Pożegnanie z Afryką – recenzja filmu „Rafiki” – WFF

Pożegnanie z Afryką – recenzja filmu „Rafiki” – WFF

Nairobi, dwaj przeciwnicy polityczni walczą o poparcie lokalnej społeczności. John Mwaura (Jimmy Gathu) to właściciel małego sklepu, a Pater Okemi (Dennis Musyoka) bogaty biznesmen. Kiedy obaj zajęci są na dobre kampanią wyborczą, ich córki Kena (Samantha Mugatsia) i Ziki (Sheila Munyiva) zaprzyjaźniają się. Ich znajomość szybko przeradza się w związek, a one same stają przed trudnym wyborem między szczęściem a bezpieczeństwem.

O „Rafiki” zrobiło się głośno za sprawą cenzury nałożonej na ten film przez władze Kenii, które uznały go za zbyt kontrowersyjny. Sąd uchylił jednak zakaz wyświetlania go na tydzień, by ten mógł przystąpić jako kenijski kandydat do Oscarów. Jak już wiadomo, koniec końców to nie lesbijski dramat będzie reprezentował kraj w wyścigu po nagrodę Amerykańskiej Akademii, lecz „Supa Modo”, jednak nie przeszkodziło mu to w osiągnięciu tytułu drugiej najlepiej sprzedającej się produkcji w historii kraju. Będąc już po seansie muszę przyznać, iż być może istnieje racjonalna przyczyna, dla której komisja postanowiła wybrać innego kandydata.

Stanowi o tym fakt, że scenariusz tego dramatu o dorastaniu to historia tak banalna i schematyczna, jak tylko można sobie wyobrazić. Być może wiarygodnie odzwierciedla życie tamtejszej społeczność LGBTQ+, ale dla całego nurtu kina queer prezentuje się niczym dobrze znany schabowy w nowej, atrakcyjnej wizualnie, afrykańskiej panierce. Nie można zaprzeczyć: egzotyka tamtejszych barw i wzornictwa z pewnością nadaje się na ciekawe zdjęcia i ich potencjał został w pełni zrealizowany, jednak kadry niczym z okładki National Geographic nie są w stanie wywalczyć za wiele w pojedynkę.

Poza scenariuszem można znaleźć wiele technicznych zgrzytów, od niedopasowanych do ruchu ust dialogów, do niedbałego montażu. Główne bohaterki tworzą w miarę wiarygodny duet, chemia jest wyczuwalna, ale tu znowu z pomocą nie przychodzą dialogi. Skonstruowane mieszanką suahili i angielskiego o prostej konstrukcji gramatycznej sprawiają, że wszystko brzmi płytko, niczym wyjęte z opery mydlanej. Myślę, że należy docenić sprawiedliwość, z jaką Wanuri Kahiu obchodzi się z męskimi postaciami prezentując ich różnorakie postawy, co często bywa problemem w tego typu produkcjach.

Myślę więc, że jeżeli można mówić o rewolucyjności tego tytułu, to tylko w kontekście lokalnym, gdzie premiera filmu ma wymiar precedensu społecznego. Nie ma zbyt wielu produkcji z Czarnego Kontynentu, które poruszałyby temat mniejszości seksualnych, chociaż i to powoli ulega zmianom, czego przykładem może być pochodząca z RPA, zeszłoroczna „Inxeba. Zakazana ścieżka”. Jeżeli szczególnie interesuje was sytuacja polityczno-społeczna w Kenii lub też działalność równościowa, być może nie będzie to seans zupełnie stracony.

Ania Grudziąż
Ania Grudziąż

Rafiki

Tytuł oryginalny: Rafiki

Rok: 2018

Gatunek: dramat

Kraj produkcji: Kenia, RPA, Francja, Niemcy, Holandia

Reżyser: Wanuri Kahiu

Występują: Samantha Mugatsia, Sheila Munyiva, Jimmy Gathu

Ocena: 2,5/5