Wiedeń 30-tych lat – recenzja filmu „Trafikant”

Wiedeń 30-tych lat – recenzja filmu „Trafikant”

W świetle ostatnich wydarzeń coraz częściej słyszymy porównywania obecnej atmosfery, do tej z lat trzydziestych minionego wieku, kiedy zbierała plony ideologia nazistowska. Budując te porównania, czy po prostu je analizując, każdy zderza obraz aktualnej sytuacji ze zbudowanym w swojej głowie wyobrażeniem Europy czasów międzywojennych. Moje, oczywiście, od dawna budowane było przez filmy, takie jak “Jajo węża” Bergmana, “Kabaret” Boba Fosse’a czy nawet niezwykle popularne “Życie jest piękne” Benigniego. Od niedawna w kinach możemy oglądać kolejny obraz, przywołujący burzliwe czasy sprzed wybuchu II wojny światowej, czyli austriacko-niemieckiego "Trafikanta".

Dzieło Nikolausa Leytnera nie jest w żadnym wypadku filmem historycznym ani tym bardziej wojennym, a fikcyjną opowieścią o chłopcu imieniem Franz, który w tych niespotykanie ciężkich czasach wchodzi w dorosłość. Bohatera poznajemy tuż przed śmiercią konkubenta jego matki, która to zmusza rodzinę do podjęcia zdecydowanych kroków. Decyzją mamy opuszcza swój, położony w malowniczej okolicy jeziora Attersee, dom rodzinny, udając się do pracy w Wiedniu, u starego znajomego rodzicielki. Tam przyucza się na trafikanta, czyli stosując współczesną nomenklaturę po prostu pracownika kiosku. Na co dzień Franz sprzedaje więc prasę, papierosy, a także luksusowe cygara, których nabywcą bywa sam Sigmund Freud, już wtedy będący światowej sławy autorytetem w dziedzinie psychologii i psychoterapii. W rolę profesora wcielił się, nieżyjący już, znakomity szwajcarski aktor Bruno Ganz, znany chociażby z “Upadku” w którym wcielił się w Adolfa Hitlera.

Jak łatwo się domyślić, rola tego bohatera w całej historii nie ogranicza się do epizodu kupna cygara. Franzowi udaje się zaprzyjaźnić z Sigmundem, który często i chętnie udziela mu rad w sprawach miłosnych. A te oczywiście, jak to u nastolatków bywa, zaczynają spędzać chłopakowi sen z powiek. Obiektem jego westchnień stała się urodziwa Czeszka Anezka, jednak ze względu na wyjątkowo niewdzięczne okoliczności polityczne sielanka między nowo poznaną parą nie mogła trwać długo. Walka z coraz bardziej wchodzącą z butami w życie zwykłych ludzi ideologią faszystowską, przeniosła zaloty młodego trafikanta na dalszy plan.

Oglądając “Trafikanta” nie sposób pozbyć się wrażenia, że jego twórcy mieli olbrzymie ambicje. Film ten stara się poruszać wiele tematów i oddziaływać z widzem na kilku płaszczyznach. Z jednej strony ma wszystko, co niezbędne, by określić go kinem z nurtu “coming of age”, czyli jest historią wchodzenia Franza w dorosłość i odkrywania siebie, ze szczególnym uwzględnieniem pierwszych miłości. Z drugiej przemawia przez niego zacięcie historyczne i chęć realistycznego odtworzenia przedwojennych nastrojów, codziennej dyskryminacji mniejszości, czy bezkarnego używania przemocy przez udekorowanych swastykami mundurowych. Z trzeciej, zupełnie na dostawkę stara się być minibiografią Sigmunda Freuda, w dodatku wzbogaconą o streszczenie jego naukowego dorobku, które to jest zrealizowane przy wykorzystaniu snów głównego bohatera, jak i oczywiście jego rozmów z profesorem. Niestety trzeba przyznać, iż podana w tej pigułce wiedza, bardziej przypomina ściągę pisaną na kolanie, niż notatki wzorowej studentki.

Ta wielotematyczność, która mogła być atutem “Trafikanta” okazała się jego największą wadą. Ze względu na mnogość wątków, żaden z nich nie wybrzmiewa z pełną mocą. Chociaż uważam austriacką produkcję za przyzwoity film o dojrzewaniu oraz dzieło w naprawdę dobry sposób portretujące międzywojenne nastroje to ciężko mi polecić ją jako całość, gdyż na każdej płaszczyźnie pozostawia spore niedociągnięcia. Próba poprowadzenia tak wielu wątków przy ograniczeniu się do niespełna dwugodzinnego formatu zaowocowała niezwykle dziurawym scenariuszem, w którym niektórym zdarzeniom brakuje dalszego ciągu, a o bohaterach zdarza nam się zapomnieć, by znów do nich wrócić. Finalnie zamiast obrazu zapadającego w pamięć na długo, otrzymaliśmy przyzwoity dramat, nad którym wisi widmo niewykorzystanego potencjału.

 
Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż

Trafikant

Tytuł oryginalny: „Der Trafikant”

Rok: 2018

Gatunek: Dramat

Kraj produkcji: Austria, Niemcy

Reżyser:  Nikolaus Leytner

Występują: Simon Morzé, Bruno Ganz, Emma Drogunova i inni

Dystrybucja: Aurora Films

Ocena: 2,5/5