Lady Bird

Pierwszy weekend marca upłynie na odliczaniu do rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. Do polskich kin trafiają więc dwa ostatnie filmy liczące się w stawce - “Jestem najlepsza. Ja Tonya” i “Lady Bird”. Oba opowiadane z kobiecej perspektywy, oba fantastycznie zagrane i zrealizowane. Gdy w Dolby Theatre opadnie kurz po walce o Oscary, zacznijcie sobie przypominać o reszcie świata. Z licznych premier warto zawiesić oko na dokumencie o Marii Callas oraz prezentowanym na Warszawskim Festiwalu Filmowym “Dzienniku maszynisty”.

PREMIERA TYGODNIA: Lady Bird

WYBIERAMY SIĘ: Jestem najlepsza. Ja, Tonya, Dziennik maszynisty, Maria Callas, Czerwona jaskółka

INNE PREMIERY: Gurgacz. Kapelan Wyklętych, Moja miłość, Niewidzialny chłopiec, Każdego dnia

Jak na oscarowego faworyta przystało „Lady Bird” już od pewnego czasu można było oglądać na pokazach specjalnych. Na jednym z nich film ten widział Marcin Prymas, a jego opinię możecie przeczytać poniżej.

Greta Gerwig kocha swoje rodzinne miasto, kocha je z całego serca, a najbardziej kiedy może mieszkać w Nowym Jorku i odwiedzać je na święta i w chwilach kryzysu. Tego wszystkiego mogliśmy się dowiedzieć już z „Frances Ha”, gdzie rodziców pochodzącej z Sacramento głównej bohaterki, granej przez Gretę, „zagrali” prawdziwi rodzice pochodzącej z Sacramento aktorki. W swoim reżyserskim debiucie twórczyni postanowiła oddać się w całości stolicy stanu Kalifornia. Za jej sprawą poznajemy trochę zbuntowaną, trochę pogubioną nastolatkę, tytułową Lady Bird graną przez fenomenalną Saroise Ronan. Towarzyszymy jej podczas ostatniego roku licealnej edukacji- w czasie kiedy podejmowane są najważniejsze decyzje kształtujące późniejsze życie, budzą się i umierają uczucia, a krok ku dojrzałości może, acz nie musi, zostać zrobiony. Wielki talent do naturalnego pisania dialogów, wybitnie spójny scenariusz, w którym wszystko z czegoś wynika i stanowi naturalny efekt. To niewątpliwie wielkie zalety tego filmu. Warto na niego pójść chociażby dla aktorów, jedne z największych młodych talentów w Hollywood – Ronan, Chalamet i Hedges wspierane przez wybitne kreacje doświadczonych Lois Smith, Stephena Hendersona, czy Tracy’ego Lettsa tworzą świat, w który trudno nie uwierzyć i nie zafascynować się. W tym całym gwiazdozbiorze najjaśniej świeci jednak Laurie Metcalf w roli matki głównej bohaterki,. Znana głównie z serialu z lat 90. „Roseanne” aktorka tworzy tu niewątpliwie rolę swojego życia.

Marcin Prymas
Marcin Prymas
Ja Tonya
"Jestem najlepsza. Ja, Tonya"

Inny szczególnie godny uwagi tytuł z tego tygodnia to film “Jestem najlepsza. Ja, Tonya”, nominowany do nagród Akademii w 3 kategoriach. Przeczytajcie, co myśli o nim Krystian, który widział go na pokazach przedpremierowych:

Zimowe Igrzyska Olimpijskie już za nami, ale repertuar kinowy zdaje się zupełnie tego nie zauważać. Dopiero co zaprzestano pokazywać jeżdżącą na nartach Jessikę Chastain w „Grze o wszystko”, a na ekrany wchodzi walcząca o złoto olimpijskie Margot Robbie. Aktorka wciela się w Tonyę Harding, łyżwiarkę figurową, srebrną medalistkę mistrzostw świata i pierwszą Amerykankę a drugą kobietę na świecie, która podczas zawodów wykonała potrójnego axla. Największą popularność przyniosły jej jednak nie sportowe sukcesy, a skandal, w jaki została wplątana. Harding uznana została za winną współudziału w ataku na sportową rywalkę Nancy Kerrigan (Caitlin Carver). Film Craiga Gillespiego szczegółowo pokazuje okoliczności, jakie doprowadziły do napaści, zagłębiając się w dzieciństwo bohaterki i jej burzliwy związek z Jeffem Gilloolym (Sebastian Stan), prawdopodobnym prowodyrem zdarzenia. Największymi atutami filmu są jednak dynamiczne sekwencje montażowe na lodzie podczas łyżwiarskich zawodów i brawurowa kreacja Allison Janney w roli matki protagonistki.

Krystian Prusak
Krystian Prusak

Czerwona jaskółka” to najnowszy film Francisa Lawrence’a – reżysera znanego głównie z pracy nad “Jestem legendą” i trylogią “Igrzyska śmierci”. Filmowa historia osadzona jest w klimacie szpiegowskiego thrillera. Młoda kobieta rosyjskiego pochodzenia – Dominika Egorova – zostaje wysłana na wymagające szkolenie, aby móc zostać szpiegiem w fińskich szeregach. W tej roli obsadzona została Jennifer Lawrence (Oscar za “Poradnik pozytywnego myślenia” oraz trzy inne nominacje). Kobiety, które ukończyły to szkolenie stosują nietypowe metody zdobywania informacji. Uczą się sztuki uwodzenia i wykorzystywania swoich ciał w celu pozyskiwania tajnych danych. Zyskują miano “jaskółek”. Już w ten weekend będziemy mogli się przekonać, czy thriller Lawrence’a pochłonie nas za sprawą tajemnic i niedopowiedzeń, czy rozczaruje przewidywalnością.

Dziennik Maszynisty
"Dziennik Maszynisty"

Z niemal dwuletnim opóźnieniem trafia do polskich kin serbska komedia „Dziennik maszynisty”, którą można było obejrzeć na Warszawskim Festiwalu Filmowym, gdzie widział ją również Krystian:

Konkurs Wolny Duch na WFF co roku zapewnia widzom solidną dawkę czarnego humoru. Taki też okazał się być „Dziennik maszynisty" Miloša Radovića, serbska tragikomedia precyzyjnie skrojona na potrzeby miłośników nietypowego kina z byłej Jugosławii, tęskniących za złotymi czasami Petrovića i Kusturicy. Lazar Ristovski wystąpił w roli Iliji, zbliżającego się do zasłużonej emerytury maszynisty, który przysposabia do zawodu przybranego syna Simę. Problem w tym, że praca wiąże się z olbrzymim stresem spowodowanym możliwością nieumyślnego zabicia ludzi na torach kolejowych. Ilija „ma na swoim koncie” już 28 ofiar, a Sima ciągle ze strachem „wypatruje” swojego pierwszego samobójcy. Nie mam wątpliwości co do tego, że salwom śmiechu w salach kinowym nie będzie końca.

Krystian Prusak
Krystian Prusak

Młody, francuski reżyser podróżował po świecie przez prawie pięć lat w poszukiwaniu materiałów na swój film, by w 40. rocznicę śmierci Marii Callas podzielić się efektem swojej fascynacji grecką gwiazdą. Tom Volf kreśli intymny portret wielkiej śpiewaczki. Pełna poświęcenia kariera jednej z wielkich diw operowych przebiegała w blasku reflektorów, podczas gdy w jej życiu osobistym nie brakowało lęków i depresji. Z użyciem niepublikowanych dotąd materiałów reżyser tworzy projekt mający na celu odkrycie prawdy o niezrozumianej osobistości. W tym celu posługuje się wywiadami telewizyjnymi, zdjęciami, a także listami, które odczytuje aktorka Fanny Ardant. Melomanów zadowolą koncerty pokazane tutaj po raz pierwszy w kolorze, a także odtwarzane w całości utwory. Podczas oglądania  widzom  towarzyszyć będą  wyłącznie oryginalne wypowiedzi artystki, co  świadczy o wyjątkowym podejściu twórcy do tematu. Reżyser nie doszukuje się w “Marii Callas” sensacji i unika tendencji wojerystycznych. Stara się zaprezentować oblicze wybitnej sopranistki jako bardziej obiektywne i przez to mniej skandaliczno-plotkarskie. Możliwe, że dokument nie jest odkrywczy, ale kusi niemal dwugodzinną możliwością obcowania w towarzystwie utalentowanej i fascynującej kobiety.

Na pewno wielu kinomanów słyszało nazwę Vivarto. To dystrybutor, niegdyś zaopatrujący kina studyjne w wartościowe, głównie europejskie produkcje. Zastanawiacie się, gdzie podziali się ludzie, którzy wprowadzili na polskie ekrany takie perełki jak „Nic osobistego” Urszuli Antoniak oraz zajęli się ponowną dystrybucją dzieł Chaplina? Otóż są nadal obecni w środowisku, ale skupili się na kinie dla dzieci. Efektem tego jest premiera „Niewidzialnego chłopca” 4 lata po tym, gdy mogli go zobaczyć Włosi. Mamy do czynienia z opowieścią o Michele’u, młodzieńcu wyśmiewanym w szkole. Jego największym marzeniem jest zostanie superbohaterem. Pewnego dnia, po kolejnej utarczce z rówieśnikami, Michele życzy sobie bycia niewidzialnym z nadzieją, iż taka właściwość pozwoli pozbyć się problemów. Spodziewanie (jak na kliszę gatunkową przystało) jego prośba się spełnia. Co z tego wyniknie? Mnóstwo problemów, ale również szansa na zostanie herosem. Wbrew niezachęcającym trailerom, włoscy krytycy oceniają ten film dość ciepło. Jest to dzieło naiwne, przewidywalne, ale jako rzecz przeznaczona dla dzieci, spełnione. Dorośli zaś winni zostać poinformowani, że na drugim planie pojawia się Valeria Golino. Skoro w naszej redakcji znalazło się kilku panów wzdychających do aktorki, to wśród naszych czytelników też ich nie powinno zabraknąć.

 

Maria Callas Film
"Maria Callas"

“Każdego dnia” oparto na książce pod tym samym tytułem autorstwa Davida Levithana. To przedstawiciel popularnego podgatunku young adult romance. Z materiałów promocyjnych możemy wywnioskować, że historia miłosna będzie tym razem rozegrana nader oryginalnie. 16-letnia Rhiannon poznaje chłopaka i jak grom z jasnego nieba traci dla niego głowę. Problem w tym, że małoletni Adonis, do którego smali cholewki nasza pannica, oświadcza, że jutro będzie już kimś innym. Dokładniej, każdego dnia budzi się w skórze innej osoby, zachowując jednak swoją pamięć i osobowość. Czy uczucie między dziewczyną, a gromadą (trudno nie dostrzec new-age’owej nadbudowy, będącej kodem genetycznym “Sense8”) przetrwa poddane licznym próbom? W główną bohaterkę wcieliła się Angourie Rice, ładna blondynka, której talent mogliśmy podziwiać już w “Nice Guys”, a ostatnio mignęła też w “Spider-Man: Homecoming” czy “Na pokuszenie”. Za projekt odpowiada Michael Sucsy. Po debiucie wydawał się materiałem na przyzwoitego rzemieślnika. „Szare ogrody” z popisowymi rolami Drew Barrymore i Jessiki Lange, będące fabularnym rozwinięciem słynnego dokumentu braci Maysles, zdobyły dwa Złote Globy. Potem niestety przyszedł spadek formy, bo “I że cię nie opuszczę” był li tylko walentynkowym półproduktem. Teraz reżyser będzie starał się dotrzeć do młodszej widowni.

Pod patronatem prasy katolickiej, dumnym krokiem do naszych kin wkracza amerykański dramat “Moja miłość”, firmowany jako najnowsze dzieło producentów odpowiedzialnych za serię “Bóg nie umarł”. Fabuła filmu oparta jest na wydarzeniach ze strzelaniny w  Columbine High School, chociaż krytycy są zgodni, że raczej wyciera sobie mordę prawdziwą historią, niż traktuje ją jako materiał źródłowy. Prawdopodobnie możemy spodziewać się skrajnie jednowymiarowych postaci, pozbawionych realizmu scen i nieznośnego natężenia moralizatorstwa, a wręcz na pewno czeka nas obwinianie gier komputerowych za przemoc w szkołach. Wyczuwam dzieło w sam raz dla masochistów i niektórych katechetów.

Kolejnym filmem, którego dochód mogą znacząco podnieść wycieczki szkolne, tym razem nie tylko w ramach katechezy, ale również lekcji historii jest najnowszy fabularyzowany dokument Dariusza Walusiaka “Gurgacz. Kapelan Wyklętych”. Chociaż wstawki fabularne już w zwiastunie pokazują warsztatowe braki, to część stricte dokumentalna pozwala mieć nadzieje na wartościowy seans. Twórcom udało się dotrzeć do wielu archiwalnych dokumentów oraz do osób, które księdza Władysława Gurgacza znały osobiście. Jeśli praca z tym materiałem będzie udana, to czeka nas przyzwoity dokument, który pewnie nieraz będzie można zobaczyć na TVP Historia.