijki, ale Bośniaka dużo bardziej obchodzi druga kobieta, nagle przedstawia nam nawet jej rodzinę. Niby jak w “Przygodzie” Antonioniego, ale z mizernym skutkiem. Całość pogrąża fatalny wręcz pomysł na kadrowanie: w wielu scenach kamera bez uzasadnienia rusza się dół i górę. Jakby tych zabaw było mało, reżyser dorzuca do i tak mętnej historii narrację z offu, która jest zapisem pamiętnika protagonistki. Całkowita strata czasu.

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk