dzikie róże

Przed nami ostatni kinowy tydzień roku. Wszystkie najważniejsze karty zostały już rozdane, nie oznacza to jednak, posuchy. Repertuar prezentuje się dość różnorodnie i jest w czym wybierać. Wchodzą ciepło przyjęte na Nowych Horyzontach polskie "Dzikie róże", musicalowy "Król rozrywki", kontynuacja hitu z lat 90. "Jumanji: Przygoda w dżungli", uroczy familijny "Paddington 2" i dwa europejskie filmy.

PREMIERA TYGODNIA: Dzikie róże

WYBIERAMY SIĘ: Król rozrywki, Paddington 2

INNE PREMIERY: Jumanji: Przygoda w dżungli, Na krawędzi, Powrót do Montauk

Na film tygodnia wybraliśmy jeden z lepszych polskich filmów w 2017 roku. Czy Dzikie Róże pozytywnie wyróżniają się na tle innych rodzimych produkcji? Anna Strupiechowska śpieszy z odpowiedzią na to frapujące pytanie:

W dramacie w reżyserii Anny Jadowskiej od samego początku zarzucani jesteśmy imponująco rozrastającym się światem uczuć Ewy (dobra gra Marty Nieradkiewicz), która ugrzęzła w prowincjonalnej miejscowości bez perspektyw. Traktuje zdawkowo męża pracującego stale za granicą, a do dwojga dzieci podchodzi po macoszemu. Mamy do czynienia z wachlarzem delikatnie zarysowanych, stłumionych emocji młodej kobiety: od pragnienia przeżywania miłości, po frustrację, bezradność i wstyd. Szara rzeczywistość tylko pogłębia desperację, samotność, pustkę. Jedyne wytchnienie daje tu obcowanie z naturą, w której tkwi nieskrępowane umiłowanie wolności. Relacje tworzone są z wielką wrażliwością i są wyzbyte osądzania. Ludzkie podejście do błędów postaci pozwala historii zyskać cieplejsze tony. Mimo, że ponury nastrój osacza, to gdzieś na końcu czai się nadzieja. Na uwagę zasługuje zniuansowana więź matka-córka potraktowana z wielką troską przez twórców. Warto przekonać się, czy rodzina przetrwa w obliczu jawiącego się na horyzoncie zagrożenia. A może będzie to szansa na odbudowanie bliskości?

Anna Strupiechowska
Anna Strupiechowska
król rozrywki
"Król rozrywki"

Nominowany do Złotych Globów „Król rozrywki” miał być czarnym koniem tegorocznego sezonu nagród. Monumentalny musical, z uznanym wszak na Broadwayu, Hugh Jackmanem w roli głównej, opowiadający prawdziwą historię legendarnego cyrkowca P.T. Barnuma, wydawał się samograjem. Niestety po premierze okazało się, że film zawodzi. Na pierwszy plan wychodzi wszechobecny, traktowany na poważnie, kicz i brak charakteru postaci, które wydają się jak wycięte z kartonu. Próba skopiowania stylu Baza Luhrmanna zakończyła się dość twardym lądowaniem, ale na niezobowiązujący poświąteczny seans z rodziną, może to być najlepszy wybór. Kochajmy się!

Na rodzinki w kinach czeka też Paddington 2. Kontynuacji losów najmilszego misia we wszechświecie przygląda się Maciej Kowalczyk:

Pamiętam, że z dużym niedowierzaniem przyjąłem pierwszą część przygód miśka Paddingtona. Stary koń bawił się doskonale na produkcji sprofilowanej pod dzieciaki. Slapstickowe wygibasy spotykały się z edukacyjnym przekazem, podanym jednak w lekki sposób, a wszystko uzupełniała kryminalna intryga. Na drodze fajtłapowatego niedźwiadka stawały autentycznie urocze postaci, mówiące pięknym językiem, o który tak rzadko dba się w dubbingu. Dla dorosłego widza pozostawał tylko żal, że plejada aktorów (m.in. Kidman, Hawkins, Broadbent) gadała cudzymi głosami. W dwójce Paul King nie zatraca magii pierwowzoru. Podbija nieco stawkę, dodając więcej elementów kina przygodowego. Tym samym na ekranie nie zabraknie pościgów, przebieranek i ukrytego skarbu. Pierwsze skrzypce gra obsadzony w roli szwarccharakteru Hugh Grant, który przemawia do nas głosem Rafała Królikowskiego. Mistrz kamuflażu, intrygant i złodziej w jednej osobie odpowiednio rozrusza akcję. Za jego sprawą, tytułowy miś trafi nawet do więzienia, gdzie rządzi kucharz o reputacji Kuby Rozpruwacza, grany brawurowo przez Brendana Gleesona (głos: Adam Ferency). A to dopiero początek szalonej podróży, którą warto przeżyć w rodzinnym gronie!

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk
"Paddington 2"

Nowa wersja „Jumanji” wpisuje się w trend ponownego opowiadania wszystkim znanych już historii. Jednak poczynione zostały innowacje, które uwspółcześniają przygodę. Na przykład zamiast planszówki dzieciaki znajdują grę wideo. Film stoi znanymi nazwiskami, które jednak niekoniecznie cenione są w branży filmowej: Dwayne Johnson czy Nick Jonas. Ciekawe czy lifting zdziała cuda i uczyni „Jumanji: Przygoda w dżungli” bardziej rozpoznawalnym wśród młodszych widzów, czy tylko wyrządzi szkody w dobrych wspomnieniach dorosłych, którzy oglądali pierwotną wersję filmu w czasach swojego dzieciństwa? Żal nam tylko, że polski widz nie dostał możliwości wybrania się na seans z napisami, a czeka na niego jedynie dubbing.

Interesuje was miks melodramatu i kina akcji? Odpowiedzią w tym wypadku wydaje się Na krawędzi„. Jest to opowieść o Bibi, kobiecie zajmującej się wyścigami samochodowymi oraz Gigim, gangsterze trudniącym się wielkimi napadami. Tych dwoje łączy miłość, ale przestępcza przeszłość wystawi romans na próbę. Z trailera bije obietnica fuzji Szybkich i wściekłych z Love story”. Do tego aktorsko film prezentuje się imponująco. W rolach głównych znana z Życia Adeli Adèle Exarchopoulos oraz zdobywca Cezara za Rust and Bone, Matthias Schoenaerts. Wszystko to wskazuje, iż Na krawędzi jest solidnym filmem. Tymczasem recenzje temu przeczą. 40% na Rottentomatos czy średnia 4.8/10 na Media Krytyku sugerują zawód. Film jest oskarżany o nadmiar niewykorzystanych pomysłów, zbyt oczywiste metafory i chwilami absurdalny scenariusz. Warto wziąć pod uwagę te argumenty, jeśli nie jesteśmy pewni czy chcemy spędzić aż dwie godziny w kinie.

Do obejrzenia prezentowanego na tegorocznym Berlinale dramatu „Powrót do Montauk” zachęca głównie nazwisko reżysera. Volker Schlondorff to w końcu uznany twórca, który dał nam chociażby słynny „Blaszany będenek”, wiele jednak wskazuje, że najlepszy okres twórczości jest już bezpowrotnie za nim. Najnowszy film Niemca to historia pisarza, granego przez Stellana Skarsgarda, który przypadkowo spotyka miłość sprzed lat. Fabuła zapowiada się więc dość sztampowo, co potwierdzają opinie krytyków.