Kochankowie jednego dnia

Choć majówka nie sprzyja wypadom do kina, dystrybutorzy przygotowali w tym tygodniu aż osiem powodów, dla których w ich mniemaniu warto oderwać się od grilla. Tradycyjnie sprawdzamy dla Was, czy którekolwiek z nich zapowiadają się bardziej apetycznie niż piwo i karkówka. Do wyboru m.in. nowofalowe danie dla amatorów francuskiej kuchni, dwa horrory dla spragnionych czegoś bardziej krwistego, a także komedia inicjacyjna, która zadowoli entuzjastów amerykańskiej szarlotki. Przyjrzymy się też czy chrześcijańskie danie w menu zapowiada się jak manna z nieba, czy raczej zwykła pasza?

PREMIERA TYGODNIA: Kochankowie jednego dnia

WYBIERAMY SIĘ: Ghostland, Strażnicy cnoty

INNE PREMIERY: Paweł, apostoł Chrystusa, Kacper i Emma w teatrze, The Lodgers. Przeklęci, Taxi 5

Naszą premiera tygodnia jest najnowszy film najwierniejszego z pogrobowców francuskiej Nowej Fali Philippe’a Garrela – „Kochankowie jednego dnia”, wielu miało go już okazję zobaczyć podczas licznych festiwali, m.in. podczas ostatnich Nowych Horyzontów i Wiosny Filmów, wśród nich był Marcin Prymas:

Ciasne paryskie wnętrza, czarnobiałe zdjęcia, czas odmierzany wypalonymi papierosami. Garrel ponownie zabiera nas do świata trochę zbyt rozchwianych emocjonalnie i zdecydowanie zbyt elokwentnych ludzi, abyśmy poznali Jeanne. Dwudziestokilkulatka właśnie po raz kolejny zerwała ze swoim chłopakiem i nie mając gdzie się podziać decyduje się wprowadzić do mieszkania swojego ojca. Tam okazuje się że mężczyzna, wykładowca akademicki, jest właśnie w trakcie płomiennego romansu z jedną ze swoich studentek. Tworzy się swoisty emocjonalny trójkąt, który jednak reżyser pomysłowo przełamuje, dzięki temu produkcja nie popada w gatunkowe sztampy. Trudno nazwać ten film specjalnie odkrywczym i polecać go można głównie fanom tego reżysera i Nowej Fali ogólnie, mimo to warto spróbować i przekonać się samemu. Nie jest to kinowo silny tydzień, a obraz trwa ledwie 75 minut, także nic nie ryzykujecie.

Marcin Prymas
Marcin Prymas
Ghostland
"Ghostland"

Horrormaniacy, dla was mamy również smakowity kąsek. Pascal Laugier przerywa milczenie, prezentując na polskich ekranach swój najnowszy film, „Ghostland„. Niewtajemniczonym przypominam, iż mamy do czynienia z autorem „Martyrs” z 2008 roku, czyli jednego z najgłośniejszych dzieł „francuskiej nowej ekstremy”. Najnowszy utwór Laugiera łączy z jego sławnym dokonaniem przede wszystkim klaustrofobiczny klimat. „Ghostland” opowiada o dwóch siostrach, które po latach powracają do rodzinnej rezydencji. Na miejscu czeka je koszmarne odkrycie, ściśle związane z tym, co dziewczęta przeszły w dzieciństwie. Tutaj opis dystrybutor się urywa, chociaż już ze zwiastuna można wynieść jakie makabryczne niespodzianki czekają nasze urocze bohaterki. Prasa pisze o filmie nieźle, zajawki prezentują się intrygująco. Prawdopodobnie szykuje się zadowalający seans. Odnotować należy, że o filmie jest głośno, gdyż w wyniku zaniedbań ze strony reżysera na planie doszło do poważnego okaleczenia twarzy aktorki Taylor Hickson. W trakcie, gdy film trafia do kin, trwa postępowanie prawne w związku z incydentem.

W 1920 roku w wiejskim dworze, dawno mającym za sobą czasy świetności nastoletnie rodzeństwo zmaga się z życiem w izolacji, związane klątwą ciążącą na rodzinie od pokoleń. Czy uda im się wyzwolić z jarzma represji i grzechu? Mimo, że fabuła posługuje się schematem znanym z podobnych historii („Crimson Peak” z 2015 roku) na pierwszy rzut oka czuć wyjątkowość obrazu. Walorem jest wrażliwość z jaką twórcy potraktowali dojrzewanie postaci i rodzącą się w ich ciałach seksualność. Uwidoczniono przy tym dwie możliwe postawy, które przybierają bohaterowie: młodzieńczy bunt i rezygnację z siebie. Doznania potęguje naturalistyczna scenografia wykorzystująca klimatyczne wnętrza niesławnej, nawiedzonej posiadłości w Loftus Hall w stanie rozkładu. Mgliste kadry przesiąknięte są gotycką atmosferą, dla których wspaniałą oprawą są melancholijne dźwięki wiolonczeli. „The Lodgers. Przeklęci” to przede wszystkim uniwersalna opowieść seksualności, o rezygnowaniu z przyszłości i wolności, przez wzgląd na problemy i reguły istniejące w domu rodzinnym. Całość jest interesującą pozycją dla nie tylko dla amatorów gotyckich horrorów, ale również mrocznych melodramatycznym historii z gatunku coming-of-age.

Strażnicy cnoty
"Strażnicy cnoty"

Bohaterami „Strażników cnoty” są rodzice trzech nastoletnich dziewczyn, którzy odkrywają, że ich córki planują utratę dziewictwa podczas balu wieńczącego rok szkolny. Postanawiają zatem zrobić wszystko, by do tego nie dopuścić. Brzmi to jak kolejna sprośna komedia dla nastolatków z kategorią wiekową R. Ku zdziwieniu naszej redakcji okazało się, że zbiera on mnóstwo pozytywnych recenzji (aktualnie 83% na Rotten Tomatoes). Chwalony jest nie tylko za kreacje aktorskie, ale też za inteligentny humor i empatię. Tak, to ten sam film, w którego zwiastunie jeden z ojców pije piwo przez odbyt… Czym zatem ten obraz wyróżnia się pośród klonów „American Pie”? Prawdopodobnie kluczem jest pokazanie perspektywy rodziców niedojrzałych do obdarzenia zaufaniem swoich dzieci a także uczynienie bohaterów rządnych seksualnych przygód kobietami. A wszystko to w rękach kobiety-reżysera. Czekamy z niecierpliwością na rezultat.

Po ponad dekadzie znów będziemy mieli okazję oglądać przepełnioną scenami pościgów francuską komedię z pod znaku Taxi. Najnowsza część sagi – „Taxi 5” jest historią policjanta, granego przez samego reżysera – Francka Gastambide, który wbrew swej woli zostaje przeniesiony do Marsylii, gdzie jego zadaniem jest wytropienie członków włoskiej mafii. Pomóc mu w tym ma znaleziona w zakurzonym kontenerze legendarna już taksówka marki Peugeot, którą niegdyś jeździł Daniel Morales. Samego kierowcy, w którego w czterech poprzednich częściach wcielał się Samy Naceri jednak na ekranie nie zobaczymy. W napisach końcowych próżno szukać też nazwisk reżyserów poprzednich części, a jedyną personą mogącą uspokoić fanów swoją obecnością pozostaje Luc Besson. Czy będziemy mieli do czynienia z powiewem świeżości zdolnym znów wprowadzić serię na najwyższe obroty, czy tylko ze skokiem na kasę? Niebawem będziemy mogli się przekonać.

Paweł, apostoł Chrystusa
"Paweł, apostoł Chrystusa"

Co prawda Wielkanoc mamy już za sobą, ale w UIP konsekwentnie robią za piewców Dobrej Nowiny, wprowadzając kolejny christian movie. “Paweł, apostoł Chrystusa” to jak nietrudno się domyślić historia Szawła z Tarsu, skupiająca się na ostatnich latach życia ewangelisty. Wszystko wskazuje na to, że film Andrew Hyatta to typowe kino hagiograficzne, nakręcone pod konkretnego odbiorcę. Według większości recenzentów realizacja stoi jednak na wyższym poziomie niż w większości protestanckich wyciskaczy łez, w stylu “Bóg nie umarł”. W obsadzie, znany z “Pasji” Mela Gibsona, Jim Caviezel jako apostoł Łukasz i James Faulkner w roli głównej. Sceptycy  powinni trzymać się z daleka, a entuzjaści przed seansem mieć na uwadze, że dystrybutor kolejny już raz wprowadza film wyłącznie z polskim dubbingiem.

Vivarto przygotowało propozycję dla najmłodszych widzów. Będzie to “Kacper i Emma w teatrze”, czyli piąta już odsłona przygód dwójki przedszkolaków jaka trafia do naszych kin. Norweskie dzieciaki Karsten i Petra w międzyczasie zmieniły swoje imiona na mniej skandynawskie, choć wciąż brzmiące “zagranicznie”. Oba wesołe brzdące, Nora Amundsen i  Elias Søvold-Simonsen (teraz jest gwiazdą innej popularnej produkcji familijnej, czyli ”Traktorka Florka”), podrosły nieco od 2013, więc twórcy serii musieli poszukać nowych odtwórców blond dziewczęcia i rudego sowizdrzała. Z Oliverem Dahlem i Albą Ørbech-Nilssen na pokładzie ruszamy więc na wycieczkę przedszkolaków do teatru. Pomysłowa dwójka nie tylko zapragnie pójść śladem aktorów i wystawić sztukę, ale przy okazji zebrać pieniądze na sierociniec w Indiach. Rodzice chcący nauczyć swoje dzieci tolerancji i inwencji nie powinni wahać się przed wizytą w kinie.