„Halo, tu Londyn” – recenzja filmu „Kurier”

„Halo, tu Londyn” – recenzja filmu „Kurier”

Kino historyczne jest w ostatnich latach szczególnie często produkowane lub współprodukowane przez Polski Instytut Sztuki Filmowej.Tylko w zeszłym roku mogliśmy zobaczyć w kinach aż dwa filmy o dywizjonie 303, po jednym o Sobiborze, Katyniu oraz dokument o Żołnierzach Wyklętych. Wszystko to stanowi jedynie preludium do producenckiej ofensywy historycznych superprodukcji, jaką na najbliższe lata zapowiedział minister Gliński. Jako pierwszy, chociaż niejako “doklejony” na siłę, przedstawiciel tej inicjatywy pojawił się “Kurier” przybliżający historię Jana Nowaka-Jeziorańskiego, a właściwie jego kurierskiej misji polegającej na przekazaniu wiadomości od polskiego rządu na uchodźstwie do Tadeusza Bora-Komorowskiego w Warszawie.

Chociaż sama idea tworzenia kolejnego filmu z nurtu patriotyczno-historycznego może odstraszać potencjalnych widzów, to w przypadku “Kuriera” na papierze wszystko zapowiadało się nad wyraz dobrze. Za kamerą stanął jeden z najlepszych twórców rodzimego kina akcji, czyli Władysław Pasikowski, ten sam, któremu po “Pokłosiu” niektórzy starali się przylepić mu łatkę twórcy antypolskiego. Niewygodny z perspektywy Polaków obraz o antysemickim samosądzie jak widać nie przekreślił jego szans na tworzenie filmu patriotycznego. Kluczowy tutaj mógł być fakt, iż twórca ten niejednokrotnie pokazywał, że potrafi z olbrzymią gracją tworzyć gatunkowe kino rozrywkowe, bazując na wydarzeniach historycznych. Będące po dziś dzień dziełem kultowym “Psy” były przecież historią przemiany ustrojowej w polskiej policji, “Demony wojny wg Goi” jako tło wydarzeń wykorzystywały wojnę na Bałkanach, a “Jack Strong” stanowił dzieło niemal bliźniaczo podobne w swoich założeniach do “Kuriera”, będąc spektakularną biografią Ryszarda Kuklińskiego.

Pasikowski nie jest oczywiście jedynym cenionym twórcą, biorącym udział w powstaniu “Kuriera”. Na drugim planie, głównie w rolach towarzyszących Jeziorańskiemu wojskowych, przewija się prawdziwa plejada znakomitych polskich aktorów ze Zbigniewem Zamachowskim, Janem Fryczem, Mirosławem Baką i Cezarym Pazurą na czele. Biorąc pod uwagę obsadę mniej ważnych ról dziwi fakt, że najważniejsze role zagrali niezbyt doświadczeni Philippe Tłokiński, Patrycja Volny i Julie Engelbrecht. Decyzja ta może wydawać się dziwna, ale biorąc pod uwagę, jak dużo dialogów prowadzonych jest w języku niemieckim czy angielskim, jest uzasadniona. Cała trójka aktorów urodziła się poza Polską i językami obcymi posługuje się naturalnie i bez kompleksów, co wciąż stanowi olbrzymi, bo nieczęsty, atut wśród rodzimych twórców. Oczywiście można zarzucić im, zwłaszcza Patrycji Volny, braki warsztatowe, ale prowadzeni przez doświadczonego reżysera ostatecznie wyszli ze swoich zadań obronną ręką.

Konstrukcja filmu daleka jest od typowego filmu biograficznego. Nikt nie chce przybliżać widzowi na siłę sylwetki Jana Nowaka-Jeziorańskiego, jego dzieciństwa czy zainteresowań. Od samego początku jest on traktowany niczym główny bohater serii James Bond, jak człowiek, który ma do wykonania zadanie. Misja kuriera może nie wydawać się spektakularna, ale chociażby prezentując nam osobiste spotkanie z Churchillem, czy rozmowy tropiących go SS-manów twórcy jasno dają nam do zrozumienia o jej niebezpieczeństwie i wadze. Rozgrywająca się na frontach całej Europy II wojna światowa pozostaje dla głównego wątku jedynie tłem, podobnie jak niemal każda z napotkanych przez bohatera postaci. Jeśli bohaterom przypisano jakiekolwiek poboczne wątki, są one krótkie i zazwyczaj wprowadzają do fabuły coś, co odbije się w jakiś sposób na zadaniu kuriera z Warszawy. Zabieg ten sprawił, że dzieło Pasikowskiego ma fenomenalne tempo i nie pozostawia miejsca na nudę.

Niestety nie obyło się bez różnego rodzaju błędów i niezrozumiałych decyzji scenariuszowych. Momentami brakuje tu wiary w intelekt widza, chociażby w scenie, w której śledzący Jeziorańskiego niemiecki agent siedząc sam w samochodzie postanawia wypowiedzieć swoje myśli na głos. Problemem jest też wielokrotne zagęszczanie atmosfery w momentach, kiedy bohater jest bliski śmierci. O ile w kinie czysto sensacyjnym zabieg ten potrafi działać na widza, w filmie opartym na powszechnie znanych wydarzeniach historycznych jest zwyczajnie groteskowy. 

Twórcy “Kuriera” postawili sobie niezwykle trudne zadanie pokazania prawdziwych zdarzeń korzystając z poetyki kina akcji, przy jednoczesnej dbałości o prawdę historyczną i patriotycznego ducha. W ostatnich latach polskie kino wielokrotnie podejmowało tego typu próby i większość z nich zawodziła oczekiwania widzów. Okazuje się, że aby stworzyć poprawne dzieło przy tak wyśrubowanych założeniach, po prostu trzeba wybitnego fachowca, jakim bez wątpienia jest reżyser “Psów”. Nie jest to co prawda jego szczytowe dzieło, ale z pewnością ma charakter uniwersalnego filmu, ukradkiem przemycającego wiedzę o historii Polski, podczas atrakcyjnego seansu.

 
Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż
Kurier

Kurier

Rok: 2019

Gatunek: Historyczny, sensacyjny

Kraj produkcji: Polska

Reżyser: Władysław Pasikowski

 

Występują: Philippe Tłokiński, Patrycja Volny Julie Engelbrecht i inni

Dystrybucja: Kino Świat

Ocena: 3/5