player one

Przed nami zadziwiająco, jak na tą porę, ciekawy tydzień kinowy. Spragnionych popkulturowej frajdy przyciągnie najnowsze dzieło Spielberga (nasz film tygodnia). Na ekranach też laureatka Oscara Alicia Vikander w kolejnej próbie adaptacji gry Tomb Raider. Dla fanów arthouse’u nagrodzona w Berlinie “Twarz” Małgorzaty Szumowskiej i hiszpańskie “Lato 1993” oraz tunezyjska propozycja z Cannes. Za sprawą gangsterskiego “Bezlitosnego” będzie szansa na wycieczkę do Korei Południowej. Filmów aktorskich z przymusowym polskim dubbingiem nie polecamy.

PREMIERA TYGODNIA: Player One

WYBIERAMY SIĘ: Twarz, Tomb Raider, Piękna i bestie, Lato 1993, Bezlitosny

INNE PREMIERY: Maria Magdalena, Luis i obcy

Po zaciętej walce z filmem Szumowskiej to jednak widowisko Spielberga „Player One” zostało naszą premierą tygodnia. Poniżej fragment opinii Ani Wieczorek. Całość TUTAJ.

W kinach możemy zobaczyć nowy film Stevena Spielberga, którym wraca do przygodowego science-fiction. Fabuła “Player One” oparta została na powieści Ernesta Cline’a. Świat w roku 2045 zdominowała technologia w postaci OASIS - gry działającej na zasadzie wirtualnej rzeczywistości. Główny twórca gry zmarł, ale ukrył w niej easter egga. Osoba, która go odnajdzie zostanie wyłącznym posiadaczem wszystkich udziałów firmy i będzie sprawować pieczę nad stworzonym przez niego światem. Wade Watts jest poszukiwaczem z powołania i próbuje rozwiązać wszystkie questy ścigając się w tym z konkurencyjną korporacją. “Player One” jest pełen nawiązań do popkultury. Zaczynając od tak oczywistych jak wspominanie Batmana czy dokładne odwzorowanie hotelu Panorama z “Lśnienia”, przez gry na Atari, przywoływanie Mario Kart w żartach, a na soundtracku kończąc. Ścieżka dźwiękowa składa się kultowych kawałków takich jak “Stayin’ Alive” czy “Take On Me”. Aby znaleźć easter egga trzeba być mocno oddanym popkulturze.

Ania Wieczorek
Ania Wieczorek
Twarz
"Twarz"

Niecałe dwa miesiące po premierze na Berlinale wchodzi na ekrany polskich kin nowa Szumowska. No tak, to nazwisko to już rozpoznawalna marka w kraju i na świecie. „Twarz” otrzymała Nagrodę Grand Prix Jury w Berlinie, czyli Srebrnego Niedźwiedzia. Nie mamy jednak wątpliwości, że wśród polskiej publiczności film wywoła wiele głosów sprzeciwu, a pewnie nawet i agresji. To w końcu tytuł ukazujący polską wieś pełną ksenofobii, braku tolerancji, zaściankowości i bezrefleksyjnej religijności. Mimo, że historia dzieje się niedługo po upadku komunizmu, to odbierana jest również jako komentarz do aktualnej sytuacji w kraju. Polscy recenzenci w większości przyznają, że „Twarz” nie jest dziełem tak udanym jak „Body/Ciało”, ale chwalą impresyjne zdjęcia Michała Englerta i kreację Agnieszki Podsiadlik. Czy historia indywidualisty metalowca, któremu po wypadku w pracy przeszczepiono twarz osiągnie sukces frekwencyjny w Polsce przekonamy się już niedługo.

W tym tygodniu, oprócz filmu Spielberga, gracze mają jeszcze jeden pretekst, by odwiedzić kino. To kolejna ekranizacja przygód najseksowniejszej pani archeolog w dziejach popkultury. Chociaż, w tym przypadku, nie jest to może najbardziej trafne określenie, bowiem najnowszy “Tomb Raider” adaptuje grę z 2013 roku, która była rebootem serii. Charakteryzował się on zmianą designu Lary Croft, której głównym atrybutem nie był już obfity biust, a niezłomność i wysokie umiejętności przetrwania, co miało uczłowieczyć bohaterkę. W praktyce dostaliśmy jednak dosyć nieprawdopodobną przemianę panny Croft w trakcie gry: z przerażonej nastolatki do Terminatora “w spódnicy”. Jeśli film fabularnie podąża w podobnym kierunku co gra, nie należy oczekiwać pod tym względem fajerwerków. Te mogą eksplodować jedynie w scenach akcji, przy których, odgrywająca główną rolę, Alicia Vikander dała z siebie wszystko i jest najbardziej chwalonym, przez recenzentów, elementem tego podobno mocno przeciętnego widowiska. Wszystko wskazuje na to, iż “Tomb Raider”, choć nie jest porażką na miarę zeszłorocznego “Assassin’s Creed”, potwierdza regułę, że gry najlepiej sprawdzają się jednak z padem w rękach, niekoniecznie w kinie.

Tomb Raider
"Tomb Raider"

Stowarzyszenie Nowe Horyzonty coraz ambitniej podchodzi do bycia ogólnokrajowym dystrybutorem. Na polskie ekrany wypuszczają już nie tylko perły z festiwalu-matki, ale głównie wcześniej zakupione na rozmaitych targach filmy niemające wystarczającego potencjału komercyjnego dla Gutek Film. Jednym z nich jest katalońskie „Lato 1993”, które mieliśmy już przyjemność zobaczyć:

Pełnometrażowy debiut Carli Simon zabiera nas, w niewinny pocztówkowy świat śródziemnomorskiej prowincji. Podobnie jak niedawne, oscarowe "Tamte dni, tamte noce" film katalońskiej reżyserki pozwala na chwilę zapomnieć się, rozmarzyć o ucieczce z zimnego polskiego klimatu. Pod tym względem można zażartować, że zapowiadane, rychłe załamanie upalnej pogody może być najlepszą marketingową bronią dystrybutora. Uznany najlepszym pierwszym filmem zeszłorocznego Berlinale obraz stosuje dość popularny zabieg opowiadania o trudnych tematach z perspektywy dziecka. Towarzyszymy sześcioletniej Fridzie podczas tytułowego "Lata 1993". Jej matka niedawno zmarła na AIDS, które od kilku lat zbiera w Europie krwawe i niezrozumiałe dla dużej części społeczeństwa, żniwo. Dziewczynka zostaje wzięta pod opiekę przez wujostwo, musi się nauczyć życia w nowym świecie, miłości nowej rodziny. Mimo poruszania niełatwego tematu jest to bardzo ciepły i odprężający film.

Marcin Prymas
Marcin Prymas
Lato 1993
"Lato 1993"

Niezastąpiona Aurora kontynuuje zasypywanie naszych kin ciekawymi produkcjami ze świata, które w większości nie mają możliwości zdobycia szerokiej publiki. Pierwszym kwietniowym obrazem od tego dystrybutora jest tunezyjski film „Piękna i Bestie”. Kameralny, dziejący się podczas jednej nocy, dramat opowiadający, podobno prawdziwą, historię walki o godność i sprawiedliwość. Dwudziestoletnia studentka zostaje podczas nocnego spaceru z nowopoznanym chłopakiem zostaje zgwałcona przez grupę policjantów. Śledzimy jej losy, walkę o godność i bezsilne starcie z systemem, w którym pojedyncza kobieta nic nie znaczy. Film walczący w sekcji Un Certain Regard zeszłorocznego festiwalu w Cannes zdobywa za granicą umiarkowanie pozytywne recenzje, co i tak czyni go jedną z największych pereł tego tygodnia.

MayFly staje się powoli magicznym wehikułem, dzięki któremu raz po raz przenosimy się do Korei Południowej. Po udanych “Zombie Express” i “Grze cieni” dystrybutor wprowadza na polskie ekrany (zapewne znów w znikomej ilości kopii – a szkoda!) kolejny gatunkowy film z Dalekiego Wschodu. Tym razem mamy do czynienia z kinem gangsterskim w postaci “Bezlitosnego”, który w swoim kraju zyskał uznanie krytyki (m.in. nagrody Blue Dragon). Warto wsiąść do kolejki górskiej zaprojektowanej przez Byuna Sunga-hyuna. Zaczyna w sposób lekki i zdradzający znawstwo materii filmowej, świetnie montuje, stawia na dowcip, skrupulatnie dobiera kadry. Początek, rozgrywany w więziennej scenerii, wydaje się wyrwany z filmografii Guya Ritchiego. W dalszych partiach, gdy dochodzą inne plany czasowe dzieło Koreańczyka zamienia się w wariację na temat “Infernal Affairs” (czy też “Infiltracji”). Okraszona sporą brutalnością próba sił na szczytach przestępczej organizacji kontrolującej przemyt kokainy do Seulu, staje się asumptem do opowiedzenia historii o męskiej przyjaźni i braterstwie. Warto więc wytężyć wzrok i poszukać obrazu Byuna w repertuarach kin studyjnych.

Piękna i bestie
"Piękna i bestie"

Niewiele można dowiedzieć się na temat Marii Magdaleny ze wzmianek w Nowym Testamencie. Twórca nominowanego do Oscara „Liona” stworzył bliski rzeczywistości portret kobiety owianej aurą tajemniczości. Po występie w „A Ghost Story” nie można powątpiewać, że Rooney Mara z sukcesem nada należyte rysy człowieczeństwa, empatii i duchowości swojej bohaterce. Jezusa odegrał chłopak Rooney w prawdziwym życiu, Joaquin Phoenix. Garth Davis koncentruje się na uchwyceniu piękna otoczenia niedostrzegalnego na pierwszy rzut oka. Sprawia przy tym, że miejsca odległe stają się przystępne, mniej obce. Tym razem użyto lokacji znajdujących się w Izraelu, które zapewne w tym wydaniu będą przyciągać wzrok. „Maria Magdalena” skupia się w większej mierze na uniwersalnych wartościach w miejsce stricte religijnego przekazu. Ta znana historia opowiedziana jest po raz pierwszy z kobiecego punktu widzenia, a scenariusz powstał po czterech latach pracy. Czy to wystarczy, by nadać tematowi świeże spojrzenie? Niestety decyzja o wyświetlaniu filmu w kinach wyłącznie z dubbingiem może skutecznie zniechęcić widzów.

Na koniec propozycja dla najmłodszych, czyli europejska animacja sci-fi “Luis i obcy”. Jest to pełnometrażowy debiut braci Lauenstain, stworzony niemal 30 lat po zdobyciu przez nich Oscara za najlepszy krótkometrażowy film animowany. Jego głównym bohaterem jest fajtłapowaty nastolatek Luis, który ma spore trudności w kontaktach zarówno z rówieśnikami jak i z ojcem-naukowcem. Jego życie zmienić ma przypadkowe bliskie spotkanie z przedstawicielami pozaziemskiej cywilizacji. Kosmici są raczej niegroźni i mojemu pokoleniu mogą przypomnieć o postaciach kultowej gry “Głupki z kosmosu”, czy obcych z “Kosmicznego meczu”. Wydaje się więc, że jest to idealny film dla geeków, którzy chcą powoli oswajać swoje dzieci z nurtem fantastyki naukowej.