To dobry chłopak był – recenzja filmu „18 kiloherców” – WFF

To dobry chłopak był – recenzja filmu „18 kiloherców” – WFF

Stwierdzenie, że kazachska kinematografia nie należy do najpopularniejszych, jest wyjątkowo łagodnym określeniem jej obecnego statusu. Ten niepodległy od niemal 30 lat kraj tylko raz otrzymał nominację do Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny (Czyngis-chan w 2008 roku), a tamtejsze produkcje rzadko kiedy doczekują się szerokodostępnych premier na rynkach takich jak polski. Całe szczęście naprzeciw potrzeb entuzjastów nieco bardziej egzotycznych kinematografii od lat wychodzą festiwale filmowe, a wśród nich Warszawski Festiwal Filmowy, na którym w tym roku główną nagrodę w konkursie międzynarodowym otrzymał dramat 18 kiloherców, właśnie z Kazachstanu.

W swoim najnowszym obrazie Farkhad Szapirow przenosi nas do swojego rodzinnego miasta – Ałmatów i lat dziewięćdziesiątych, czyli czasów swojego dzieciństwa, a na celownik twórców wzięte zostały problemy tamtejszej młodzieży, która z braku zajęć czy zainteresowania opiekunów zaczynała sięgać po narkotyki, dokładając swoją cegiełkę do zjawiska dziś nazywanego boomem heroinowym. Tytuł filmu, chociaż brzmi dość enigmatycznie, bynajmniej nie jest przypadkowy. Jak informuje plakat filmu, 18 kiloherców to częstotliwość dźwięku niesłyszalna przez dorosłych. Podobnie niesłyszalne zdają się być dla rodziców problemy, z jakimi każdego dnia zmagają się bohaterowie.

Głównymi bohaterami filmu są dwaj młodzieńcy Sanjar i Jaga, dwaj przyjaciele, których łączy bardzo dużo. Obaj uwielbiają rockową muzykę, obaj pochodzą ze średnio zamożnych rodzin i obaj mają problem z kontaktem z rodzicami. Przez większość wolnego czasu pozostawieni są oni sami sobie, często włócząc się po ulicach czy pustych placach budowy. Wymieniają się spojrzeniem na smutną szarą rzeczywistość i snują marzenia o wyrwaniu się z niej, z czasem również eksperymentują z używkami, co intensyfikuje się w momencie, kiedy przypadkiem wchodzą w posiadanie dużej porcji heroiny. Ta cenna substancja staje się dla chłopców przepustką do innego świata, w którym mają okazję imprezować z dużo starszymi od siebie kolegami i koleżankami, bez wątpienia imponującym protagonistom. Niestety relacje, w jakie z nimi weszli, okażą się zgubne.

Szapirow, prawdopodobnie znając z własnego życiowego doświadczenia ofiary heroinowego boomu, wychodzi naprzeciw utartym stereotypom i stara się oddać im swego rodzaju sprawiedliwość. Narkomani nie są tutaj zdeprawowanymi degeneratami, a szukającymi swojego miejsca w świecie zagubionymi dzieciakami, pierwsze działki nie są przyjmowane na obskurnych melinach, jak chociażby w Najlepszym Palkowskiego, a w toalecie najmodniejszego klubu w mieście. Wszystko ma element niewinnej zabawy, testowania własnego organizmu, podążania za upragnionym rockowym szaleństwem. Postaci nie emanują złem, raczej połączoną z nieświadomością konsekwencji chęcią oderwania się, choć na chwile od szarej, postsowieckiej rzeczywistości.

18 kiloherców poza tematyką stara się dotrzeć do widza również formą, co w pewien sposób wyróżnia go spośród tytułów startujących w konkursie głównym. Twórcy nieustannie balansują między scenami codzienności naszych bohaterów, neonowymi sekwencjami klubowych imprez, urywkami narkotycznego tripu i prezentacją snów bohatera. Ten oniryczno-narkotyczny klimat udziela się widzowi, który w pewnym momencie przestaje już ufać temu co widzi na ekranie, nie będąc pewnym czy znów nie obserwujemy projekcji z wewnątrz głowy protagonisty.

Laureat konkursu międzynarodowego to dzieło solidne, ale budzące pewne zastrzeżenia. Jak przystało na film tak egzotycznej produkcji, technicznie nie zachwyca, ale też zdjęcia czy montaż zawsze pozostają na bezpiecznym poziomie, niestraszącym widza. Ciężko również komplementować aktorów, ale w zupełności rozumiem, że w przypadku tak młodej obsady ciężko o doświadczenie i jakość. Mam też wrażenie, że twórcy bali się spojrzeć na główny temat filmu jeszcze szerzej i wyciągnąć z niego nieco dłuższą opowieść. Całość zamknięta w niespełna półtorej godzinnym formacie budzi pewien niedosyt, zwłaszcza że mamy do czynienia z twórcą, który wie, o czym chce nam opowiedzieć i potrafi ubrać to w język kina.

 
Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż
18 kiloherców plakat

18 kiloherców

Tytuł oryginalny: „18 Kilohertz”

 

Rok: 2020

Gatunek: dramat

Kraj produkcji: Kazachstan

Reżyseria: Farkhat Szapirow

Występują: Musakhan Zhumakhanov, Alibek Adiken, Kamila Fun-So i inni

Ocena: 3,5/5