Kochankowie z Księżyca – recenzja filmu „Niezbędna konieczność”

Kochankowie z Księżyca – recenzja filmu „Niezbędna konieczność”

Perypetie Pierre'a i Juliette, bohaterów jednej z premier tego tygodnia, zatytułowanej „Niezbędna konieczność”, przypominają przejścia zakochanej pary innej dziwacznej opowieści o pierwszej wielkiej miłości. Francuska komedia romantyczna nie próbuje się bynajmniej upodabniać do filmu „Kochankowie z Księżyca” Wesa Andersona, bo ma na siebie własny pomysł. Przeczytajcie i przekonajcie się jaki.

Jak naprawdę wygląda nudne życie? Możliwe, że jest tak proste, uspokajające, wygodne jak w sennej mieścinie w Wogezach. Jednak wszystko do czasu, aż pewnego dnia pojawia się tajemnicza Juliette. Nieprzewidywalna buntowniczka pobudza innych do zmian i interesuje się ze wzajemnością kapitanem żandarmerii. Zdaniem kolegów po fachu, Pierre to typ człowieka “zablokowanego, sfrustrowanego w dobrym tego słowa znaczeniu”, bo “oczekuje jednak czegoś od życia”. Mimo że zrezygnował on po drodze z życia prywatnego, postawił sobie za cel poświęcać się obowiązkom w pracy, a zaraz po niej opiekować się i trwać przy przybranej rodzinie. Na pewno nie jest to wymarzona sytuacja dla młodego mężczyzny.

Zawsze istnieje mniejsza lub większa przepaść, jaka nas dzieli między tym, co oczekujemy, tym, na co swoim zdaniem zasługujemy, a wiecznie rozczarowującą rzeczywistością. Pogodziła się też z tym faktem łagodna wdowa (wspaniała w tej roli Fanny Ardant), która żyje przeszłością. Zatrzymanie przy sobie utraconego ukochanego ma zapewnić Thérèse prowadzenie audycji, w której przekonuje wszystkich, że prawdziwa miłość istnieje. Do czasu, aż zrozumie, jak ważne jest znalezienie wolności w uczuciu, która niesie nadzieję na krok naprzód. Najczęściej jest tak, że potrzebujemy drugiej osoby, aby przekonać się, jak można żyć pełniej. A miłość to dawanie czegoś, czego nie masz komuś, kto tego nie chce. „Twoje uczucia mnie nie ruszają. Nie wiedziałabym, co zrobić z twoimi pocałunkami” – odpowie mimowolnie Juliette zanim uświadomi sobie, co znaczy dla niej „kochać”.

Erwan Le Duc zaskakuje widza, udanie mieszając tropy. Najpierw Juliette zgłasza na posterunku napaść dokonaną przez nudystów, aż w końcu porywczość bohaterki kończy się tym, że sama zostaje oskarżona. Pominięte zostaje jednak prowadzenie śledztwa przez policję, którą ukazano od strony bardziej intymnej. Dobrze widać to podczas spotkania organizacyjnego załogi posterunku, które staje się rodzajem zbiorowej sesji psychoanalizy. Wystarczy parę chwil, aby poczuć absurdalnie śmieszną atmosferę, której tylko sprzyja obecność scen z wojującymi o pokój nudystami i pojawienie się nazistów uczestniczących w rekonstrukcji bitwy pod Béroc w 74. rocznicę wyzwolenia.

Twórca często zamiast dialogu wykorzystuje odpowiednie kadrowanie i taki dobór muzyki, aby jak najlepiej pasował emocjonalnie do danej sekwencji. Gdy Juliette pierwszy raz wkracza w malownicze plenery miejscowości, docierają do nas energiczne dźwięki „Entrez dans le rêve” Gérarda Manseta, prowokując do przygody. Poruszamy się wtedy na granicy snu i jawy, gdzie wszystko staje się możliwe. W rozstrzygających momentach dla targanej wątpliwościami zakochanej pary w tle pobrzmiewają burzliwe sekwencje smyczków i pianina urzekających partytur Julie Roué. Gdy łódka sunie już po spokojnej tafli jeziora, towarzyszą temu melancholijne i rozmarzone dźwięki. Rozchodzą się wtedy w powietrzu łagodnie i ciągną się leniwie, aż do spontanicznej zmiany, otwarcia na nowe możliwości wraz z „Je veux être à vous” w wykonaniu Sammy’ego Decostera.

Tytuł debiutu pełnometrażowego Erwana Le Duca można przetłumaczyć również jako „Naga konieczność”. Nagość to sposób, aby na nowo odnaleźć siebie i wyzwolić wewnętrzną kruchość i słabości, by lepiej się z nimi zmierzyć. Lecz na takie niecodzienne rozwiązanie problemów, wymagające dłuższego okresu testowego, większość z nas mogłaby pozwolić sobie jedynie podczas urlopu. Film zawiera również słodko-gorzkie przesłanie o konieczności przepracowania straty bliskich. Kiedy wszystko wokół nosi jeszcze ślady obecności tych, którzy odeszli, ciężko jest wymienić pozbawione już życia, ale drogie sercu przestrzenie. Można istnieć przez lata w takiej rzeczywistości, aż odważy się cokolwiek zmienić. A niełatwo nauczyć się przełamywać cynizm i wbrew temu, co podpowiada rozum – odsłonić się, by móc podzielić się swoimi myślami, wcześniej skrywanymi na kartach pamiętnika, czy na fali uwznioślenia wyrecytować ekstatyczny, romantyczny wiersz. W „Niezbędnej konieczności” odczytywane wersety „Hymnów do nocy” Novalisa dopełniają obrazu chaosu, jaki rodzi się na styku racjonalnego myślenia i doświadczania tego, czego wcześniej nie bylibyśmy w stanie sobie nawet wyobrazić.

Anna Strupiechowska
Anna Strupiechowska
niezbedna_koniecznosc__

Niezbędna konieczność

Tytuł oryginalny: „Perdrix”

Rok: 2019

Gatunek: komedia romantyczna

Kraj produkcji: Francja

Reżyser: Erwan Le Duc

Występują: Swann Arlaud, Maud Wyler, Fanny Ardant i inni

Dystrybucja: Aurora Films

Ocena: 3,5/5