„Ktoś, kto będzie cię kochał w całej twej nędznej glorii” – recenzja książki Raphaela Boba-Waksberga, autora „Bojacka Horsemana”.

„Ktoś, kto będzie cię kochał w całej twej nędznej glorii” – recenzja książki Raphaela Boba-Waksberga, autora „Bojacka Horsemana”.

Raphael Bob-Waksberg, twórca netflixowego „BoJacka Horsemana” i dostępnego na Amazon Prime „Undone”, skoczył z bardzo wysoka, nie mając pewności czy spadochron zadziała. Bo jak inaczej nazwać wkraczanie na literacki firmament. Na tym nieboskłonie wydaje się widzieliśmy już wszystko, bolesne upadki i piękne wzloty. Po lekturze książki początkującego pisarza mogę orzec, że nie będzie powtórki z losów Ikara, bo urodzony w Palo Alto autor radzi sobie w powietrzu całkiem sprawnie.

Polski czytelnik otrzymuje zbiór osiemnastu różnorodnych opowiadań, o wielorakiej tematyce, różnej długości i eklektycznej formie. Nie może to wszak dziwić, bo podczas sześciu sezonów serialu Netflixa jego twórca dostarczał co rusz nowych atrakcji, eksperymentując z gatunkami, czasem i przestrzenią. Dzięki temu, że perypetie antropomorficznego konia będącego upadłym gwiazdorem są animacją, a nie produkcją aktorską, uniknięto wielu ograniczeń realizacyjnych. Tylko dlatego możliwe było powstanie takich perełek jak (prawie) niemy epizod rozegrany pod wodą Fish Out of Water, poświęcony demencji i rozpięty na kilkadziesiąt lat Time’s Arrow czy w całości dziejący się podczas próby samobójczej The View from Halfway Down.

W Ktoś, kto będzie cię kochał w całej twej nędznej glorii Amerykanin potwierdza zamiłowanie do zabaw formalnych i poruszania szerokiej gamy uniwersalnych zagadnień. Krótkie historie, jakimi raczy czytelników, to choćby Przewodnik seryjnej monogamistki po ważnych miejscach Nowego Jorku, który już tytułem doskonale opisuje o czym traktuje czy My, uczciwi mężowie, gdzie doktor inżynierii lotniczej i kosmicznej, fascynujący się fizyką molekularną, zaczyna przemieszczać się pomiędzy dwoma wymiarami, podczas gdy jego żona jest w jedenastym miesiącu ciąży. Innym razem Bob-Waksberg na zaledwie kilku stronach rozpisuje damsko-męskie kłamstwa (zaznaczając oczywiście, że to niepełna lista), stara się wyczerpać wszystkie opcje na lunch z osobą, która cię kiedyś rzuciła, instruuje jak grać poprawnie w tabu, korzystając ze wspólnych wspomnień albo załatwia prywatne porachunki ze światem teatru.

Nie umyka też wcale od dziwności jaką wpisał w kod genetyczny swej twórczości, a za jaką rzesze widzów na całym świecie pokochały BoJacka Horsemana. Przyznacie, że niewiele osób na świecie wpadło na pomysł, by ich serial traktował o humanoidalnych zwierzętach, które w dodatku są trybikami Fabryki Snów. W tej kategorii zbiór opowiadań dostarcza sporej rozrywki, nigdy nie zapominając o drugim dnie, tym bardziej przyziemnym. Moje ulubione Przenajświętsza i najpomyślniejsza uroczystość to czekające niemal każdą młodą parę przeżycie przygotowań przed ceremonią ślubną i następującym po niej weselu, z czym wiąże się niestety moc lepszych i gorszych rad, pouczeń, wskazówek od członków rodziny, przyjaciół i wszelkiej maści specjalistów. Inwencja w wymyślaniu / odtwarzaniu sytuacji, w jakich mogą znaleźć się przyszli nowożeńcy, idzie tu w parze z przezabawnym pomysłem, by całość akcji odbywała się w środowisku ciut okrutniejszym niż współczesna Ameryka. W kościele trzeba bowiem według tradycji poświęcić kilkadziesiąt kozłów w ofierze dla Kamiennego Boga. Ta kuriozalna praktyka to zresztą dopiero początek samonakręcającej się komedii pomyłek. Inną szaloną krótką formą, którą szczególnie polecam, jest Więcej ciebie, którym już jesteś rozgrywająca się w parku rozrywki poświęconym byłym prezydentom, a jej główny bohater to facet wcielający się codziennie w rolę najmniej istotnego z panteonu przywódców USA, Chestera A. Arthura, więc siłą rzeczy jego stanowisko należy do niezbyt lubianych atrakcji lunaparku.

O sukcesie obu produkcji telewizyjnych Boba-Waksberga zdecydowała jednak jeszcze inna cecha. Wpleciony ze swadą specyficzny, nie zawsze politycznie poprawny humor łączący się u niego zawsze z refleksją egzystencjalną. Amerykanin uwielbia nurzać się w bebechach świata stworzonego na pokaz. Nie dziwota, że zagląda akurat pod czerwony dywan Hollywood, pod który brudów zamieciono co niemiara. Ten balans między dowcipem a zalęknieniem kondycją współczesnego człowieka, jaki łączy choćby z Charlesem Bukowskim, znajdziemy też w jego książce. Idąc tropem siedmiu wskazówek Kurta Vonneguta z eseju How to Write With Style debiutujący pisarz zachowuje m.in. prostotę i lapidarność wypowiedzi. Co prawda ze dwa-trzy teksty zyskałyby z pewnością na klarowności, gdyby autor Undone powstrzymał się przed ich rozciąganiem, ale nie brakuje takich, które są błyskotliwe, choć zajmują tylko pięć stron. Ktoś, kto będzie cię kochał w całej twej nędznej glorii trafi najpewniej w gusta osób przepadających za zmiennym tempem podczas czytania, inteligencką satyrą na dzisiejsze zabiegane czasy spod znaku Woody’ego Allena (zbiór opowiadań Czysta anarchia) i oczywiście tym, którzy od lat śledzili losy BoJacka, a po zakończeniu szóstego sezonu ich serca wciąż tęsknią do podobnych bezczelnie przenikliwych tekstów kultury.

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk
bob-waksberg okładka

Ktoś, kto będzie cię kochał w całej twej nędznej glorii

Tytuł oryginalny: Someone Who Will Love You in All Your Damaged Glory: Stories

Rok: 2019

Wydawnictwo: Insignis