PFF – czyli Poniedziałkowy Felieton Filmowy #6

PFF – czyli Poniedziałkowy Felieton Filmowy #6

Po raz kolejny najważniejszym wydarzeniem filmowym tygodnia były gale wręczenia nagród. Tym razem statuetki wręczane przez Brytyjską Akademie Filmu i Telewizji oraz przez Amerykańskie Stowarzyszenie Operatorów. Ponadto Polska Akademia Filmowa ogłosiła nominacje do Orłów, a Polski Instytut Sztuki Filmowej plany finansowe na ten rok.

Faworyta faworytem

Wczoraj w Londynie rozdano nagrody BAFTA. Była to ostatnia ważna gala przed Oscarami i można po niej powiedzieć, że umocniła notowania dwóch filmów: uhonorowanej siedmioma statuetkami “Faworyty” oraz “Romy”, która mimo dominacji filmu Yorgosa Lanthimosa wywalczyła dwie spośród najważniejszych nagród. Za film i reżyserię. W kategoriach aktorskich triumfowali: Olivia Coleman, Rami Malek, Rachel Weisz i Mahershala Ali. W wyjątkowo ciekawej kategorii, charakterystycznej dla brytyjskich nagród, dla najlepszej wschodzącej gwiazdy nagrodzona została znana z “Czarnej Pantery” Letitia Wright. Jak wiadomo wyróżnienie to może wróżyć karierę na miarę tej Jamesa McAvoya czy Toma Hardy’ego, ale czy tak będzie w przypadku tej młodej aktorki?

Rachel Weisz Faworyta Bafta
Rachel Weisz zdecydowanie do twarzy z jej pierwszą w karierze BAFTĄ

Tylko Romy Żal

Amerykańskie Stowarzyszenie operatorów filmowych zadecydowało, że nagroda za najlepsze zdjęcia w filmie kinowym należy się naszemu rodakowi — Łukaszowi Żalowi za “Zimną Wojnę”. Samo wyróżnienie oczywiście jest wartością samą w sobie, ale również oznacza, iż “Roma” ze zdjęciami człowieka orkiestry — Alfonso Cuaróna wcale nie musi być na Oscarach tak żelaznym faworytem, jak wszystkim się wydawało. Oczywiście trzymamy kciuki i cieszymy się, że na ostatniej prostej ta rywalizacja nabrała rumieńców.

Widziałam Orła cień

Kolejną nagrodą, którą może otrzymać Łukasz Żal, jest Orzeł, wręczany przez Polską Akademię Filmową. Oczywiście jest tutaj głównym faworytem, podobnie jak sama “Zimna Wojna” nominowana w aż dwunastu kategoriach. Dzieło Pawła Pawlikowskiego ma szansę więc ustanowić nowy rekord, w największej liczbie otrzymanych nagród. Co ciekawe, nie byłoby to nic nowego, ponieważ podczas dwóch ostatnich edycji najpierw “Wołyń” (dziewięć statuetek), a potem “Cicha Noc” (dziesięć statuetek) ustanawiały nowe rekordy. Największymi rywalami filmu walczącego o Oscara dla Polski będą “Kamerdyner” Filipa Bajona nominowany w ośmiu kategoriach oraz “Kler” Wojciecha Smarzowskiego, który walczy o sześć nagród. Do ciekawej sytuacji doszło w kategorii najlepszy serial fabularny, w której po raz pierwszy w historii nie został nominowany żaden produkt ogólnopolskiej telewizji, a zamiast tego doceniono netflixowe “1983”, “Ślepnąc od świateł” wyprodukowany na zlecenie HBO oraz stworzony przez Showmax “Rojst”.

Smarzowski Orły 2017
Wojciech Smarzowski nie pobije swojego rekordu sprzed dwóch lat, ale jego "Kler" może zamieszać na tegorocznej gali.

Cięcia festiwalowe

Nie tylko Akademia Filmowa miała ostatnio pracowity okres. Nie próżnuje również Polski Instytut Sztuki Filmowej, który ogłosił plany na przyszły rok. O pięć milionów złotych wzrosną nakłady na produkcję filmową. Więcej pieniędzy będzie przeznaczonych na dzieła historyczne i dokumentalne, jednak jak wiadomo, przyroda nie znosi próżni i gdzieś musiały nastąpić cięcia. Niestety padło na festiwale filmowe. Już w zeszłym roku, na skutek braku dofinansowania kilka mniejszych imprez filmowych musiało ograniczyć swój repertuar i organizacyjny rozmach i wszystko wskazuje na to, iż kolejne imprezy podzielą ich los. Pozostaje mieć nadzieję, że cięcia budżetowe nie odbiją się negatywnie na jakości przygotowanego repertuaru, nawet jeśli w związku z tym nie będą to filmy twórców o rozpoznawalnych nazwiskach.

Wir fahren nach Berlin

Wielkich nazwisk nie brakuje natomiast w Niemczech, gdzie w najlepsze trwa festiwal Berlinale. Jednak nie każdy z rozpoznawalnych reżyserów zaprezentował się tam z dobrej strony. Dzieła Lone Scherfig i Fatiha Akina spotkały się z negatywnymi opiniami większości krytyków, co ciekawe na przeciwległym biegunie znalazły się tak mało popularne twórczynie jak Nora Fingscheidt (“Systemsprenger”) czy Teona Strugar Mitevska (“God Exists, Her Name is Petrunija”). Oczywiście uznanie znalazły również dzieła bardziej utytułowanych twórców, jak dwóch chińskich reżyserów Xiaoshuai Wanga i Quan’ana Wanga, Françoisa Ozona oraz co bardzo nas cieszy Agnieszki Holland. Z tego miejsca chciałem też wszystkim czytelnikom przypomnieć, że na festiwalu w Berlinie mamy swoich przedstawicieli, więc gorąco zachęcamy do śledzenia zarówno naszego fanpage’a na facebooku, jak i strony internetowej, celem bycia na bieżąco z ich festiwalowymi opiniami.

Agnieszka Holland zawsze jest mile widziana w Berlinie, czy w tym roku podobnie jak dwa lata temu wróci stamtąd z nagrodą?