Na jednej z dzikich plaż – recenzja filmu „Lato”

Na jednej z dzikich plaż – recenzja filmu „Lato”

„Lato” znalazło się w tegorocznym konkursie głównym festiwalu w Cannes bez swojego reżysera. Kirył Serebrennikow nie dostał zgody na wyjazd do Francji i aż do dzisiaj przebywa w areszcie domowym. Niewygodny twórca krytykujący publicznie rosyjski reżim tym razem prezentuje dzieło o buntownikach lat 80., założycielach legendarnych radzieckich zespołów Kino i Zoopark.

Fabułę można uznać za niezbyt wyszukaną, ot grupa przyjaciół włócząc się po mieście, śpiewająca własnoręcznie napisane utwory przy dźwiękach gitary i kąpiąca się nago na plaży. Na czele tej głośnej paczki skupionej wokół Leningradzkiego Klubu Rockowego stoi Majk (Roman Biłyk), jako jedyny ustatkowany, mający na głowie żonę Nataszę (Irina Starszenbaum) i małe dziecko. Wszystko zmienia się kiedy w życie małżeństwa wchodzi przystojny i utalentowany Wiktor (Teo Yoo).

Uczucia stanowią niezwykle ważny element dzieła, zwłaszcza złożona relacja pomiędzy trójką głównych bohaterów. Emocjonalny trójkąt – z jednej strony mamy zgrane małżeństwo Majka i Nataszy, z drugiej dziewczynę z wzajemnością zafascynowaną zdolnym, zabawnym Wiktorem, którego obecność wnosi w monotonię jej życia powiew romantycznej świeżości. Z trzeciej strony mamy jeszcze bratersko-mentorską więź między doświadczonym i początkującym artystą, mężczyźni wymieniają się płytami, doświadczeniami i wspierają w trudnych momentach.

Pomimo solidnego aktorstwa, warstwa artystyczna prezentuje się jako  najmocniejsza strona filmu. Kadr pozostaje czarno biały, z wyjątkiem elementów przypominających te z „Listy Schindlera”, pokolorowanych na czerwono jabłek rzucanych w pociągu czy sukienki tańczącej kobiety. Mocnymi akcentami w stonowanym obrazie są piosenki, które wybuchają niespodziewanie w głowach naszych bohaterów. Dochodzi wtedy do szalonych scen, leje się krew, pojawiają się anioły, ludzie tańczą, a wszystko jest oczywiście wytworem ich wyobraźni.

Nasi bohaterowie to nie wojownicy, chyba że we własnych marzeniach. Muzyka stanowi dla nich raczej miejsce ucieczki od rzeczywistości niż siłę do rozpętania rewolucji. Bijatyka wywołana w pociągu do „Psycho Killer”, szaleństwo na koncercie grupy Zoopark, czy ucieczka z trolejbusu w rytm „The Passenger” Iggy’ego Pop’a to tylko ciche marzenia ich serc. Choć przesłanie piosenek zachodnich zespołów, które są tak bliskie ich sercom z powodzeniem można byłoby uznać za kontrowersyjne, oni sami znają realia w jakich żyją i nie próbują im się przeciwstawiać. Wszystkie teksty przechodzą przez cenzurę, a atmosfera na koncercie przypomina bardziej uroczystość w filharmonii niż dziki punkowy występ. Nad wszystkim czuwa urzędnik, który pilnuje by nikomu noga nie podrygiwała zbyt mocno w rytm piosenek. Jak twierdzi cenzor, to co grają ma znajdować najlepsze cechy sowieckiego społeczeństwa, a tłum oszalałych fanów nie jest przykładem rosyjskiej kultury i dyscypliny.

Jeżeli kochacie klasykę rocka, szukacie czegoś by zatrzymać na chwilę zbliżający się koniec lata i dać się porwać sentymentalnej podróży po Leningradzie to nowy film Kiryła Serebrennikowa na pewno przypadnie Wam do gustu.

Ania Grudziąż
Ania Grudziąż

Tytuł

Tytuł oryginalny: Leto

Rok: 2018

Gatunek: dramat

Kraj produkcji: Rosja

Reżyser: Kirył Serebrennikow

Występują: Roman Biłyk, Irina Starszenbaum, Teo Yoo i inni

Dystrybucja: Gutek Film

Ocena: 3,5/5