Być! – recenzja filmu „Słodki koniec dnia”

Być! – recenzja filmu „Słodki koniec dnia”

Po sześciu latach od ostatniego pełnometrażowego dzieła — dramatu „Nieulotne” Jacek Borcuch powraca z kolejnym filmem pod tytułem „Słodki koniec dnia”. Jeszcze przed ogólnopolską premierą można było przypuszczać, że mamy do czynienia z jednym z najlepszych rodzimych filmów tego roku. Pozytywnie nastrajał fakt, że w lutym ciepło przyjęto go w Sundance, czego owocem była nagroda Jury dla Krystyny Jandy, jak i jego zwycięstwo w konkursie filmów polskich podczas 12 edycji MasterCard OFF Camera.

Główną bohaterką najnowszego filmu Jacka Borcucha jest Maria Linde — polska poetka zamieszkała w Toskanii, laureatka literackiej Nagrody Nobla. Chociaż sposób narracji może zwieść, nie jest to bynajmniej film biograficzny, postać grana przez Krystynę Jandę została wymyślona na potrzeby „Słodkiego końca dnia”. Kobietę poznajemy, kiedy jest już na twórczej emeryturze, a swój czas poświęca głównie rodzinnym relacjom czy spędzaniem czasu w gronie najbliższych znajomych. Początkowo sama Maria deklaruje chęć odcięcia się od życia publicznego, ale z czasem można zaobserwować zmianę tej postawy. Głównym czynnikiem prowokującym bohaterkę do większej aktywności medialnej jest postępująca brutalizacja otaczającego ją świata, na czele z kryzysem uchodźczym i atakami terrorystycznymi. Mimo iż nie wszystkie wydarzenia ze świata przedstawionego utworu wydarzyły się naprawdę, nie ulega wątpliwości, że celem twórców było sportretowanie dzisiejszej Europy.

Cały dramat w „Słodkim końcu dnia” zbudowany jest wokół rozterek poetki. Z jednej strony czuje się ona zobowiązana do wykorzystania swojego autorytetu, by zmienić coś w społeczeństwie, które na skutek aktów terroryzmu coraz bardziej się antagonizuje, z drugiej zaś sama przeżywa poważny kryzys i ma olbrzymi problem z uporządkowaniem swoich relacji życiowych i rodzinnych. Narastająca w niej frustracja znajduje swoje ujście podczas przemowy po otrzymaniu nagrody od lokalnych władz miasta Volterra. W swoim żarliwym monologu Linde obnaża hipokryzję europejskiej klasy średniej nie mniej dosadnie niż Haneke w „Happy Endzie”. Wyrzucenie z siebie tylu gorzkich słów, co prawda pozwoliło pisarce osiągnąć chwilową ulgę, ale jak łatwo się domyślić ściągnęły na nią jeszcze większe problemy.

Łatwo zauważyć tu analogię do polskiego życia publicznego, w którym sama Krystyna Janda, ze względu na swoją działalność około polityczną stała się w ciągu ostatnich lat postacią mocno kontrowersyjną. Paradoksalnie być może brak tej wiedzy, pozwoliły Jury festiwalu w Sundance tym bardziej docenić rolę Polki, nie widząc w niej manifestu politycznego, a niezwykle zniuansowaną kreację łączącej w sobie zmęczoną życiem, wypaloną artystkę, jak i pełną namiętności dojrzałą kobietę.

Nagrodzona rola nie jest jedyną mocną stroną tego filmu. W aspekcie aktorskim należy pochwalić również dziecięcą część obsady, z córką reżysera — Miłosławą Borcuch na czele. Wcielające się we wnuki głównej bohaterki dzieci popisały się aktorstwem bardzo naturalnym i przekonywującym, mimo oczywistej trudności, jaką sprawiały dialogi mówione na przemian po włosku i polsku. Wzrok widzów cieszą zdjęcia malowniczej Toskanii autorstwa Mateusza Dymka — młodego operatora, o którym z pewnością jeszcze usłyszymy. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie też konstrukcja scenariusza, współtworzonego przez Jacka Borcucha i Szczepana Twardocha, a dokładnie jego klamrowa konstrukcja, w której wątki pojawiające się na początku filmu i sprawiające wrażenie niewiele wnoszących do fabuły powracają do niej na końcu, często w nieoczywisty sposób.

Słodki koniec dnia” nie jest z pewnością arcydziełem pozbawionym wad, a jego mocne polityczne zabarwienie może irytować niektóre osoby, to z pewnością będzie jednym z faworytów wszystkich rodzimych nagród za obecny rok. Ciężko mieć do niego zarzuty pod kątem technicznym, a Maria Linde jest jedną z najlepiej napisanych postaci polskiego kina ostatnich lat. Co cieszy tym bardziej, w czasach, w których kino na całym świecie zdaje się pomijać kobiety w dojrzałym wieku.

 
Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż

Słodki koniec dnia

Rok: 2019

Gatunek: Dramat

Kraj produkcji: Polska / Włochy

Reżyser: Jacek Borcuch

 

Występują: Krystyna Janda, Kasia Smutnik i inni

Dystrybucja: Next Film

Ocena: 3,5/5