Hakerska utopia – recenzja serialu „Mr. Robot” (sezon 3)

Hakerska utopia – recenzja serialu „Mr. Robot” (sezon 3)

A co gdyby zlikwidować wszystkie nasze długi? Usunąć historię kredytową. Brzmi dobrze, prawda? Sprawić, że wszyscy będą równi… ale pod względem nieposiadania niczego. A gdybyśmy tak pozwolili Chinom zaanektować Kongo? Brzmi abstrakcyjnie, ale właśnie taka wizja świata przedstawiona jest w serialu „Mr. Robot”, za którego powstanie odpowiada Sam Esmail. Widocznie jego pomysł na produkcję nie jest tak absurdalny jak by się mogło wydawać, skoro właśnie zakończyła się emisja trzeciego już sezonu.

Elliot Alderson za wszelką cenę stara się nie dopuścić do realizacji fazy drugiej. Jednocześnie zmagając się z Mr. Robotem. Jego alter ego staje się coraz silniejsze, zdarzają się momenty, że haker przestaje kontrolować swoją drugą osobowość oraz to, co robi w chwilach jej dominacji. Rami Malek w swojej roli jest niesamowity, w jego olbrzymich oczach wręcz widać obłęd. Jednocześnie młody informatyk martwi się o swoją siostrę Darlene, która wydaje się być kolejnym celem po śmierci Cisco. Wątek Tyrella także nie został porzucony, jednak odrobinę zmarginalizowany, natomiast w centrum wydarzeń znalazła się postać Angeli. Po jej zachowaniu można wnioskować, że dotychczasowe wydarzenia bardzo mocno odbiły się na jej psychice (niemal miażdżąca scena z telewizorem).  Wysunięty na pierwszy plan został też  Irving z Dark Army. Bobby Cannavale świetnie sprawdza się w tej roli: mieszanka tajemnicy, ekscentryka i bezwzględnego przełożonego. Praktycznie wszystkie postaci są bardzo złożone, ale często wiemy o nich niewiele i wraz z rozwojem akcji poznajemy ich przeszłość i prawdziwe motywacje.

Na uwagę zasługuje wykorzystanie przestrzeni. Wiele scen dzieje się w biurowcu E Corpu lub bezpośrednio w jego sąsiedztwie, więc dominuje surowe wykończenie wnętrz charakterystyczne dla masowych korporacji. Białe ściany i anonimowe openspace’y. Tło, które nie rozprasza i nie kradnie uwagi widza z pozwala się bardziej skupić na bohaterach i ich emocjach – często tłumionych, a w przypadku Elliota uzewnętrznianych w bezpośrednich monologach łamiących czwartą ścianę. Kolejną grupą przestrzeni są mieszkania kryjówki. Obskurne, nieurządzone, zaniedbane. Inny typ wnętrz to piwnice o specyficznym klimacie i przeznaczeniu – np. kluby dla hakerów, siedziba FSociety czy nieco mniej sympatyczne pomieszczenia do przetrzymywania jeńców.

Świetne jest prowadzenie kamery. Mamy dużo subiektywnych ujęć, podążania za Elliotem i znacznych zbliżeń na twarze w bardziej emocjonalnych scenach. Wyjątkowością odznacza się odcinek piąty. Stylizowany na mastershot, w rzeczywistości składający się z 31 ujęć połączonych ze sobą z zegarmistrzowską precyzją. Tak, jak twórcy chcieli, daje to wrażenie pełnego zanurzenia w akcję, tym bardziej, że w tym odcinku jest ona bardzo dynamiczna. Efekt końcowy wyszedł fenomenalnie. Sceny hakerskie dalej zachwycają autentycznością i dopracowaniem. Daleko im, jak często się zdarza, oo maniakalnego uderzania w klawiaturę z prędkością światła. Elliot się zastanawia, szuka rozwiązań, korzysta z istniejących rzeczywiście oprogramowań. Jednak w momentach niszczenia sprzętu po raz kolejny czy zapisywania danych wkrada się rutyna –bardzo dobrze pokazuje to powtarzalność jego działań, frustrujący brak postępów i potrzebę ukrywania się oraz niszczenia dowodów.

Sezon trzeci przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Po pierwszej serii, która była nowatorska i zaskakiwała świeżością oraz drugiej skupionej na rozterkach psychologicznych. Wypełnionej rozmowami z psycholog, z dużą ilością monologów wewnętrznych, na które niektórzy fani narzekali i spowolnieniem akcji z wiadomych przyczyn wynikających z głównego zwrotu fabularnego. Przyszedł czas na podkręcenie tempa. Powrót „Mr. Robota” jest przepełniony akcją, jeśli nie powtórzymy sobie poprzednich sezonów, trudno nadążyć za wydarzeniami z początkowych odcinków. Mimo, że początki produkcji sięgają lat 2014 i 2015, wciąż oglądam ją z poczuciem, że to całkowita nowość. Większe fundusze i zaufanie stacji telewizyjnej dla Esmaila naprawdę wyszło jego utworowi na dobre. A trzeci sezon przyprawia mnie o charakterystyczne uczucie psychicznego dyskomfortu obecne przy oglądaniu „Black Mirror”.

Czy nasza demokracja faktycznie została zhakowana?

 

Ania Wieczorek
Ania Wieczorek

Mr. Robot (sezon 3)


Rok: 2017

Gatunek: thriller psychologiczny

Reżyser: Sam Esmail

Występują: Rami Malek, Portia Doubleday, Christian Slater i inni

Ocena: 4,5/5