Na co do kina? Cotygodniowy przegląd premier #13

Na co do kina? Cotygodniowy przegląd premier #13

Kończą się wakacje, więc dystrybutorzy zakasali rękawy, po części licząc na szkolną publikę, zaowocowało to tym, że mamy: aż 9 filmów, ale tylko 2 naprawdę dobre, nawałnicę dokumentów i pierwszy raz od dawna nic z Francji. Do tego Cannes, Oscary, geje i animacje. Taki właśnie będzie pierwszy tydzień września w naszych kinach. Zapraszamy do naszego przeglądu!

Naszą premierą tygodnia jest nowy film Sofii Coppoli – „Na Pokuszenie„. Jego pełna recenzja ukaże się na łamach naszego serwisu na dniach, a tymczasem przygotowaliśmy dla was krótką zajawkę tego tekstu.

Nowy film Sofii Coppoli sprawia wrażenie nie do końca wykorzystanego potencjału. To historia jankeskiego żołnierza (Colin Farrel), który ranny podczas wojny secesyjnej trafia pod skrzydła kobiet z sympatyzującej z konfederatami pensji na bagnach Luizjany. Żyjące w odosobnieniu bohaterki, zamiast wroga zaczynają widzieć w nim przede wszystkim przystojnego mężczyznę, co ich podopieczny zaczyna z premedytacją wykorzystywać. Pole do popisu było ogromne. Początkowo wszystko zapowiadało na subtelnie poprowadzony, pełen podskórnego napięcia erotycznego thriller, w którym Coppola typowo dla siebie pochyla się nad problemem samotności i zgłębia kobiecą naturę. Tym bardziej że formalnie film jest naprawdę przyzwoity, scenografia i zdjęcia robią wrażenie. Z jednej strony skąpany w półmroku wnętrz, z drugiej podkreślający piękno przyrody amerykańskiego południa, przez co nosi znamiona gotyckiej baśni. Niestety reżyserka nie potrafi stopniować napięcia i do końca ślizga się po powierzchni. Nawet kiedy w finale zaciska pętlę, robi to na tyle delikatnie, że nie ma w tym emocji. Na niekorzyść działają zbyt eksponowane elementy groteski i czarnego humoru, bo sprowadzają całość do dość nijakiej, mało intensywnej opowieści o wyposzczonych pensjonarkach i egocentryku.

Grzegorz Narożny
Grzegorz Narożny

W cieniu canneńskiego przeboju do kin wchodzą dwa ciekawe filmy od mniejszych dystrybutorów. Pierwszy z nich – „Tanna”, którą dostarcza nam Solopan, była w zeszłym sezonie australijskim kandydatem do Oscara, sensacyjnie wchodząc, nawet, do finałowej piątki nominowanych. Ten dziejący się na urokliwej wysepce gdzieś w Oceanii (tytułowa Tanna) melodramat opowiada dość konwencjonalną historię buntu młodych kochanków wobec rodziny (w tym przypadku starzyzny), która nie akceptuje ich związku. Film ma magiczny, wylewający się wręcz ze środka, klimat i cudowne zdjęcia odciętej od cywilizacji wulkanicznej wyspy. Niewątpliwie warto go zobaczyć, aby przynajmniej mentalnie wyrwać się z miejskiego zgiełku, pełnej technologii i dziwnych problemów cywilizacji i popatrzeć na uniwersalne rzeczy w ładnych lokacjach i przy nastrojowej muzyce. Nawet jeśli scenariuszowi daleko do wybitnego dzieła.

Tanna - Mungau Dain, Marie Wawa
"Tanna"

Eksperci od kina LGBT, czyli Tongariro, tym razem wprowadzają na (zapewne niezbyt liczne) ekrany kanadyjski thriller psychologiczny „Odwet”. To tegoroczny zwycięzca festiwalu filmowego w Rhode Island, który z jednej strony idzie dość konwencjonalnymi schematami filmów o nastoletnich gejach. Z drugiej jednak strony opowieść przyjmuje formę filmu sportowego, gdyż fabułę napędza lekkoatletyczny pojedynek w biegu na 800 metrów między ofiarą, a jej prześladowcą. Hollywood Reporter chwali film za mnogość pomysłów fabularnych i umiejętne budowanie klimatu. A dobrym powodem, żeby zapoznać się z „Odwetem” może być znany z „Mamy” Xaviera Dolana Antoin Pillon w roli głównej. Można oczekiwać dużo lepszego filmu o bieganiu niż boleśnie wtórny „Race” z zeszłego roku.

Zeszły tydzień obfitował w bardzo słabe komedie, ten dla odmiany zapewnia nam sporą dawkę dokumentów o różnej jakości. Niewątpliwie najlepszym z nich, i chyba ogólnie najciekawszym z tych „mniejszych” filmów tygodnia, jest film „Bracia Lumiere”. Ten debiut reżyserski Therry’ego Fremaux’a, czyli dyrektora artystycznego festiwalu w Cannes, jest w zasadzie wielkim wyznaniem miłości do kina. Porywający, pełen pewnej naiwności, ale nie popadającej w przesadę, czy śmieszność; pełen poetyki, ale bez pretensji. W filmie użyte są fragmenty ponad 100 odrestaurowanych filmów braci i to samo w sobie stanowi nie lada gratkę. Jeśli ktoś kocha kino, to nie może tego przegapić.

"Odwet"

Większe wątpliwości można mieć co do jakości drugiego z tegotygodniowych dokumentów – filmu „Habit i Zbroja” w reżyserii Pawła Pitery. Jest to fabularyzowany dokument o Zakonie Krzyżackim, wypełniony stylizowanymi wstawkami animowanymi i przeplatający inscenizacje z chodzącym po lokacjach prowadzącym, trochę jak u Wołoszańskiego w „Sensacjach XX wieku”. Niestety póki co polska prasa jest bardzo krytyczna w opiniach na temat tej produkcji, podkreśla się niską jakość wykonania inscenizacji i dość szpetną animację. Zastosowano tu również bardzo niekinowy zabieg, aby łatwiej sprzedać produkcję za granicą, w roli narratora obsadzono nagrodzonego Złotym Globem Stacy’ego Kaecha, ale żeby przypadkiem napisy nie odstraszyły podstawówek, całość została zagłuszona lektorem. Szkoły i tak pójdą.

Polscy filmowcy nie mają dla nas sumienia w tym tygodniu i dla tych klas, które przerobiły już średniowiecze i nie chcą się cofać z materiałem, przygotowały „Pokolenia”. Produkcja Janusza Zaorskiego miała u swoich podstaw bardzo ciekawy pomysł, przedstawienie najnowszej historii Polski poprzez fragmenty filmów dopełnione hołdem dla Zbigniewa Cybulskiego. Niestety jak donoszą nasi ludzie, którzy mieli już okazję zobaczyć to dzieło na różnorakich festiwalach, ten ambitny projekt okazał się kompletną porażką, zwłaszcza wtedy gdy Zaorski próbuje dodać coś od siebie. Kwestia oglądania tego filmu pozostaje jednak dylematem czysto teoretycznym, gdyż dystrybutor kinowy raczej nie stanął na wysokości zadania i np. w Warszawie nie pojawi on się w żadnym kinie

Pokolenia - Łukasz Jaczewski
"Pokolenia"

Tradycyjne niehollywoodzkie animacje dla dzieci, które nikogo nie obchodzą, a potem i tak się nieprzyzwoicie dobrze sprzedają to tym razem: norweski musical „O czym szumi las” i kanadyjsko-koreański, a także dość szpetny „Super Spark: Gwiezdna misja”. Ten drugi to opowieść o antropomorficznych zwierzętach chcących odzyskać swoją ziemię. Ta produkcja bardzo szeroko nawiązuje do filmów DreamWorks, ale nie dodaje przy tym praktycznie nic od siebie. Dużo ciekawszy wydaje się jednak film ze Skandynawii. 5 nominacji do nagród Norweskiej Akademii Filmowej, w tym w najważniejszych kategoriach, to obietnica czegoś więcej niż jakiś „Ostatni Smok”. Jest to historia o myszach, które postawiają rozpocząć walkę o wprowadzenie zakazu wzajemnego zjadania się mieszkańców lasu. Ta dość kuriozalna historia wykazuje spory potencjał edukacyjny i rozrywkowy, a piekielnie słodka, poklatkowa animacja jest sama w sobie powodem, by zapoznać się z tą produkcją.

Poza tym do kin wchodzą „Renegaci” reklamowani przez Kino Świat jako: „Film reżysera „Oszukać przeznaczenie 5” na podstawie scenariusza Richarda Wenka („Niezniszczalni 2”)”. Doprawdy już nie możemy się doczekać… Jakby ktoś jednak chciał znaleźć jakiś powód, by zainteresować się tym dziełem, to na drugim planie pojawia się bardzo ładna Sylvia Hoeks, a na chwilę na ekranie pojawia się J.K. Simmons. Scenariusz za to współpisał Luc Besson, ale nie jestem pewien czy po „Valerianie” i „Lucy” to wciąż jest zaleta filmu.

 

 

PREMIERA TYGODNIA: Na pokuszenie
WYBIERAMY SIĘ: Bracia Lumiere, Tanna, Odwet
INNE PREMIERY: Renegaci, Habit i zbroja, Super Spark: Gwiezdna misja, O czym szumi las, Pokolenia