Wieża. Jasny dzień

Trudno nie odnieść wrażenia, że dla kinomanów nadchodzi najnudniejszy okres roku. Widzowie, nawet mimo nagłego nawrotu zimy, coraz częściej będą wybierać spacery. Na mniejszą frekwencję wpływają także kolejna niedziela bez handlu (wiele rodzin nie wybierze się wówczas do galerii handlowych) oraz nadchodzące wielkimi krokami święta Wielkiej Nocy, które trudno skomercjalizować. Na bezrybiu i rak ryba, więc cieszymy się z tego, że do kin trafia wreszcie sensacja festiwalu w Gdyni, czyli "Wieża. Jasny dzień", niezwykle dojrzały debiut Jagody Szelc. Alternatywą pozostają francuskie komedie i sequel blockbustera o wielkich potworach walczących z równie dużymi robotami. A Wy na co się wybieracie?

PREMIERA TYGODNIA: Wieża. Jasny dzień

WYBIERAMY SIĘ: Pacific Rim: Rebelia, Naga Normandia

INNE PREMIERY: Ziemia. Niezwykły dzień z życia planety, Daddy Cool, Traktorek Florek - nowe przygody

Na pełnosalową premierę tygodnia jednogłośnie wybraliśmy debiutancki film Jagody Szelc „Wieża. Jasny dzień”. Dzieło zdobywczyni Paszportu Polityki jest nietuzinkowe oraz zaskakujące, o czym na pokazach przedpremierowych dwukrotnie przekonał się Marcin Kempisty. Oto, co ma do powiedzenia:

Nie sposób oddzielić debiutu Jagody Szelc od obrazów Pawła Maślony i Piotra Domalewskiego. Mimo że odległe stylistycznie, debiuty młodych twórców charakteryzują się dojrzałym spojrzeniem na kino, jak również na funkcję, jaką kino powinno spełniać. O ile jednak „Atak paniki” należy traktować bardziej jako niezwykle widowiskowe ćwiczenie stylistyczne, a „Cichą noc” trzeba umiejscowić wśród prac dotykających bolesnych ran „polskiej duszy”, o tyle „Wieża. Jasny dzień” stanowi wyjście poza dominujące w rodzimym kinie narracje. Wychylając się poza krąg „przeklętych problemów”, reżyserka stara się objąć szerszym spojrzeniem zmiany zachodzące w nowoczesnych społeczeństwach. Chociaż umieszcza akcję w rejonie Kotliny Kłodzkiej, to jej zamiarem jest przeprowadzenie „lekcji anatomii” współczesnej duszy z uwzględnieniem globalnych trendów. Porzuca czysto lokalną opowieść na rzecz uniwersalnego przesłania. Skala trudności w przypadku rozszyfrowania wszystkich znaczeń porozsypywanych na przestrzeni całego filmu znamionuje kino naprawdę wysokiej próby. Należy baczniej przyglądać się rozwojowi twórczości Jagody Szelc, ponieważ jej “Wieża. Jasny dzień” to jeden z najbardziej zaskakujących obrazów w ostatnich latach w polskim kinie. Zdecydowanie warto!

Marcin Kempisty
Marcin Kempisty
Naga Normandia
"Naga Normandia"

Ciężko o region budzący militarne skojarzenia równie jednoznacznie, co Normandia. Nie dziwi więc, że wielokrotnie była ona tłem filmów wojennych. Tym razem jednak będziemy mieli okazję zobaczyć ją w wersji współczesnej i to w dużo weselszej odsłonie. “Naga Normandia” to komedia, która w tym tygodniu zawita do naszych kin w nieco ponad dwa miesiące po premierze w ojczystej Francji. Film opowiada historię grupy normandzkich rolników, strajkujących przeciwko władzom. Metody protestów zbliżone są do tych, które Polacy z pewnością pamiętają z czasów Samoobrony Andrzeja Leppera, niestety nie przynoszą zakładanych efektów. Przewodniczący strajku dostrzega jednak inną szansę na upragniony rozgłos, kiedy do miasta przyjeżdża znany amerykański fotograf, chcący namówić mieszkańców na rozbieraną sesję zdjęciową. W swoim poprzednim, dystrybuowanym w Polsce, dziele – “Kobietach z 6-tego piętra” reżyser Philippe Le Guay zestawia wyrachowanych francuskich bogaczy, z cieszącymi się życiem hiszpańskimi pokojówkami. W jego nowym filmie spodziewam się podobnej pochwały prostoty opartej na zderzeniu artystów zza wielkiej wody z lokalnymi rolnikami. Czy po raz kolejny komedia, która święciła triumfy nad Sekwaną zarobi na siebie również w naszych kinach? Przekonamy się niebawem, w dodatku nie tylko na jednym przykładzie.

Inną propozycją dla fanów francuskich komedii jest „Daddy Cool”. To opowieść o rozpadającym się związku. Maude ma dość nieodpowiedzialnego Adriena i postanawia go zostawić. Mężczyzna, by dowieść swej dojrzałości (a przy okazji dorobić) zakłada żłobek w ich wspólnym mieszkaniu. Ta decyzja wywraca życie bohaterów o 180 stopni. Śledząc opinie na portalu allocine.fr, można dojść do wniosku, że widownia, co najwyżej, nieźle bawiła się na seansie. Krytyka tymczasem obchodzi się z filmem dużo chłodniej, zarzucając sztampowość i niewybredne gagi. Wziąwszy pod uwagę materiały promocyjne oraz szereg zarzutów nadmienionych w recenzjach, nie ma co się spodziewać produktu wysokich lotów. Poczujcie się ostrzeżeni.

Pacific Rim: Rebelia
"Pacific Rim: Rebelia"

Jeśli chcecie odnaleźć w sobie wewnętrzne dziecko, niezłą ku temu okazją może być “Pacific Rim: Rebelia”, sequel widowiska sprzed pięciu lat. Film bazujący na efektownych pojedynkach wielkich robotów z potworami znalazł całkiem spore grono fanów. Za kamerą stanął wtedy sam Guillermo del Toro, który zafascynowany anime i klasycznymi monster movies, od dziecka marzył o podobnym przedsięwzięciu. Szczątkowa fabuła, epicki rozmach i przyzwoita realizacja wystarczyła do osiągnięcia sukcesu. Niestety przy kontynuacji del Toro ograniczył swoją rolę do producenta wykonawczego, a reżyserię powierzył Stevenovi S. DeKnightowi, znanemu przede wszystkim jako twórca serialowego “Spartakusa”. Akcja ma miejsce 10 lat po pierwszej części. Działający aktualnie w półświatku Jake, idąc w ślady ojca, musi pojednać się z siostrą i ponownie zasiąść za sterami wielkich mechanicznych Jeagerów, by powstrzymać kolejną inwazję Kajiu – potworów z innego wymiaru. Czy John Boyega i Scott Eastwood okażą się bardziej skuteczni od Charile’ego Hunnama i Idrisa Elby? Czy zadziała żelazna zasada sequeli – więcej, mocniej, szybciej i drożej? Przekonamy się, choć średnia na Mediacriticu i pierwsze recenzje nie nastrajają szczególnie entuzjastyczne. Dodatkowo rodzimy dystrybutor UIP, najwyraźniej ma przewrotne poczucie humoru, bowiem wszystkie standardowe seanse będą wyświetlane wyłącznie z polskim dubbingiem. Chętni na wersję z napisami, zmuszeni są oglądać film w 3d.

24 marca to Międzynarodowy Dzień Matki Ziemi. Nie tylko kalendarz przypomina nam o potrzebie refleksji nad stanem przyrody. Robią to również dystrybutorzy, wprowadzając w tym terminie do kin film „Ziemia. Niezwykły dzień z życia planety”. Jest to niejako kontynuacja „Earth” z 2007 roku, dokumentu BBC, zabierającego nas w podróż po całym globie, śladem niedźwiedzia polarnego, słonia i wieloryba. Sequel podziela zaangażowanie poprzednika, obrazując jak przez 24 godziny natura żyje i wzbudza zachwyt swą niezwykłością. Dzięki najnowszym technologiom zobaczymy wiele nieznanych gatunków w ich naturalnym środowisku. W tle usłyszymy zaś komentarz Roberta Redforda oraz Jackiego Chana. Na chwilę obecną, próżno szukać w sieci negatywnych opinii o filmie. Jeśli ekologia jest tematem bliskim Waszemu sercu, ten seans nie powinien być zawodem.

Vivarto, ostatnio specjalizujące się w dystrybucji filmów dla dzieci i młodzieży, prezentuje drugą część norweskiej familijnej trylogii. W filmie „Traktorek Florek – nowe przygody” tytułowy bohater ulega wypadkowi i przyjaciele, aby ratować mu życie przenoszą jego serce (w postaci świecy zapłonowej) do wyścigowego samochodu. Dzieci po pewnym czasie zaczynają jednak tęsknić za dawnych druhem. Z myślą o dziecięcych widzach przygotowano kinowe seanse z lektorem, ale trudno spodziewać się, aby europejska animacja zawojowała przyzwyczajoną do standardów Disney Channel publiczność. Premiera trzeciej części w maju.