50 twarzy zbrodni – recenzja filmu „Neapol spowity tajemnicą”

50 twarzy zbrodni – recenzja filmu „Neapol spowity tajemnicą”

Od czasu zaskakującego sukcesu “Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” kino włoskie znów zrobiło się nad Wisłą modne. Największą zaletą tego faktu jest to, że dystrybutorzy coraz śmielej sięgają po produkcje z Półwyspu Apenińskiego, niestety ilość i jakość nie zawsze idą w parze, czego kolejnym, po nieudanym “The Place”, dowodem jest “Neapol spowity tajemnicą”.

Główną bohaterką filmu jest, grana przez Giovannę Mezzogiorno (“Okna”, “Bestia w sercu”, “Zwycięzca”), Adriana – samotna kobieta w średnim wieku, zawodowo lekarka ze specjalizacją w patologii. Historia zaczyna się od przypadkowego spotkania z nieznajomym, które przeradza się we wspólnie spędzoną namiętną noc. Chociaż protagonistka nic nie wie o swoim kochanku, przywiązuje do relacji z nim spore nadzieje, czego owocem jest olbrzymie rozczarowanie, gdy ten nie zjawia się na kolejnej randce. Smutek zmienia się w prawdziwą rozpacz dopiero następnego dnia, kiedy na stole do sekcji zwłok znajduje się ciało, które Adriana identyfikuje jako swojego kochanka.

Zgodnie z obietnicą, jaką twórcy dają nam w tytule filmu, nad tymi wydarzeniami unosi się aura tajemnicy. Szczątkowe informacje na temat ofiary, jak i brutalne okoliczności jego śmierci pozwalają na snucie różnorakich teorii na temat tego kim był i jak dużo przypadku było w jego relacji z prowadzącą sekcję lekarką. Podążając za bohaterką stopniowo uzupełniamy swoją wiedzę i otwieramy się na różne wersje zdarzeń. Mimo głównej osi fabularnej typowej dla thrillera, ciężko powiedzieć, aby rozwiązanie zagadki było tu najważniejsze. Wątki typowo kryminalne ustępują miejscami motywowi samotności bohaterki i jej walce z nieubłaganym zegarem biologicznym. Zbudowanie w ten sposób postaci być może dodaje jej wiarygodności, gdyż chwilami irracjonalne decyzje możemy zrzucić na karb desperacji związanej z narastającym poczuciem samotności, ale zdecydowanie szkodzi narracji filmu. Gęsty klimat i napięta atmosfera całkowicie rozjeżdżają się, kiedy zaczynamy słuchać rozważań o poszukiwaniu miłości życia. Inna sprawa, że nawet gdybyśmy pozostawili w “Neapolu spowitym tajemnicą” jedynie fragmenty ściśle powiązane z wątkiem zbrodni, wciąż nie będzie się on do końca bronił, głównie dlatego, że sama intryga też zdaje się nie być do końca przemyślana.

Warto jednak zaznaczyć, że nie jest to obraz beznadziejny. Włoski reżyser tureckiego pochodzenia Ferzan Özpetek włożył dużo serca w to by umiejętnie pokazać widzom uroki miasta leżącego u stóp Wezuwiusza. Można wręcz zastanawiać się, czy fabuła nie była jedynie pretekstem do sportretowania Neapolu, ze szczególnym uwzględnieniem jego zabytków czy dzieł sztuki znajdujących się w tamtejszych muzeach i galeriach. Jedynymi nagrodami Włoskiej Akademii Filmowej dla tego filmu były statuetki za najlepsze zdjęcia i scenografię. Muszę przyznać, że ciężko mi się z tym werdyktem nie zgodzić. Jeśli coś przemawia za tym filmem, to jego warstwa estetyczna.

Neapol spowity tajemnicą” w iście schizofreniczny sposób łączy ze sobą thriller erotyczny z dramatem skierowanym do kobiet w średnim wieku. Być może twórcy uznali, że w dobie “Pięćdziesięciu twarzy Greya” taki melanż może okazać się strzałem w dziesiątkę, ale wszystko wskazuje na to, że się przeliczyli. Prawdopodobnie taki stan rzeczy spowodowany jest tym, że nawet przy rozbiciu tego tworu na dwa osobne filmy żaden z nich nie obroni się treścią.

Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż
Neapol Plakat

Neapol spowity tajemnicą

Tytuł oryginalny: „Napoli velata”

Rok: 2017

Gatunek: Thriller

Kraj produkcji: Włochy

Reżyser: Ferzan Özpetek

Występują: Giovanna Mezzogiorno, Alessandro Borghi, Peppe Barra i inni

Dystrybucja: Aurora Films

Ocena: 2/5