Zarażeni samotnością – recenzja filmu „Nic nie ginie”

Zarażeni samotnością – recenzja filmu „Nic nie ginie”

Zgrabny i kameralny komediodramat z 38. festiwalu "Młodzi i Film” w Koszalinie i ulubieniec publiczności ubiegłorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni ma swoją premierę VOD na platformie CANAL+ oraz na platformie Player.pl już 20 kwietnia. Mowa o „Nic nie ginie", debiucie fabularnym Kaliny Alabrudzińskiej. Reżyserka długo namawiała aktorów, żeby przelali swoją wrażliwość na odgrywanych bohaterów, dzięki czemu weszli płynnie w swe role, czym udało się zyskać na autentyczności. W scenach czuć wytworzoną na planie atmosferę pełną energii i wzajemnego zaufania, które pozwoliły nadać scenom efekt intymności.

Burmistrz Urzędu Marszałkowskiego finansuje terapię grupową dla mieszkańców, wraz z zakwaterowaniem. Poznamy bliżej siedem osób biorących udział w psychoterapii (włączając uwiązanego w pracy prowadzącego – jego tajemnicę też odkryjemy!). Łączy ich jedno: unikają prób nawiązania nowych relacji społecznych i nie potrafią skupić się na sobie.

Najpierw zagubiony introwertyk zyskuje na terapii przydomek nieśmiałego Donatello z „Wojowniczych Żółwi Ninja”. Zahukany, młody mężczyzna ma wrażenie, że nie wzbudza szczerego zainteresowania innych i dręczy go poczucie, że jest oceniany. Klaudia mieszka zaś z matką i musi być na każde zawołanie. W pierwszej kolejności zastanawia się jak dogodzić wszystkim wokół. Kolejna uczestniczka, Maja zawsze poświęcała się bez reszty danej sferze życia prywatnego czy zawodowego i uzależniała od niej sens swojej egzystencji. Urocza mężatka o aparycji Rooney Mary nie odnalazła sensu istnienia wcielając się kolejno w role: niezależnej karierowiczki, żony i matki, aż w końcu dotarła w swych poszukiwaniach do separacji. Do grona postaci wlicza się też przybierający pozę zdystansowanego nihilisty, Przemek. Chłopak ukrywający własne emocje pod maską cynizmu, który roztacza wokół swojej osoby atmosferę lekceważącego podejścia względem wartości społecznych. Unika przy tym zaangażowania i z obojętnością odnosi się do terapii grupowej. Reżyserka ukazuje jak bohaterowie radzą sobie w interakcjach międzyludzkich w trakcie zajęć, płynne przechodzących do scen z życia osobistego poszczególnych postaci. W tych ostatnich powtarza się motyw poszukiwania bliskości.

Oglądając film ciężko nie ulec wrażeniu, że utrzymanie stabilnej relacji czy też podniesienie poczucia własnej wartości jest poważnie utrudnione w stanie uniezależnienia się od innych. Złudne jest wypatrywanie szans na poprawę, jeśli najpierw nie zadba się o siebie, nie zatroszczy o nieustanny rozwój i własne pasje. Na początku jednak trzeba zaspokoić fundamentalną potrzebę bezpieczeństwa, często wymagającą bliskości drugiego człowieka. Sposobów na zrozumienie siebie i dojście do samoakceptacji jest wiele. W debiucie fabularnym Kaliny Alabrudzińskiej na poszczególnych zajęciach terapeutycznych członkowie grupy podejmują próby wsłuchania się w siebie.

Najbardziej pomocne okazuje się wspólne poszukiwanie podłoża problemów. Przez większość czasu obserwujemy jak terapeuta prowadzi z członkami grupy dialog sokratejski, zadając otwarte pytania zmuszające do mimowolnego wyciągania wniosków. Jednak w pewnym momencie wszyscy dochodzą do wniosku, że sesje powinna prowadzić najstarsza osoba z grupy, Krystyna. Kobieta w średnim wieku jest w stanie tylko pobieżnie pomóc uczestnikom psychoterapii. Może koszulka lidera powinna przechodzić z rąk do rąk, w miarę jak uczestnicy poznają się lepiej? Ustosunkowując się do zasady Krystyny, przewodnikiem chroniącym zbiorowość przed poczuciem wyobcowania, powinna być w danej chwili osoba zdolna zarażać entuzjazmem i własną siłą, czy też zachęcona przez przodownika zbiorowości do takiej roli. Jako, że samo siedzenie w kręgu, wraz z postępującym zaszufladkowaniem i wykluczeniem z aktywnego udziału nie przyniesie korzyści nikomu z osobna i całemu zgromadzeniu.

Filmowy dyplom aktorski ze Szkoły Filmowej w Łodzi unika dramatycznych tonów. Fabuła naprzemiennie orbituje wokół różnych postaw względem wewnętrznej pustki. Obraz rozszerza temat samotności o kwestie podziałów, poszukiwania tożsamości dostarczając sztampowy epizod sceptycznego buntownika przyłączającego się do ruchu rasistowskiego. Miejscami gości absurdalny humor, chociażby kiedy pełnej integracji sprzyja wspólne zwalczanie wszawicy, która rozpanoszyła się wśród członków grupy.

Widz powinien ocenić na ile obszerne spojrzenie na samotność bardziej do niego przemawia niż choćby wzruszający i skupiony na relacji matki i córki paradokument „Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham” Pawła Łozińskiego, także opowieści o psychoterapii. Bez wątpienia każda postać z różnorodnego grona z pakietem innych doświadczeń życiowych i odgrywana ze szczerością wzbudza zainteresowanie. „Nic nie ginie” to film, który zachęca do własnych przemyśleń nad naturą samotności we współczesnym świecie.

Anna Strupiechowska
Anna Strupiechowska
Nic_nie_ginie_plakat

Nic nie ginie

Rok: 2019

Gatunek: komediodramat

Kraj produkcji: Polska

Reżyseria: Kalina Alabrudzinska

Występują: Zuzanna Pulawska, Michal Surosz, Piotr Pacek i inni

Dystrybucja: Media Move

Ocena: 3/5