Millennium Docs Against Gravity 2019

Millennium Docs Against Gravity 2019

Już dziś otwiera swoje podwoje wielkie święto dokumentu (aż 160 filmów!). 16. edycja festiwalu Millennium Docs Against Gravity w samej Warszawie zagra rekordowa liczba kin: Kinoteka, Luna, Iluzjon, Muranów, Instytut Audiowizualny oraz Muzeum POLIN. Pokazy odbędą się także w Bydgoszczy (Orzeł), Gdyni (Gdyńskie Centrum Filmowe), Katowicach (Kosmos, Rialto, Światowid), Lublinie (Centrum Spotkania Kultur) i Wrocławiu (Dolnośląskie Centrum Filmowe). Organizatorzy przygotowali nowe sekcje. Science Non-Fiction wskazuje tradycyjnie, jak mocno są zainteresowani przyszłością naszej planety. Szukajcie tu filmów o humanoidalnych robotach, bitcoinach i niebezpieczeństwach związanych z naszymi komputerami. Dwie pozostałe świeże sekcje to Czwarte oko (o dziennikarstwie obywatelskim) i Moda dla ludzi. W Konkursie Głównym o nagrodę Banku Millennium i 8 tysięcy euro zawalczy 13 dokumentów. W Jury zasiądą: irańska filmoznawczyni związana z festiwalem „Cinema Vérité” Leila Hosseini oraz reżyserzy Michał Marczak („Koniec Rosji”, „Wszystkie nieprzespane noce”) i Hanna Polak („Dzieci z Leningradzkiego”, „Nadejdą lepsze czasy”). Poniżej podpowiadamy na co warto się wybrać, choć nasza lista nie wyczerpuje oczywiście tematu, bo program jak zwykle jest przepastny.

Dzieło Petera Jacksona pod poetyckim tytułem „I młodzi pozostaną” jest jedną z najgłośniejszych premier tegorocznego festiwalu. 600 godzin wywiadów z weteranami, 100 godzin zdjęć, nieograniczony dostęp do zasobów londyńskiego Imperial War Museum oraz twórca z wizją i zapleczem technicznym – oto przepis na olśniewającą podróż w czasie. Nowozelandczyk postanowił drobiazgowo pokazać wycinek wojennej rzeczywistości, przybliżając życie przeciętnego brytyjskiego piechura na froncie zachodnim I wojny światowej. „I młodzi pozostaną” nie jest kolejnym zwykłym dokumentem historycznym, lecz swego rodzaju eksperymentem. Dzięki najnowszym zdobyczom techniki rzeczywistość sprzed stu lat ożywa na oczach widza: przepięknie odrestaurowane archiwalia dostosowane do przyzwyczajeń odbiorcy z XXI wieku nie tracą nic na wiarygodności. Benedyktyńska praca, jaką wykonano, budzi niekłamany podziw. Jednak twórcom udało się coś więcej: uzyskali niespotykaną autentyczność przekazu. Film Jacksona przytłacza intensywnością przeżyć i dotyka intymnością zwierzeń. Pozwala poczuć niepokojąco osobistą więź z bohaterem, wywołanym z zaświatów przez słowo i obraz. Pokoleniowe doświadczenie zyskuje konkretną sylwetkę, a kalejdoskop zwykłych, ludzkich twarzy odciska się piętnem w pamięci widza. To nie tylko emocjonalny ukłon wobec przodków, ale też pełen nadziei hołd dla humanizmu i wartości, które nie umierają nawet, gdy płonie świat.

Jak co roku w maju nadarza się również okazja do sprawdzenia, co słychać w polskim dokumencie. W konkursie głównym znalazły się aż trzy rodzime produkcje. W „In Touch” Paweł Ziemilski przygląda się zbudowanej poprzez Skype relacji między Starymi Juchami, wioską na Mazurach, a jej kolonią na Islandii. W latach 80. na mroźną wyspę wyemigrowała przeszło połowa ludności miejscowości, ale kontakt z ojczyzną dzięki internetowemu komunikatorowi jest nadal utrzymywany. Na obczyźnie żyją również bohaterowie filmu Ewy Kochańskiej „Jazda obowiązkowa”. Ukraińska rodzina Polniuków musi zmierzyć się z wieloma przeszkodami, by Polska okazała się im domem. 10-letnia Julia będzie miała przed sobą jednak najtrudniejsze wyzwanie, bo oprócz nowego otoczenia i kolegów w szkole czeka na nią sportowa rywalizacja – dziewczynka, realizując marzenie matki, uczestniczy w wykańczających treningach i zawodach łyżwiarstwa figurowego. Ostatnim z konkursowych dzieł jest szykowany od lat „Marek Edelman …i była miłość w getcie”. Jolanta Dylewska przygląda się w nim, niejako na prośbę przywódcy powstania w getcie warszawskim, tematowi „miłości w czasach zarazy”. Wszak cierpienie wokół podczas wojennej zawieruchy nie odbiera ludziom ani krzty z ich odczuwania, a może wręcz wyostrza zmysły, doznania, potrzeby. Seks, wtulenie w ukochaną osobę, całus czy czułe słówka mogły działać eskapistycznie, pozwalały zapomnieć o pustym brzuchu i lecących z nieba bombach. Ten niezwykły film współtworzyli Agnieszka Holland (pomagała przy scenariuszu) i Andrzej Wajda (współreżyserował fabularne wstawki). Na styku dokumentu, fabuły i animacji rozsiadło się natomiast nowe filmowe dziecko Borysa Lankosza – „Kobro / Strzemiński. Opowieść fantastyczna”. Reżyser „Rewersu” postawił na eksperyment, równie dobrze mogący być pokazywany w galerii sztuki. Agata Buzek, Łukasz Simlat i Małgorzata Hajewska-Krzysztofik na ekranie będą mistyfikować i przeinaczać wydarzenia z życia sławnej pary awangardzistów, odpowiadając na pytania o granice wyobraźni i kreacji.

Ktoś już kiedyś to przeżył. Mimo że historie miłości i przyjaźni wpisane w życie mają podobny przebieg, to i tak różnowymiarowość relacji międzyludzkich niezmiennie intryguje. Dlatego też filmy z sekcji „Między nami” starają się przybliżyć złożony nastrój chwil towarzyszący budowaniu więzi osadzonych często w niełatwej rzeczywistości. Jednym z takich miejsc jest separatystyczny region Mołdawii usadowiony poza mapami świata. W „Transnistrii” o ograniczeniach młodego pokolenia przypomina komunistyczne społeczeństwo o archaicznych poglądach. Z duchem czasu nie idą też starzejące się pary zakochanych z „Nocy nad nocami”, z różnych krajów – USA, Niemiec, Japonii i Indii. Sporo dzieli ich od współczesnych związków, których intymne szczegóły z życia prywatnego można znaleźć na Facebooku. Takie małżeństwa z ponad sześćdziesięcioletnim stażem przenoszą swoje inspirujące podejście do budowania harmonijnego połączenia z drugą połową na swoje pociechy. O innej zależności między dzieckiem i rodzicem można mówić w przypadku „Zniknięcia mojej matki”. Reżyser sonduje z natchnioną determinacją i fascynacją umysł swojej rodzicielki, słynnej w latach sześćdziesiątych ikonicznej modelki, Benedetty Barzini. Analizując materiały archiwalne wędruje z nimi do teraźniejszości, gdzie postęp technologiczny wymusza ciągłe redefiniowanie piękna na naszych oczach. W wywiadach twórca zdradza z ulgą, że jego mama polubiła ten szczery portret silnej osoby o nieustępliwym charakterze zagubionej w zmieniających się szybko realiach modowego biznesu.

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie szukali alternatywy i nieoczywistych dróg tworzenia festiwalowego harmonogramu. Otóż w programie znajdziecie też wyjątkowe, bo zazwyczaj niepokazywane na wielkim ekranie, krótkie metraże z kręgu awangardy, zgrupowane w sekcji Eksperyment i podzielone na pięć frapujących bloków tematycznych. W skład bloku o numerze 5 wchodzi choćby „Sztuka konsumpcyjna” autorstwa Natalii LL. O klasycznym już dziele feministycznym głośno zrobiło się ostatnio z uwagi na medialną burzę i skuteczny performance z bananami związany ze skandalicznym usunięciem jej wraz z „Pojawieniem się Lou Salome” Katarzyny Kozyry z murów Muzeum Narodowego. Obie prace miały rzekomo gorszyć dzieci… Wyjątkową estymą obdarzamy zestaw z numerem 1 – a w nim surrealistyczne perełki Mayi Deren; obok jej dzieł („Sieci popołudnia” i „Rytuał w przetworzonym czasie”) znajdziecie tu pełnometrażowy dokument o kinie Amerykanki. Blok 4 ma w zanadrzu nieco perwersji i kontrowersji, został bowiem poświęcony fenomenowi Jacka Smitha, pionierowi kina queer i nieformalnemu przywódcy undergroundu lat 60. Oprócz owianych złą sławą „Płonących istot” trafiła tu „Mała biała chmurka, która płakała” autorstwa samego Guya Maddina, od zawsze badającego losy kinowych odszczepieńców i lubującego się w odrestaurowywaniu ich stylu w swoich quasi-muzealnych konceptach.

SZTUKA KONSUMPCYJNA
„Sztuka konsumpcyjna” (Natalia LL)

Festiwal Millennium Docs Against Gravity nigdy nie unikał trudnych tematów i chętnie badał, co aktualnie piszczy w lokalnej i wielkiej polityce. Od drobnych spraw, jak walka rowerzystów o swoje prawa z kierowcami, aż po problemy największego kalibru: zanieczyszczenie środowiska, wykorzystywanie najbiedniejszych państw, prześladowania religijne, ludobójstwo. I w tym roku zajrzymy dzięki dokumentom w miejsca i konflikty, jakie mogliśmy jedynie oglądać w dzienniku lub czytać w gazetach. Na kwintesencję interwencyjnych dzieł sygnalizujących potężne nadużycia władzy zapowiada się choćby „Prawdziwa historia Wilka z Wall Street”. Duet Sam Hobkinson i Havana Marking bada w nim sprawę defraudacji wartego 3,5 miliarda dolarów majątku 1Malaysia Development Bhd, z którego sfinansowano m.in. zakup dzieł Moneta i van Gogha czy produkcję filmu Martina Scorsese. Swoją misję kontynuuję także Mads Brügger. Duńczyk, tak jak zapowiedział w zeszłym roku podczas rozmowy z widzami w Warszawie, przygląda się w „Kto zabił sekretarza generalnego ONZ?” tajemniczej śmierci Daga Hammarskjölda. Zaglądania w karty władcom tego świata nie zaprzestaje również Witalij Manski (reżyser „Pod opieką wiecznego słońca”, zwycięzcy 13. edycji festiwalu). W „Świadkach Putina” zerka za kulisy układu, przygląda się zabetonowanej od lat scenie politycznej. Dzięki własnej przeszłości – pracy jako szycha telewizji publicznej w erze Jelcyna – mógł zebrać sporo materiału o rodzącym się imperium pod berłem byłego agenta KGB. Cieplejsze spojrzenie na innego władcę Kremla reprezentuje legendarny Werner Herzog, biorący na spytki samego Michaiła Gorbaczowa. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla, ostatni przywódca ZSRR, polityk odpowiedzialny za pierestrojkę i głasnost, które de facto rozmontowały obowiązujący od dziesięcioleci system, staje oko w oko z badaczem dziwów i cudów, szukającym dotąd inspiracji w szaleńcach i wyrzutkach. „Herzog / Gorbaczow” zapowiada się jako próba uchwycenia, jakim wariactwem była zmiana biegu historii pod koniec lat 80. ubiegłego wieku.

W programie obok filmu niemieckiego reżysera nie zabraknie dzieł innych mistrzów non fiction. Organizatorzy przygotowali choćby miniretrospektywę Włocha Roberto Minerviniego, w tym prezentowany w konkursie głównym zeszłorocznego festiwalu w Wenecji „Co zrobisz, gdy świat stanie w ogniu?”. Opowiada on o kryzysowym momencie w 2017 roku, po tym jak w Nowym Orleanie po serii morderstw na Afroamerykanach czarna społeczność musi podjąć kroki, by zatrzymać spiralę przemocy i nienawiści. Sądząc po poprzednich dziełach tego autora, będzie to intymna rozprawa z tematyką rasowych prześladowań i umiejętnie odmalowany pejzaż skrzywdzonej społeczności. W arkana mrocznej ery stalinowskiej zanurzymy się z Siergiejem Łoźnicą. Jego „Proces” to rekonstrukcja pokazowej rozprawy sądowej z roku 1930. Inżynierowie i ekonomiści oskarżeni o spisek antysowiecki stanęli – jak wielu przed nimi i po nich – przed trybunałem działającym wedle życzeń Kremla. Ukraiński reżyser w ramach techniki found footage skonstruował całość z odłamków archiwalnych nagrań i relacji pisanych. Dobroci i współczucia w ludzkich działaniach poszukuje nie po raz pierwszy Francuz Nicolas Philibert. Po radiowcach, nauczycielach czy pensjonariuszach szpitala psychiatrycznego wystawiających „Operetkę” Gombrowicza przyszedł czas na lekarzy, sanitariuszy i pielęgniarki. „W każdej chwili” to efekt wielomiesięcznego towarzyszenia autora „Najmniejszej ze wszystkich rzeczy” w Institut de la Croix Saint-Simon w Montreuil przyszłym pracownikom służby zdrowia. Ciepłą kontemplacją o swojej karierze i życiu prywatnym z pewnością będzie „Varda według Agnès”. Zmarła w marcu ikona francuskiego kina, babcia nowej fali, wojująca feministka, zbieraczka i podróżniczka zdążyła zaledwie miesiąc wcześniej pokazać w Berlinie swój testament twórczy. Agnès Varda do końca pozostała pełna humoru, ciekawa każdego zakamarka i każdego rozmówcy, tworząc swoim oeuvre niepowtarzalny kolaż filmowy. Pozostaje życzyć widzom festiwalu i naszym czytelnikom takiej zawziętości i pogody ducha, jakimi cechowała się autorka „Bez dachu i praw”.