Na co do kina? Cotygodniowy przegląd premier #36

Na co do kina? Cotygodniowy przegląd premier #36

Styczeń i luty każdego roku upływają dla kinomanów w Polsce pod znakiem Oscarów. Takie też były poprzednie tygodnie i taki zapowiada się następny. Inaczej jednak wygląda aktualne zestawienie premier filmowych. Jedynie rekomendowany przez Pełną Salę „Disaster Artist” otrzymał nominację za scenariusz adaptowany. Większość pozostałych tytułów wpuszczana jest do kin z myślą o Walentynkach. Tłumy zakochanych par wybiorą zapewne nową część przygód Greya, jego masochistycznego ukochanej i ich fikuśnych zabawek erotycznych, a dla wielbicieli francuskich komedii romantycznych przygotowano „Miłość pisaną Braillem”. Bardziej arthouse’owy, ale zakochany widz może wybrać się na nowy film Naomi Kawase „Blask”. Jak co roku równie silny jest również front widzów negujących amerykańskie „święto”. Mają oni okazję obejrzeć nowy odcinek superbohaterskiego serialu Marvela, czyli „Czarną Panterę” lub horror „Winchester. Dom duchów”. A Ty na co się skusisz Drogi Widzu?

PREMIERA TYGODNIA: Disaster Artist

WYBIERAMY SIĘ: Czarna Pantera, Blask

INNE PREMIERY: Winchester. Dom duchów, Nowe oblicze Greya, Miłość pisana Braillem

James Franco dokonał rzeczy niemożliwej. Wziął na warsztat historię powstania „najgorszego filmu świata”, by stworzyć z tego przejmującą opowieść z pełnokrwistymi bohaterami. Nie poszedł na łatwiznę, wyszydzając Tommy’ego Wiseau, tylko wcielając się w tę postać, wykreował portret niepoprawnego romantyka zagubionego w nowoczesności. Seans „Disaster Artist” zapewni wam również mnóstwo śmiechu, nawet gdy wcześniej nie oglądaliście „The Room”. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej, przeczytajcie naszą recenzję.

Blask
"Blask"

Japoński dramat “Blask” w reżyserii Naomi Kawase jest kolejnym już filmem, prezentowanym na zeszłorocznym festiwalu w Cannes, który doczekał się polskiej premiery kinowej. W oczekiwaniu na recenzje, zapoznajcie się z opinią Marcina Grudziąża, który już widział go na pokazie przedpremierowym.

W swoim najnowszym filmie Naomi Kawase podobnie jak w “Kwiecie wiśni i czerwonej fasoli” zajmuje się tematem społecznego wykluczenia osób chorych. “Blask” pozwala nam zbliżyć się do społeczności osób niewidomych, portretuje ich trudy życia codziennego, brak nadziei i wsparcia. Jednocześnie reżyser wiele czerpie ze światła, śmiało bawi się kolorami i kompozycją kadrów, a wreszcie wyciąga jak najwięcej naturalnego piękna plenerów, tak jakby chciała pokazać to wszystko, co utracili jej bohaterowie. Mimo poruszania wielu ważkich tematów obraz japońskiej reżyser pozostaje przede wszystkim melodramatem, ze wszystkimi charakterystycznymi cechami gatunku, które nie każdemu przypadną do gustu.

Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż

Marie od małego pasjonuje się grą na wiolonczeli, ale choruje też na retinopatię barwnikową, genetyczne zwyrodnienie siatkówki. W wieku 16-stu lat jej wzrok stale pogarsza się, a zbliża się ważne przesłuchanie do konserwatorium. Rodzice Marii chcą ją chronić i najprędzej umieściliby ją prewencyjnie w  instytucie dla niewidomych. Bystra dziewczyna nie potrzebowała do tej pory wsparcia przyjaciół, ale przyciśnięta do muru postanawia nawiązać relację z rozgarniętym Victorem. Dwójka głównych bohaterów odgrywa swe sceny poruszająco, niczym postaci z „Nazywam się Cukinia” (2016). Warto pomaszerować do kina, aby podziwiać nastrojową „Miłość pisaną Braillem” (Le coeur en braille), która wybrzmiewa łagodnymi tonami, porównywalnymi z pięknymi i ciepłymi dźwiękami wydobywającymi się z wiolonczeli przy delikatnym nacisku smyczka na struny.

Walentynki zawsze można spędzić alternatywnie, miast romansu, wyskoczyć na horror. Taką szansę dają nam bracia Spierig. Jako reżyserów można ich kojarzyć z makabrycznej komedii „Zombie z Berkley” oraz wampirycznego science-fiction „Daybreakers”. Ich najnowsze dzieło nosi tytuł „Winchester. Dom duchów” i jak poprzednie obrazy, obraca się w campowej stylistyce. Tym razem na warsztat zostaje wzięta historia wdowy po wynalazcy tytułowego karabinu. Grana przez Hellen Mirren bohaterka, wierzy iż prześladują ją duchy ludzi zabitych z tejże broni. Fani aktorki powinni się jednak wstrzymać przed natychmiastowym biegiem do kin. Recenzje wzbudzają bowiem większe wątpliwości, niż zapewnienia producentów jakoby film oparto na faktach. Na Rottentomatoes nota wynosi zaledwie 13%, a Metacritic wycenił dzieło na niewiele więcej, bo 28%. Te wyniki odstraszą od nawiedzonej posiadłości Winchesterów nawet stałych bywalców tego typu przybytków.

Czarna Pantera
"Czarna Pantera"

Dobra wiadomość dla wszystkich zakochanych w superbohaterach. Dokładnie w Walentynki na ekrany wchodzi “Czarna Pantera”. Miłośnicy kinowego uniwersum Marvela z wypiekami na twarzy wyczekują apogeum w postaci ostatnich dwóch części “Avengers”. Zanim jednak to nastąpi, poznamy bliżej jeszcze jednego herosa. T’Challa (Chadwick Boseman) to następca tronu położonej gdzieś w Afryce, fikcyjnej Wakandy. Czarnoskórego księcia, zafiksowanego na punkcie dzikich kotów, mogliśmy już oglądać przy okazji ostatniej odsłony przygód Kapitana Ameryki. Młody T’Challa przejmuje władzę po zamordowanym ojcu, lecz wrogie frakcje spiskują przeciwko niemu. Zaangażowane są także obce siły, które dążą do zniszczenia Wakandy, kraju łączącego kultywowanie tradycji z ogromnym postępem technologicznym. Żeby rozprawić się z wrogami, młody monarcha, ponownie przywdziewa strój Czarnej Pantery, a także sprzymierza z agentem C.I.A – Everettem K. Rossem (Martin Freeman). Choć zwiastuny nie prezentują się szczególnie zachęcająco, amerykańscy krytycy pieją z zachwytu. My zachowujemy nieco dystansu, ale chętnie przekonamy się czy to wynik politycznej poprawności, czy faktycznie otrzymaliśmy afro-futurystyczną petardę.

Trylogia oparta na serii bestsellerów E.L. James, ku rozpaczy wszystkich pensjonarek, dobiega końca. Nam specjalnie nie będzie żal. Jak na filmy o niebezpiecznej grze między kochankami nader często zamieniały się one w tanie romansidło, gdzie seks zawsze uprawia się w spodniach i satynowej pościeli. „Nowe oblicze Greya” zapowiada się nie lepiej niż poprzednie części. Na stołku reżysera ponownie zasiadł James Foley. Co prawda, kręcił on kiedyś spoty dla Madonny, popełnił wyśmienite „Glengarry Glen Ross”, czy współtworzył serial „House of Cards”, ale od jakiegoś czasu stał się typowym hollywoodzkim wyrobnikiem. Także na ekranie zobaczymy parę, pomiędzy którą nie czuć żadnych znamion chemii, seksualnego napięcia, nutki perwersji. Ani Dakota Johnson (w „Nienasyconych” pełna tajemnic, kusząca, nieoczywista), ani Jamie Dornan (kilka lat temu mocny punkt „The Fall”) nie otrzymują solidnych podstaw, by ich postaci stały się czymś więcej niż papierowymi deklaracjami. W najnowszej odsłonie Anastasia i Christian wydają się wreszcie wychodzić na prostą, on ogranicza swoje tendencje do ciasnych pomieszczeń wypełnionych batami, a ona z pomocą jego majątku nabywa wydawnictwo, w którym niegdyś pracowała. Wydaje się, że ich przyszłość będzie pasmem sukcesów zawodowych i uciech w eleganckich hotelach w najpiękniejszych zakątkach świata. Tymczasem dopadają ich demony przeszłości, przypomną o sobie dawny szef panny Steele, żądny zemsty za utratę firmy, oraz byłe kochanki naszego tajemniczego miliardera. Na zakochanych i znudzonych własnym życiem czekają nawet pokazy w salach IMAX!