Na co do kina #68: Cotygodniowy przegląd premier

Na co do kina #68: Cotygodniowy przegląd premier

Nadchodzący tydzień w polskich kinach to przede wszystkim dominacja “Kleru”. Film już przed premierą wzbudzał ogromne emocje. My z zainteresowaniem, ale też stoickim spokojem przyglądamy się jak media płoną miłością lub nienawiścią do dzieła Smarzowskiego, nie zapominając też o innych interesujących tytułach. Są wśród nich m.in. niekonwencjonalny kryminał będący hitem tegorocznego Sundance, ciepło przyjęty dokument z Docs Against Gravity czy nowy film Jana Svěráka. Zapraszamy do lektury naszego przeglądu.

PREMIERA TYGODNIA: "Kler"

WYBIERAMY SIĘ: "Searching", "Czyściciele internetu", "Boso po ściernisku", "Igielnik", "Korpo"

INNE PREMIERY: "Mała Stopa", "Mam przyjaciół w niebie"

Większość redakcji ciekawa jest czy medialna wrzawa wokół “Kleru” to coś więcej niż burza w szklance wody. Cokolwiek by o nim nie myśleć, to niewątpliwie najważniejsza premiera w tym tygodniu. Film widział już Marcin Prymas i pisze o nim tak:

Trudno „Kler” nazywać produkcją rewolucyjną, czy też w jakimkolwiek stopniu wybitną, jednakże jest to bez dwóch zdań najlepszy film Smarzowskiego przynajmniej od 7 lat i premiery „Róży”. Trudno też nie pochwalić odwagi jaka była konieczna, by uderzyć w mit bezgrzesznej roli Kościoła w obalaniu komunizmu. Mimo wyraźnych wad, to jedna z lepszych polskich produkcji roku i na pewno warto dać jej szansę i przekonać się czy cała afera to tylko wiele hałasu o nic.

Marcin Prymas
Marcin Prymas
Kler
"Searching"

Do kin zawitał również “Searching” jeden z częściej komentowanych filmów tegorocznych Nowych Horyzontów. Doceniony przez publiczność festiwalu Sundance (NEXT Audience Award) thriller, którego fabuła prezentowana jest wyłącznie z ekranów telefonów i komputerów. Podczas wrocławskiej imprezy film widział Marcin Grudziąż i w swojej recenzji pisze o nim:

Wiele osób może skrytykować “Searching” jako zbiór niedorzeczności i tanich chwytów – i najgorsze jest to, że będą mieli rację. Film wielokrotnie robi z widza przygłupa, pokazując mu pewne fakty w łopatologiczny sposób, do tego niejednokrotnie korzysta z nieznośnych uproszczeń, próbuje wycisnąć łzy na litość czy odrealnia pewne zachowania. Dołączając do mojej recenzji tak wysoką ocenę, mam pewne wyrzuty sumienia, ale od tego filmu wprost nie sposób oderwać oczu, co należy traktować jako najlepszą rekomendację.

Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż
Searching

Dla przepracowanych korpoludków Mayfly przygotował nie lada gratkę. Tradycyjnie, dystrybucja jest mocno ograniczona. O tym czy warto podjąć próbę poszukiwań seansu “Korpo”, pisze Adrian:

Korporacyjny horror, będący idealnym relaksem dla umęczonych pracowników. Opowieść o uczciwym urzędniku, który ogniem i mieczem rozprawia się z przełożonymi. Czyż to nie satysfakcjonujące? Nawet jeśli scenariusz roi się od głupot, na przykład kwestii, dlaczego bohater mimo działania wirusa myśli tak trzeźwo? Jednak luźny klimat pozwala przymknąć oko na niedoskonałości. Gdy już to zrobimy, czeka nas niezobowiązująca zabawa. Ściana śmierci między biurowymi boksami, walka kijami golfowymi, przebijanie płuc pistoletem na gwoździe, dziki seks na zapleczu. Któż przejdzie obojętnie obok takich atrakcji? A na deser Samara Weaving jako zdeklarowana fanka Motörhead. Więcej co prawda tutaj bijatyki niż grozy jako takiej, ale poziom makabry i czarnego humoru sugeruje rodowód opowieści. „Korpo” to ostatecznie psychopatyczna rozwałka, zlepiona kretyńskimi zwrotami akcji, lecz przyjazna zwolennikom smoliście czarnego humoru.

Adrian Burz
Adrian Burz
Korpo
Cleaners
"Czyściciele Internetu"

O Czyścicielach Internetu” pokazywanych w konkursie głównym festiwalu Millennium Docs Against Gravity pozytywnie wypowiada się Maciej Kowalczyk:

Niemieccy reżyserzy pochylają się nad kondycją globalnej wioski zamkniętej w okowy mediów społecznościowych. Celnie zauważają, że użytkowników Facebooka jest obecnie więcej niż obywateli jakiegokolwiek państwa na świecie. Platforma po cichu zaczęła nawet stosować metody dotąd zarezerwowane dla rządów. Jak dowiadujemy się z fragmentów przesłuchania przed Senatem Stanów Zjednoczonych dyrektora ds. bezpieczeństwa firmy Marka Zuckerberga, zatrudniają oni 10 tysięcy pracowników odpowiadających tylko za monitorowanie i cenzurowanie treści umieszczanych w ich domenie. Do końca tego roku liczba „sprzątaczy” ma się podwoić. Podobne mechanizmy obowiązują w strukturach innych internetowych gigantów, takich jak Twitter czy Google. Siłę dokumentu Riesewiecka i Blocka stanowi jego niejednoznaczność. Pokazują bowiem, że światowe marki podejmują walkę z przemysłem pornograficznym, szczególnie tępiąc oznaki pedofilii. Podobnie ma się sytuacja z oznakami terroryzmu, przemocy, wsparcia dla radykalnych ugrupowań oraz zgłoszonymi naruszeniami dóbr osobistych. Problem ma jednak drugie dno, bo w tym pędzie za poprawnością i chronieniem swoich użytkowników zostają przekroczone inne granice. Granice wolności wypowiedzi.

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk
Czyściciele Internetu
"Boso po ściernisku"

Do kin wchodzi również nowy film uznanego czeskiego twórcy Jana Svěráka „Boso po ściernisku”. Ciepło przyjęty na festiwalu w Cottbus (Chociebożu!?!), gdzie produkcja dostała w zeszłym roku nagrodę publiczności. W Polsce filmy reżysera nagrodzonego Oscarem „Koli” zawsze cieszyły się powodzeniem. W sierpniu mogliśmy obejrzeć je w Zwierzyńcu, gdzie odbyła się retrospektywa twórczości czeskiego twórcy i pokazano również jego najnowsze dzieło. Film jest prequelem „Szkoły podstawowej” i opowiada historię Edy, który w trakcie II wojny światowej opuszcza Pragę i nie zważając na otaczającą go zawieruchę przeżywa swoje młodzieńcze przygody. Całość powstała na podstawie książki stałego współpracownika a prywatnie ojca reżysera Zdenka Svěráka, który odegrał również drugoplanową rolę. Renoma twórców zdaje się gwarantować wartościowy i niebanalny komediodramat.

Studio Warner Animation Group, które kilka lat temu rozbiło bank produkcją „Lego: Przygoda”, prezentuje „Małą Stopę”. To skierowana do młodszej widowni opowieść, ukazująca z nietypowej perspektywy obecnego w popkulturze od wielu lat mitycznego stwora. Bohaterem filmu jest yeti imieniem Migo. W zamieszkiwanym przez niego świecie krążą legendy o Małej Stopie – tajemniczym stworzeniu widzianym niekiedy w górskich okolicach. Nikt jednak w te historie nie wierzy, póki Migo nie sprowadza do wioski żywej Małej Stopy (po naszemu zwanej człowiekiem). To wydarzenie wywraca światopogląd yeti do góry nogami. Za reżyserię odpowiada Karey Kirkpatrick (twórca „Skoku przez płot” i „Wyobraź sobie” z Eddiem Murphym), mający jednak większe doświadczenie w pisaniu scenariuszy (m.in. „Jakubek i brzoskwinia olbrzymka”, „Autostopem przez galaktykę”, „Kroniki Spiderwick”). To właśnie sam tekst jest najbardziej chwalonym przez krytyków elementem filmu, zbierającego dotychczas raczej przychylne opinie. Jak pisze „Chicago Sun-Times”, rzadko zdarza się, by produkcja skierowana do dzieci niosła ze sobą lekcję dotyczącą krytycznego myślenia i zachęcała do kwestionowania tradycyjnych praw i wartości. Tę cokolwiek rewolucyjną myśl, dostrzegalną raczej dla dorosłych widzów, ubrano w atrakcyjne wizualnie szaty wesołej, rozśpiewanej, ciepłej i nieco naiwnej opowieści o przyjaźni. Niektórzy odbiorcy dostrzegają jednak w „Małej Stopie” ledwie zawoalowaną krytykę organizacji religijnych. Co jeszcze brzmi intrygująco? Na pewno obsada – Channing Tatum, Danny DeVito, James Corden, Zendaya i Common – której oczywiście nie usłyszymy w polskich kinach. Mimo to wydaje się, że amerykańska animacja to nie najgorsza propozycja na seans z pociechami – dzieciom na pewno spodobają się urocze, beznose stwory, a rodzice będą mogli poszukać rzekomego liberalnego przesłania. Wkrótce okaże się, czy „Mała Stopa” stanie się sukcesem na miarę „Lego Batman: Film”, czy raczej podzieli los chłodno przyjętych „Bocianów”.

igielnik
"Igielnik"

„Igielnik” to pełnometrażowy debiut Debory Haywood opowiadający historię trudnego dorastania. Lyn i Iona to niezwykle zżyte ze sobą matka i córka. Chociaż obydwie bardzo cieszą się na życie w nowym mieście, okazuje się, że wszystko układa się zgodnie z ich oczekiwaniami. Kiedy w końcu Iona zaprzyjaźnia się z Kelly, Stacey i Chelsea, szybko okazuje się, że jest to trio rodem z „Mean Girls”. Tymczasem Lyn czując się coraz bardziej osamotniona próbuje nawiązać bliższą relację z sąsiadką Belindą. Obie w pogodni za szczęściem zagłębiają się coraz bardziej w świat pozorów i kłamstw.  Opinie na temat filmu są raczej pozytywne, na Mediacritic film uzyskał średnią 74, a na IMDb ma obecnie ocenę 6,4. Recenzenci opisują „Igielnik” jako brutalny obraz społeczeństwa, znęcającego i starającego się poprzez ośmieszenie wykluczyć jednostki ich zdaniem niepasujące do narzuconych standardów. Sama historia podobno jest mocno inspirowana przeżyciami samej reżyserki, a zdjęcia były kręcone w jej rodzinnej miejscowości. Na trailerze prezentują się one niezwykle stylowo i mamy nadzieję, że równie dobrze wraz z pozostałymi elementami produkcji będą się prezentować na dużym ekranie.

Już od dzisiaj widzowie mają szansę wybrać się na seans włoskiej komedii Fabrizio Maria Cortesy „Mam przyjaciół w niebie”. Bohaterem historii jest Felice Castriota, który aż nazbyt zadomowił się w elitarnej socjecie. Przyzwyczajony do luksusu musi zderzyć się z brutalną rzeczywistością. W przypływie lekkomyślności postanawia zawrzeć szemraną znajomość. Po odpowiedzi na to co z niej wyniknie zapraszamy do kina. Według opinii krytyków obraz wykracza poza zwykłą komedię nabierając głębszego znaczenia.