Film Juho Kuosmanen został oparty na faktach. Olli Mäki, piekarz z fińskiej Kokkoli w latach 50. zdobył tytuł mistrza Europy wagi piórkowej, po czym przeszedł na zawodowstwo. Niedługo potem stanął przed szansą walki o mistrzowski pas z Amerykaninem Daveyem Moorem (tym samym, o którego tragicznej śmierci śpiewał Bob Dylan). Właśnie w tym momencie zaczynają się wydarzenia z filmu. Młody bokser musi zrzucić do mistrzowskiej batalii kilka kilogramów, tymczasem jego trener i sponsorzy starają się załatwić przy tej okazji swoje interesy.

Pewnie wydaje się Wam po tych kilku słowach wstępu, że to sztampowy film sportowy, jakich było już w historii kina wiele. Owszem „Olli Mäki. Najszczęśliwszy dzień jego życia” nie unika scen skupionych na katorżniczym treningu, powtarzających się sparingach i obijaniu worka. Droga sportowca nie jest usłana, przecież różami, a litrami potu, łez i krwi, masą wyrzeczeń, obitych szczęk i łuków brwiowych. Oglądamy zdarzenia z lat 60., a więc z czasów, gdy sport dopiero zaczynał być wielką machiną do zarabiania pieniędzy. Nawet szykowany na bohatera narodowego Olli nie może liczyć na siedemnastu trenerów personalnych, dietetyka i masażystki. Jego teamem tak naprawdę jest jedynie trener Elis (Eero Milonoff), dawny as bokserski i mentor naszego protagonisty. Zawodnik, aby przygotować formę na walkę życia, będzie musiał, więc sięgnąć po chałupnicze metody. Aby stracić naddatek kilogramów na przebieżki rusza w dwóch swetrach, a do sauny, zamiast na waleta, wskakuje w pełnym odzieniu i z czapką na głowie.

Jednak „Olli Mäki. Najszczęśliwszy dzień jego życia” to „Rocky” à rebours. Zamiast jak jego amerykański odpowiednik dążyć za wszelką cenę do zwycięstwa i widzieć w zbliżającej się batalii szansy na odmianę losu, on wykazuje ambiwalentną postawę. Wielka kariera stoi przed nim otworem, a wraz z nią kolejne kontrakty na walki przed wielką publiką, znaczne uposażenie i sława. Całe otoczenie boksera dąży do realizacji własnych pragnień, trener pragnie się odkuć finansowo, politycy i sponsorzy wspierają głównie własne mrzonki — o narodowym bohaterze, którego można spieniężyć. Jawi się, więc Mäki jako wół, który musi pociągnąć ciężar zbyt załadowanego zaprzęgu. Niekończące się konferencje prasowe, rauty i akcje promocyjne (które wszak są ułamkiem tego co dziś wyprawia się ze sportowcami) zwyczajnie męczą i przytłaczają tego prostego chłopaka.

Zresztą Olli Mäki nie może poświęcać pełni uwagi treningom i promocji, bo jego myśli i serce są gdzie indziej niż w Helsinkach. Raz po raz ucieka ku wiejskiej sielance, z którą utożsamia uczucie, jakim darzy śliczną Raiję (Oona Airola). Tutaj wszystko jest jasne i harmonijne. Miłosna afektacja względem dziewczyny walczy ze sportową ambicją. Wybrać swoją, indywidualną drogę i życie z ukochaną kobietą, założyć rodzinę, czy może rzucić się wir kariery, osiągnąć sukces i spełnienie zawodowe, gonić za marzeniami? Konflikt przypomina zatem intelektualne gry Krzysztofa Zanussiego. Wojujące w Ollim żywioły przywołują postawy bohaterów „Struktury kryształu” - karierowicza, który zaprzedał siebie w zamian za doczesne dobra oraz drugiego, który zrezygnował z obranej drogi i na prowincji uwił rodzinne gniazdko. Frommowskie „mieć czy być” w najczystszym, niemal laboratoryjnym ujęciu.

Międzynarodowy sukces filmu Kuosmanena (nagroda Przeglądu Un Certain Regard i worek innych wyróżnień) nie byłby możliwy bez odtwórcy głównej roli. Jarkko Lahti nie tylko upodabnia się bardzo do prawdziwego Olliego, ale nadaje jego filmowemu awatarowi nader sympatycznego i szczerego usposobienia. Aktor wygląda jak brat-bliźniak słynnego amerykańskiego aktora Richarda Widmarka. Jego towarzyszka, Oona Airola wydaje się natomiast pożyczona z któregoś z czechosłowackich filmów Miloša Formana. Krągła twarz aktorki z wielkimi oczyma i niewinnym uśmiechem jak ulał pasują do ludycznego ideału, jakim jest dla protagonisty. Kluczowym elementem fińskiej produkcji są jednak czarno-białe zdjęcia J.P. Passiego (pracował wcześniej przy znanym polskiej publiczności „Zespół punka”). Ich ziarnistość i bardzo wysoki kontrast nadają filmowi sznyt zaginionego dzieła Nowej Fali.

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk

Olli Mäki. Najszczęśliwszy dzień jego życia


Rok: 2016

Gatunek: melodramat, film sportowy

Twórcy: Juho Kuosmanen

Występują: Jarkko Lahti, Oona Airola, Eero Milonoff i inni

Ocena: 3/5