Serce miłości

Polskich eksperymentów filmowych w kinach jak na lekarstwo, także z tym większym zainteresowaniem wyczekiwano najnowszego obrazu Łukasza Rondudy. Wojciech Bąkowski, Zuzanna Bartoszek, a w tle ich trudna i niejednoznaczna relacja - oto "Serce miłości".

Już sam koncept wydaje się karkołomny - stworzenie filmu o nieznanych szerokiej publiczności artystach, w dodatku wciąż żyjących, stawia pod znakiem zapytania intencje reżysera. Laurka dla znajomych czy spojrzenie przez pryzmat ich losów na polską rzeczywistość?

Dwójkę artystów łączy pozornie wszystko. Ona jest poetką, autorką instalacji muzealnej, wielbicielką nocnego życia w rytmie vogue. On natomiast jest muzykiem. Bardziej zdystansowanym, lecz równie impulsywnym. Oboje poszukują artystycznych inspiracji w podobnych rejonach rzeczywistości. Upodabniają się do siebie wyglądem (on jest łysy z wyboru, ona z powodu choroby), jak również ubiorem. Ale przede wszystkim łączy ich miłość, której jednak nie sposób zdefiniować.

"Serce miłości" jest bowiem opowieścią o uczuciowym życiu w ramach sztuki, ale też o artystycznym życiu w rytm miłości. Nie da się oddzielić tych dwóch przeplatających się płaszczyzn. Każdy gest czy słowo można odczytać dwojako. Są oni dla siebie jednocześnie obiektami pożądania oraz publicznością, żądającą coraz to nowych wrażeń. Wyrwawszy historię miłosną z konwencjonalnych ram, Ronduda wprowadza swój film na zupełnie inne tory, gdzie zaciera się granica między intymnym wyznaniem a performatywnym działaniem.

Najbardziej interesujące są te momenty, w których strategie artystyczne bohaterów wychodzą na pierwszy plan. Ich przyklejanie się do zwykłych przedmiotów, wampiryczne wysysanie treści życia codziennego, a następnie remiksowanie i przetwarzanie ich przez pryzmat własnych osobowości. Choroba może obdzierać kobietę ze zdrowia, lecz jednocześnie oddziałuje twórczo na postrzeganie materii - ciało staje się mechanizmem, gotowym do wykorzystania na wszelkie możliwe sposoby. To również mapa pamięci, dziennik zwycięstw i porażek. Podobnie postępuje mężczyzna - dryfuje po śmietnikach wspomnień, reanimując przestarzałe rzeczy (np. radia) czy wskrzeszając zapomniane melodie, potrzebne do przedziwnych aranżacji. Każdy dźwięk staje się dla niego tworzywem.

Skoro każdy aspekt życia jest potencjalnym nośnikiem inspiracji, to tym trudniej odnaleźć się kochankom w takiej rzeczywistości. Walcząc ze sobą i wiecznie się przepychając, kreują dla siebie niezbędną do tworzenia przestrzeń. Nie pomagają również trudne charaktery. Narcyzm ściśle połączony z potrzebą bliskości tworzą mieszankę wybuchową.

To właśnie te momenty są w "Sercu miłości" najsłabsze. Reżyser w żaden sposób nie daje przestrzeni do oddechu widzowi, bardzo poważnie podchodząc do prezentowanych bohaterów, przez co trudna do zaakceptowania jest ich pretensjonalność. Ronduda, zapewne nieświadomie, stosuje szantaż emocjonalny. Nie da się bowiem oderwać krytyki jego filmu od krytyki postaw bohaterów. Niemalże apologetyczne podejście do pary, dla której świat to za dużo, uniemożliwia wszelką merytoryczną dyskusję, ponieważ skazuje na ocenianie postaw prawdziwych ludzi. Nie każdy przecież musi podzielać prezentowaną koncepcję sztuki, ale jeżeli nie chce się wchodzić z butami w czyjeś prywatne życie, to pozostaje li tylko spuścić nad tym tematem zasłonę milczenia.

Trzeba jednak przyznać, że może i reżyser nie ma dystansu do prezentowanych postaci, lecz jednocześnie takie podejście musiało pomóc aktorom w stworzeniu ocierających się o wybitność kreacji. Jacek Poniedziałek, wcielający się w postać Wojciecha Bąkowskiego, znakomicie balansuje między introwertyzmem a nadmierną ekspresją. Czuć, że świadomie odbija się od skrajności, mając pełną kontrolę nad tym, co chce pokazać. Mimo wszystko, to jednak Justyna Wasilewska gra pierwsze skrzypce w tym filmie. "Serce miłości" to jej koncert, to ona jest w nim diwą i gwiazdą. Jest absolutnie hipnotyzująca w swoim borykaniu się z chorobą, w swoim potępieńczym łaknieniu doznań. Przechodzi na ekranie prawdziwą metamorfozę, która może stać się punktem zwrotnym w jej karierze. 

Nie ma co ukrywać - niezwykle trudno ocenić najnowszy film Łukasza Rondudy. Dla miłośników twórczości Bąkowskiego i Bartoszek jest to pozycja obowiązkowa, swego rodzaju pean ku chwale prezentowanych artystów. Dla osób spoza tego kręgu może to być jednak obraz trudny do przetrawienia. Brak pola do interpretacji i oceny ukazanych postaw, wynikający z tak mocnego zwarcia fikcji z rzeczywistością, może rodzić bunt oraz niezgodę na taktykę zastosowaną przez reżysera. Mimo to dobrze się stało, że powstał taki obraz jak "Serce miłości". Nie zawsze podejmowane ryzyko się opłaca, lecz w tym przypadku wytyczona została ścieżka, którą po kilku modyfikacjach mogłoby obrać więcej polskich filmowców. 

Marcin Kempisty
Marcin Kempisty
Serce miłości

Serce miłości


Rok: 2017

Gatunek: Dramat

Reżyser: Łukasz Ronduda

Występują: Justyna Wasilewska, Jacek Poniedziałek i inni

Ocena: 2,5/5