Zagraj to jeszcze raz, Allison – recenzja filmu „Czarny niedźwiedź”– WFF

Zagraj to jeszcze raz, Allison – recenzja filmu „Czarny niedźwiedź”– WFF

Lawrence’a Michaela Levine’a wraz z żoną Sophią Takal zalicza się do czołowych twórców mumblecore’u. Oboje piszą, reżyserują i grają w swoich filmach. Czarny niedźwiedź pokazywany w Sundance i na Warszawskim Festiwalu Filmowym to ich dwunasta współpraca, Levine stanął za kamerą i napisał scenariusz, Takal odpowiadała zaś za produkcję. Twórców interesuje przede wszystkim natura tworzenia historii, opowiadania o świecie, ta cieniutka granica dzieląca fikcję od rzeczywistości. Tak w życiu codziennym, jak i w sztuce możemy przecież mamić odbiorcę naszych komunikatów.

Jako że założeniem Czarnego niedźwiedzia jest mylenie tropu i zwodzenie widza, miło, że choć jednego faktu jesteśmy pewni. Otóż, akcja rozgrywa się w luksusowej chatce nad jeziorem w górach Adirondack (w stanie Nowy Jork). W podobnych okolicznościach przyrody odbywały się najważniejsze partie Kumpli od kufla w reżyserii Joe Swanberga (nazywanego czasem papieżem mumblecore’u), w którego filmach zresztą Levine grywał. Tamten wyjazd odwrócił do góry nogami relacje między bohaterami. Czy tutaj będzie podobnie?

Do zacisznego miejsca w poszukiwaniu inspiracji przybywa Allison (Aubrey Plaza), niespełniona aktorka, obecnie próbująca robić karierę reżyserską. Na letnisko zostaje zaproszona przez wspólnego znajomego, do młodej pary, Gabe’a (Christopher Abbott) i Blair (Sarah Gadon), wahających się czy swoje lokum zmienić w wyszukane airbnb czy raczej schronienie dla zaprzyjaźnionych artystów. On – muzyk żyjący z marnych tantiem, ona – tancerka, która obecnie zarzuciła karierę z uwagi na zaawansowaną ciążę. Wakacyjna aura i kilka butelek wina zapoczątkuje grę, której chcąc, nie chcąc podda się cała trójka.

Na planie udało się zebrać gwiazdorską, na warunki kina niezależnego, obsadę, czyli Aubrey Plazę, Sarę Gadon i Christophera Abbotta. Pierwszej aktorki z tego grona nie trzeba chyba przedstawiać, wszak występowała w popularnych serialach Parks and Recreation czy Legion. Trzeba jednak oddać, że z całego zespołu to Plaza dostaje najwięcej do zagrania, dzięki temu po raz kolejny ukazuje więcej niż komediowe oblicze. Udowadnia tym samym, że jest jedną z najzdolniejszych aktorek w Hollywood. Natomiast jej kanadyjska koleżanka po fachu wciąż czeka na rolę, która pozwoli przebić się jej do pierwszej ligi. I to mimo występów u Cronenberga, Villeneuve’a i Dolana oraz wyrazistej kreacji w serialu Netflixa Grace i Grace. Gadon kradnie spektakl w pierwszej odsłonie, gdzie ma więcej szans na udowodnienie swojego rzemiosła. Paniom nie przeszkadza, ale i sam wywiązuje się należycie z założonych zadań, męski rodzynek, czyli Abbott. Trzeba oddać aktorowi znanemu z Dziewczyn bardzo skrupulatne budowanie swojej kariery, pojawia się raczej w artystycznie frapujących produkcjach.

Film Levine’a wyróżnia z tłumu przede wszystkim jego dwudzielna struktura. Część pierwsza jest bardzo kameralna. W końcu mamy w chatce tylko trzy postaci. Nasza uwaga zostaje skupiona tylko i wyłącznie na tym, co słyszymy z ich ust. Długie i niezbyt wygodne dla uczestników dyskusje prowadzone pod wpływem alkoholu to wszak sól mumblecorowego nurtu (więcej o nim TUTAJ). Dialogi w Czarnym niedźwiedziu są błyskotliwe i jak się wydaje na poły improwizowane. Niezręczność, poruszane tematy, ale i napięcie seksualne wiszące w powietrzu, są składowymi samego podgatunku, lecz zdradzają też powinowactwo z takimi klasykami jak Wielki chłód Lawrence’a Kasdana czy Upadek Cesarstwa Amerykańskiego Denysa Arcanda.

O drugiej części filmu nie wypada za długo tu deliberować, ale jest zupełnie odmienna: bardziej rozbuchana, emocjonalnie rozedrgana. Kamera Roberta Leitzella gania jak szalona za aktorami, którzy są bardziej impulsywni. Chcąc delikatnie naprowadzić, a jednak nie spojlerując, jako duchowego kuzyna tej odsłony wskażę Jednym cięciem Shin’ichirô Uedy. Całość tworzy naprawdę smakowity kąsek dla fanów amerykańskiego niezalu, ale i tych, którzy po prostu lubią, gdy igra się z ich przyzwyczajeniami. Miło, że Warszawski Festiwal Filmowy i w tym roku sprowadził nam piękne dzieło o snuciu historii niejako na naszych oczach – zeszłoroczną Winonę Alexandra Voulgarisa bardzo pokochaliśmy (NASZA RECENZJA).

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk
Czarny niedźwiedź poster

Czarny niedźwiedź

Tytuł oryginalny: „Black Bear”

Rok: 2020

Gatunek: dramat

Kraj produkcji: USA

Reżyseria: Lawrence Michael Levine

Występują: Aubrey Plaza, Sarah Gadon, Christopher Abbott i inni

Ocena: 4/5