Totem

Na króla polskiego kina gangsterskiego samozwańczo koronował się Patryk Vega. Jego przynoszące krociowe zyski dzieła to produkty rozciągnięte między dowcipasami, a tanią próbą szokowania publiczności tematami z tabloidów. Czy nad Wisłą jest jeszcze miejsce na inne spojrzenie na filmy o tej tematyce?

Po wielu gatunkowych próbach z lat 90. (m.in. “Psy” Pasikowskiego, “Miasto prywatne” Skalskiego) w kinie polskim zapanowała moda na komedie kryminalne i nie powstała żadna alternatywa. Tymczasem w wielu kinematografiach najciekawsze akcyjniaki powstają w podziemiu lub dzięki offowym producentom. Wystarczy przywołać przykłady “Raidu” albo twórczości Fabrice’a Du Welza, by zrozumieć, że ten typ działalności filmowej nie potrzebuje wielkich nakładów finansowych, aby osiągać satysfakcjonujące rezultaty. Tanie b-klasowe produkcje są dla widzów pamiętających erę VHS nawet bardziej kuszące. W poprzednich latach pojawiały się na naszym rynku nieliczne jaskółki zwiastujące, że to w kinie niezależnym jest szansa na stworzenie takiej przestrzeni (ciekawa w założeniu, ale koszmarna w realizacji “Gejsza” Markiewicza oraz udany, choć niedoceniony “Hel” duetu Priwieziencew-Tarasiewicz).

Trzeba zatem docenić odwagę debiutującego w pełnym metrażu Jakuba Charona, który wziął się za bary z kinem gatunkowym. Młody filmowiec do tej pory zajmował się innymi dziedzinami sztuki, pisał książki i komponował w ramach zespołu NarcolipZ. Preludium do “Totemu” stanowi “Skupienie”, krótki metraż, który powstał w 2012 roku. Ustanawia on poetykę, którą kieruje się reżyser także w swoim kinowym debiucie. Zagrany przez naturszczyków, chropowaty, nieco nieporadny, ale skupiony na realistycznym odwzorowaniu półświatka. Historia jest ukazana z perspektywy członka grupy przestępczej, któremu wydaje się, że założenie legalnego biznesu pozwoli mu odejść z organizacji. Jak łatwo się domyślić, jego koledzy mają zupełnie inne plany i nie zamierzają zgodzić się na emeryturę wspólnika. Może fabuła nie zachwyca odkrywczymi przemyśleniami, ale młodemu twórcy udało się ciekawie zarysować środowisko gangusów z krakowskiej Nowej Huty.

W “Totemie” Charona nadal interesuje niemożność ucieczki przed zasadami i mechanizmami, które rządzą życiem kryminalistów. Protagonista “Skupienia”, Robert (Robert Jurkowski) zdawał się dusić w nowej sytuacji, stając w rozkroku między dawnym życiem ufundowanym na przemocy i bezprawiu a funkcjonowaniem w normalnym społeczeństwie. Znajdował się w ciągłym zagrożeniu i napięciu emocjonalnym, które było podbijane przez przysługi dla gangu. W podobnym klinczu pozostaje “Dziki”, główny bohater “Totemu” (grany przez Karola Bernackiego, który mignął już w “Amoku” i “Planecie singli”, a niedługo zobaczymy go w najnowszym projekcie Bartosza Konopki “Krew Boga”). Chłopak, mimo młodego wieku, ma już za sobą odsiadkę w więzieniu. Po wyjściu na wolność, zamiast szukać uczciwego zarobku jeszcze głębiej wchodzi w relacje ze zorganizowaną przestępczością.

Jak wielu podobnych, byłych skazańców, “Dziki” pochodzi z patologicznego środowiska. Znajduje się między młotem a kowadłem. Jego brat, Igor (przekonująco zagrany przez szczecińskiego rapera Michała “Sobotę” Sobolewskiego) sporo znaczy wśród krakowskich rzezimieszków. Chłopak żyje w jego cieniu, będąc od zawsze popychadłem, żołnierzem wysyłanym na posyłki, gościem od brudnej roboty. Podwieź, zabierz, daj po ryju. Szukając alternatywy znajduje fuchę w barze ze striptizem. Właściciel lokalu, Olaf (zarzynający każdą linijkę tekstu Milan Skrobic) stawia rosłego młodziaka na bramce, a potem, gdy ten odznacza się zbytnią agresją, przesuwa na stanowisko szofera dla miejscowych prostytutek. Jedna z dziewczyn, Dagmara (Małgorzata Krukowska) wpada w oko "Dzikiemu" i wyzwala w nim niespodziewane pokłady delikatności.  Czy w świecie w jakim przyszło im żyć jest w ogóle miejsce na miłość?

Nasz bohater porusza się pomiędzy różnymi lokacjami (meliny, kluby, blokowiska), ale najważniejszy pozostaje trójkąt tancbuda - warsztat - dom. Pierwsza to szansa na kontakt z serbską mafią, której rezydentem jest Olaf, druga to kryjówka Igora, w której rozbiera się kradzione auta, ostatnia zaś nie stanowi wcale bezpiecznej przystani. W mieszkaniu bowiem zamiast domowego ciepła natrafia na kolejne pokłady cierpienia - sfrustrowaną szwagierkę, kwilące dziecko Igora, schorowaną matkę. Nic dziwnego, że skołowany chłopak chętnie szuka ucieczki w narkotykach, które dają namiastkę zapomnienia i wolności. Narastający bunt wobec systemu, który zniewolił jego bliskich i pragnienie wyrwania się z bagna narasta w “Dzikim” coraz bardziej.

Nad kinem Charona unosi się duch Nicolasa Windinga Refna. Oczywistym wzorem dla “Totemu” była jego trylogia “Pusher”. Zdjęcia Piotra Pawlusa (wcześniej “Opera o Polsce”) od razu kojarzą się z estetycznym wzorcem wypracowanym przez Duńczyka. Kamera po dardennowsku śledzi poczynania bohatera - szwenkier prowadzi ją z ręki, często niemal przykleja się obiektywem do twarzy lub łysej czaszki protagonisty. W scenach akcji może nawet za bardzo się tego trzymano. Nie wiem, czy to zabieg celowy czy raczej braki w warsztacie realizatorów, ale szybko wkradał się w nich chaos. Chwilami operator starał bawić się też kolorami na modłę “Tylko Bóg wybacza”. Niby dobrze, że twórcy zgapiają od najlepszych, choć na dłuższą metę taka forma staje się czystą sztuką dla sztuki i nie wnosi niestety wiele do opowiadanej historii.

Po zwiastunie i medialnej zawierusze (związanej z występem rapera Popka, który na ekranie pojawia się krócej niż w teledysku promującym produkcję) spodziewałem się totalnej katastrofy. Jednak historia bandyty-narkomana z braterskim konfliktem i porachunkami z serbską mafią w tle okazała się dużo lepszym filmem niż zakładałem. Reżyser do pewnego stopnia kontroluje co dzieje się na ekranie, choć ostatni akt wypada najsłabiej i naprawdę konia z rzędem temu, kto zrozumiał co właściwie się tam wydarzyło. Chwilami fabuła wpada w zbytnio moralizatorskie tony, kiedy indziej pławi się w przemocy i podwórkowej łacinie (mięsem rzucają tu być może częściej niż w „Psach”). Mamroczący naturszczycy o wyglądzie neandertalczyków tylko dodają realizmu, a arthousowy sznyt zdjęć i rwanego montażu nadaje całości charakteru dresiarskiego kina z ambicjami. Charon odnosi połowiczny sukces, jego dzieło może nie zarobi wywrotki pieniędzy jak “Pitbull” i z pewnością nie zgarnie żadnych nagród, ale udowadnia, że można w Polsce za drobne kwoty robić gatunkowe, mięsiste dramaty. Być może za kilka lat pokusi się o projekt, który nie pozostawi wątpliwości, że jest kimś więcej niż naśladowcą Refna.

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk
Totem plakat

Totem


Rok: 2017

Gatunek: dramat, gangsterki

Reżyser: Jakub Charon

Występują: Karol Biernacki, Michał Sobolewski, Małgorzata Krukowska i inni

Ocena: 2/5