Życie jest zbyt krótkie, by poznać wszystkie dzieła sztuki traktujące o miłości. To najważniejsze z ludzkich uczuć zdaje się być studnią bez dna, z której czerpią kolejni artyści w celu snucia swoich opowieści. Czas czy miejsce życia nie ma znaczenia – źródłem miłości jest zawsze chęć przezwyciężenia wszelakich przeszkód, ażeby z dwóch połówek stworzyć jedność. Kochankowie piszą zawsze tę samą historię, czego przykładem jest film „Tanna” w reżyserii Martina Butlera oraz Bentleya Deana.

Miejsce akcji jest wyjątkowe – to położona na Oceanie Spokojnym wyspa Tanna, należąca do Republiki Vanuatu. Właśnie tam, pośród bujnej roślinności oraz wciąż czynnych wulkanów, duet reżyserski przedstawia historię uniwersalną i powszechnie znaną. Oparta na prawdziwych wydarzeniach, „Tanna” to opowieść o dwójce zakochanych w sobie młodych ludzi z plemienia Yakel – Wawie oraz Dainie – przed którymi droga do szczęścia nie jest usłana różami. Oto bowiem ojciec dziewczyny pragnie wydać ją za mąż za przedstawiciela wrogiego plemienia Imedinów, ażeby nareszcie zakończyć konflikt przynoszący kolejne ofiary.

Fabuła zdaje się być jednak li tylko pretekstem do ukazania całej złożoności życia w środowisku zupełnie obcym naszej cywilizacji. W zachodniej kulturze miłość często jest pokazywana w kontrze do sztywnej tradycji czy bezdusznych obyczajów. Tymczasem dla plemienia Yakel sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Brak ślubu równoznaczny jest z wojną, a co za tym idzie - śmiercią. Nie ma w tym świecie miejsca dla porywów serca. Liczy się przede wszystkim walka o przetrwanie, dlatego też, odrzuciwszy nasze zachodnie myślenie, możemy ujrzeć tragizm bohaterów w zupełnie nowym świetle. W „Tannie” przestaje obowiązywać klarowna dychotomia dobra i zła, a wkradają się półcienie, które mogą być w różny sposób interpretowane.

Pułapek na widzów zastawionych jest znacznie więcej. Przede wszystkim sprawę utrudnia sama forma filmu. Wprawdzie jest to fabularyzowana opowieść, niemniej jednak pojawiają się wstawki rodem niemalże z produkcji dokumentalnych. Czasami świat przedstawiony jest z pozycji młodszej siostry bohaterki, Selin, która dopiero poznaje prawa panujące wśród członków plemienia i obowiązki, jakim każdy podlega, by później kamera raczyła nas widokiem wulkanu rodem z filmów Terrence'a Malicka. Jak gdyby twórcy chcieli jednocześnie zrealizować dwa założenia – przedstawić pod kątem reporterskim widzom świat zupełnie dla nich obcy i przy okazji opowiedzieć uniwersalną historię.

Sęk w tym, że taki rozkrok nie sprzyja „Tannie”. Chciałoby się bardziej poznać bohaterów, ich codzienne życie, być może nawet z nimi utożsamić, jednakże przedstawieni są oni tak jednowymiarowo, że jest to niemożliwe. Z drugiej zaś strony widoki na wyspie są oszałamiające. Niektóre kadry są prześlicznej urody, lecz niestety i tą drogą twórcy bardziej nie podążają. Stoją zatem na rozstaju, prezentując po kilka scen danego rodzaju i odrobinę marnując potencjał, który sami sobie wykreowali. Na szczęście sytuację ratują bohaterowie, grani przez mieszkańców tej wyspy. Są oni tak wspaniale naturalni i szczerzy w tym, co robią, a jednocześnie zabawnie nieoswojeni z kamerą, że z przyjemnością się na nich patrzy.

Szczerość i prostota staję się zatem największym atutem, ale również bolączką tego filmu. Fabuła nie prowadzi do żadnych wniosków, których nie dałoby się wcześniej wysnuć z wielu innych produkcji. W zasadzie to szczególne miejsce akcji sprawiło, że ten film pojawił się w festiwalowej dystrybucji. Mimo wszystko jest w „Tannie” coś nieuchwytnego. Coś, co sprawia przyjemność z oglądania i przynosi przedziwną formę katharsis. Jak gdyby życie ludzi z drugiego końca świata było lustrem, w którym dane widzom oglądać ich najskrytsze, najpierwotniejsze, a co za tym idzie najprawdziwsze emocje ukryte pod płaszczykiem podszytej rozumem nowoczesności. Jak gdyby niebo i ziemia były bliższe, niż beton i plastik. Jak gdyby serca biły w rytm bębnów plemienia Yekal.

Marcin Kempisty
Marcin Kempisty

Tanna


Rok: 2015

Gatunek: melodramat

Twórcy: Martin Butler, Bentley Dean

Występują: Marie Wawa, Mungau Dain, Marceline Rofit i inni

Ocena: 3/5