11. FF Pięć Smaków – Gra cieni

11. FF Pięć Smaków – Gra cieni

"Gra cieni", reż. Jee-woon Kim

Ocena: 4/5

Jee-woon Kim dał się poznać jako twórca, który odnajduje się w różnych gatunkach. Począwszy od świetnie napisanego horroru „Opowieść o dwóch siostrach”, po wielokrotnie nagradzany dramat „Życie słodko-gorzkie” i szalony western „Dobry, zły i zakręcony” wypełniony akcją. Kolejne dzieło reżysera jest wypadkową jego poprzednich, ekscytujących produkcji.

Film rozgrywa się w latach dwudziestych podczas okupacji japońskiej. Grupa bojowników walczy niewzruszenie o wolność Korei Południowej, ale kolejne niepowodzenia rodzą wątpliwość w powodzenie misji.

Rebelianci zwracają się o pomoc do kapitana policji Kong-ho Song (Lee Jung-chool), który w młodości działał w ruchu oporu. Gdy staje się podwójnym agentem do samego końca nie ma pewności po której jest stronie. Otoczka tajemniczości budowana wokół tej postaci tylko podsyca napięcie. Niewiele wiadomo o priorytetach Kong-ho Song. Czy nie ma skrupułów i działa wyłącznie na swoją korzyść? Gardzimy dwuznacznymi poczynaniami targanego niepewnościami bohatera.

Postawa Kima Woo-Jin (Yoo Gong znany z „Train to Busan”), zdeterminowanego agenta ruchu oporu kontrastuje z działaniami japońskiego oficera targanego dylematami dotyczącymi tożsamości narodowej. Tworzą na ekranie świetną parę prowadzącą zawoalowaną grę w kotka i myszkę, którą trzeba śledzić z wytężeniem, by się nie pogubić.

Jednak przy całej zawiłości historii spiskowej, film zapewnia przystępną rozrywkę. Choreografia brawurowych sekwencji pościgów podana jest z elegancką precyzją. Można powątpiewać w zasadność wprowadzenia niektórych rozwiązań fabularnych, ale podawane są z wdziękiem i nutką poezji, którym trudno się oprzeć.

Przemyślane użycie muzyki Ravela, czy Armstronga działa odświeżająco na całość i stanowi świetne dopełnienie obrazu. Tak jak ścieżka dźwiękowa leje miód w serce widza, tak ucztę dla oczu stanowią klimatyczne ujęcia i solidna praca kamery z wykorzystaniem gry cieni. Drobnym minusem jest łopatologiczna końcówka specyficzna dla produkcji amerykańskich.

Te elektryzujące kino szpiegowskie wiedzie nas po rozpoznawalnych tropach, czy stereotypach, ale robi to dozując napięcie i w dobrym stylu południowokoreańskiego thrillera.

Anna Strupiechowska
Anna Strupiechowska