Tata psychopata – recenzja filmu „Człowiek bez pamięci”

Tata psychopata – recenzja filmu „Człowiek bez pamięci”

Kino gatunkowe z Korei Południowej nieustannie rośnie w siłę. O ile wyrobnicy z Hollywood zjadają własne ogony, serwując widzom coraz bardziej przetworzoną papkę, Azjaci nadal potrafią zaskakiwać unikalnym stylem i świeżością pomysłów. Jednym z dowodów jest thriller “Człowiek bez pamięci” Won Shin-yeona.

Seryjni mordercy to chwytliwy, aczkolwiek zdawałoby się do cna wyeksploatowany przez kinematografię temat. Koreański reżyser udowadnia, że da się jeszcze do niego podejść ze stosunkowo oryginalnej strony. Serwuje mieszankę sennego, mglistego noiru ze ściskającym gardło, brutalnym thrillerem, stosując przy tym rewelacyjny zabieg z narratorem niegodnym zaufania.

“Człowiek bez pamięci” opowiada o podstarzałym mordercy na przymusowej emeryturze ze względu na postępującego Alzheimera. Byeong-soo (doskonały Sol Kyung-gu, znany m.in. z występów u Lee Chang-donga), na co dzień mrukliwy weterynarz, dopóki pozwalał mu stan zdrowia działał jako samozwańcza ręka sprawiedliwości, niczym tytułowy bohater serialu “Dexter” zabijając tych, którzy w jego mniemaniu nie zasłużyli na życie. Osobliwy kodeks moralny kazał mu przede wszystkim stać na straży podstawowej komórki społecznej i oczyszczać świat ze wszelkich przejawów przemocy domowej, którą scenariusz zdaje się traktować jako genezę wszelkiego zła. Protagoniście zdarzało się jednak zabijać też za mniejsze przewinienia. Przy tym to człowiek wielu talentów, bowiem mimo niezdrowych ciągot spełniał się jako rodzic samotnie wychowujący córkę, choć jak sam twierdzi: “Morderstwo dziesięciu osób jest łatwiejsze niż wychowanie jednego dziecka”. Aktualnie role się odwróciły i to nastoletnia Eun-hee zapewnia opiekę tracącemu pamięć ojcu. Dawne instynkty odżywają, kiedy media zaczynają obiegać informacje o grasującym w okolicy zabójcy młodych dziewcząt. Byeong-soo planuje go wytropić i powstrzymać w obawie o bezpieczeństwo pierworodnej.

Koreańska kinematografia znana jest z eklektycznego podejścia do gatunków i “Człowiek bez pamięci” nie jest pod tym względem wyjątkiem. Choć ton produkcji jest jednoznacznie mroczny, okazjonalnie pojawiają się niespodziewanie komediowe sceny czy nawet całe wątki (warsztaty poetyckie), które entuzjaści filmów azjatyckich na pewno docenią, ale u reszty mogą wywołać lekką konsternację.

Subiektywna narracja z perspektywy głównego bohatera, borykającego się z zanikami pamięci, próbującego poskładać strzępki uciekających wspomnień, nagrywając wszystko dyktafonem, przywodzi na myśl “Memento” Christophera Nolana. Chociaż Won nie szaleje z chronologią, to fragmentaryczne snucie opowieści konfunduje widza i każe składać w głowie własną wersję historii. Tym bardziej, że protagoniście nie można ufać, a reminiscencje mogą okazać się fałszywe, co jest wielokrotnie sugerowane. Szkoda zatem, że zabrakło w tym nieco konsekwencji, gdyż po wyjawieniu najważniejszych sekretów film dążąc do finału porzuca fabularne zawijasy i zamiast zostawić nas z niedopowiedzeniami, dość sztampowo domyka wątki. Możecie być pewni, że na każde pytanie znajdzie się odpowiedź, choć nie zawsze satysfakcjonująca.

Żałuję, że nieco po macoszemu potraktowano postacie drugoplanowe. Eun-hee została sprowadzona głównie do roli damy w opałach, antagonista jest zupełnie pozbawiony charyzmy, a policja  to najgłupsi ludzie w mieście. Z drugiej strony takie tło pozwala wyraźniej wybrzmieć Byeong-soo.

O ile jesteśmy już przyzwyczajeni do kibicowania niejednoznacznym moralnie postaciom, tak zgłębianie meandrów ich psychiki stanowi nieustanne źródło pewnej fascynacji. “Człowiek bez pamięci” sprawdza się także na tym polu, mimo, że podłoże psychologiczne jest bardzo umowne, a postacie, podobnie jak cała intryga, zarysowane są grubą, wręcz komiksową kreską. Ich wzajemne podchody, komentowane z offu, kojarzą się z grą, jaką prowadzili ze sobą Light i L – bohaterowie anime “Notatnik śmierci”. Mimo to Byeong-soo nie jest człowiekiem z kompleksem Boga i w miarę postępu choroby coraz bardziej zdaje sobie sprawę z potencjalnej omylności własnych sądów. Wartością nadrzędną staje się dla niego córka, którą pragnie chronić nie tylko przed drugim mordercą, ale i przed samym sobą. Istotne też staje się wyznanie win, przebaczenie i uzyskanie odkupienia. Mimo pozornie nihilistycznej otoczki film odznacza się konserwatywną wymową.  

Jeśli potrafimy przymknąć oko na uproszczenia scenariuszowe, “Człowiek bez pamięci” gwarantuje intensywne doznania i plasuje się naprawdę wysoko w swojej lidze.  Być może to najlepszy koreański thriller od czasu “Ujrzałem diabła” Kim Jee-woona.

Grzegorz Narożny
Grzegorz Narożny

Człowiek bez pamięci

Tytuł oryginalny: „Salinjaui gieokbeob”

Rok: 2017

Gatunek: thriller

Reżyser: Won Shin-yeon

Występują: Sol Kyung-gu, Kim Nam-gil, Kim Seol-hyun i inni

Dystrybucja: Mayfly

Ocena: 3,5/5